Iskrzy w parlamencie UE w sprawie CO2

Zaiskrzyło pomiędzy europejskimi producentami samochodów nt. propozycji  uwzględniających  nowe standardy - w dziele emisji CO2 -  dla nowych samochodów. Komisja Europejska, organ wykonawczy UE, dąży do wyegzekwowania obniżenia emisji CO2 do średnio 95 gramów na kilometr (ekwiwalent zużycia paliwa 3,6 litra na 100 km lub 65 mpg USA) do roku 2020.

fot. autoflesz.com 

 

Pierwsze niepokoje producentów pojawiły się w momencie propozycji UE ukierunkowane na dalsze ciecia emisji zanieczyszczeń, głównie CO2. Do roku 2015 r. ma obowiązywać limit do 130 g/km CO2, w całym obszarze Unii Europejskiej.

UE i źródła branżowe twierdzą, że niemieccy producenci tacy jak: Volkswagen, BMW i Daimler lobbują za obliczaniem emisji w przeliczeniu opartym na masę własną pojazdu, która oznacza, że nie musieliby robić znaczących modyfikacji, podczas gdy twórcy lżejszych samochodów, takich jak Renault, PSA / Peugeot-Citroën i Fiat będą zmuszeni zainwestować dużo więcej środków.

Sergio Marchionne, prezes Stowarzyszenia Przemysłu ACEA i dyrektor generalny Fiata, powiedział, że ACEA nie była w stanie znaleźć spójnego stanowiska. Jako szef Fiata poparł wniosek Komisji i rozumie, że Niemcy mają inny plan, który ma nadzieję się nie uda.

- Nie możemy przenieść obciążeń na mniejszych producentów samochodów. Tym razem nie jesteśmy zgodni. Będziemy dalej zachowywać swoje argumenty -  powiedział dziennikarzom

Szkic proponowanych przepisów ma być "możliwie najbardziej neutralny z punktu konkurencji, społecznie sprawiedliwy i zrównoważony".
Aby to osiągnąć, Komisja proponuje rozwiązanie, wyznaczając limit emisji do 60 procent w oparciu o dane wyjściowe z roku 2009, aby ustalić, jaka redukcja dwutlenku węgla jest rozprowadzana.

Argument, znany jako "nachylenie krzywej", był sporny w przeszłości. W 2008 roku unijne rozmowy na szczycie nie przyniosły przełomu. Przypomnijmy, kanclerz Niemiec Angela Merkel, a następnie b. prezydent Nicolas Sarkozy nie wypracowali porozumienia.

Komisja UE i przemysł niemiecki pozostali przy swoim, opierając swoje wyliczenia na "masę samochodu". W efekcie pozostał spór o tzw. spójność regulacyjną. Krytycy uważają, że obecne argumenty obliczania emisji za pomocą masy własnej pojazdu dają przewagę producentom cięższych samochodów. Ponadto, jazda  na dłuższych dystansach faworyzuje "masowce", co oznacza że parametr masy nie może być najskuteczniejszym sposobem ograniczenia emisji.

Rzeczniczka ACEA powiedziała, że wstrzyma się z komentarzem do czasu oficjalnej publikacji wniosku Komisji. Rzecznik Komisji powiedział, że data publikacji jeszcze nie została ustalona.

Od redakcji:  tam gdzie trzech się bije tam Azja skorzysta. UE przezywa  zapaś w motoryzacji,  ale swoje trzy grosze musi wcisnąć, jakby  modyfikacje były za darmo. Ustawione zaporowo limity emisji spalin, dzisiaj są realne jedynie dla kilku największych koncernów mających w swojej ofercie małolitrażowe samochody, również zasilane autogazem lub CNG. Jest jeszcze inny problem, w niektórych państwach Unii użytkowanie ekologicznego samochodu wiąże się ze zniżkami w opłatach, w innych, jak Polska - nikogo to nie obchodzi.

Źródło: europe.autonews.com 

Publish modules to the "offcanvas" position.