Już w piątek RMF FM zapowiadało otwarcie tunelu na Wisłostradzie, który został zamknięty w sierpniu ubiegłego roku z powodu obfitych podtopień przy budowie drugiej nitki metra. Warszawiacy to kupili, telewizja musiała poinformować, aczkolwiek zapowiadano tylko 3-4 miesięczne opóźnienia. Czekaliśmy aż 10. miesięcy. Czy znów na próżno?
fot. gazeta.tv
Nie byłoby w tym nic sensacyjnego, gdyby nie pewien szczegół dotyczący hucznego otwarcia - rankiem 23 czerwca br. Z tej okazji pani Hanna Gronkiewicz-Waltz miała chociaż trochę wytłumaczyć się z ostatnich niezbyt pomyślnych decyzji warszawskiego magistratu. Niestety, miało być dobrze, wyszło jak zwykle.
Wystarczyły obfite opady, aby nowo otwarty tunel znów został zalany. Straż pożarna i specjaliści z hydrobudowy, twierdzą że to chwilowe podtopienie, a system odprowadzania wody jest sprawny.
Cóż, powtarza się stara sztuczka sprzed Euro 2012, czyli specustawie o przejezdności na autostradzie. Jak to się kończy, już wiemy. Asfalt pęka, wiadukty czekają na ekspertyzy rzeczoznawców, a austryjacka firma Alpine Bau pada na kolana.
Jak dotąd premier Tusk nie zabrał w tej sprawie głosu, winnych – jeśli nie liczyć anomalii pogodowych – nie ma. Kto zapłaci za tę kolejną fuszerkę budowlana? Nikt nie wyrywa się do odpowiedzi...
Źródło: tvn 24