Suzuki nie widzi innego rozstrzygnięcia konfliktu z Volkswagenem, jak tylko sąd arbitrażowy. Sprawa toczy się juz kilka lat, po tym jak Volkswagen nie wywiązał się z zawartej pomiędzy stronami umowy.

fot. autoblog
Suzuki nie widzi innego rozstrzygnięcia konfliktu z Volkswagenem, jak tylko sąd arbitrażowy. Sprawa toczy się juz kilka lat, po tym jak Volkswagen nie wywiązał się z zawartej pomiędzy stronami umowy.
Volkswagen, który niedawno kupił Porsche, ściąga satelickie marki jak lep na muchy. Po zainwestowaniu 19,9 proc. udziałów w Suzuki (2,1 mld dol.), obie firmy miały produkować małe samochody kompaktowe. Jak twierdza nasze jaskółki, małe silniki Suzuki miały trafić do niemieckich nadwozi. Chęci były dobre, ale wyszło jak zwykle. Tam gdzie pojawiają się niemałe pieniądze, jeden próbuje przechytrzyć słabszego. Volkswagen miał też uwagi w kwestii zaangażowanie Japończyków w umowę z Fiatem na zakup jednostek Diesla DDiS.
Dziś obie firmy pozostają w sporze, wkrótce ma zapaść wyrok na drodze arbitrażowej w Trybunale Międzynarodowym ICC w Londynie.
Źródło: Automotive News Europe
