Dreamlinery latały bez filtrów paliwa - zdaniem fabryki w Seattle, to nie jest usterka

O tym, że nasze Dreamlinery były długo uziemione wiemy wszyscy. Jedną z przyczyn były akumulatory, które mogły spowodować zwarcie w instalacji elektryczne, a nawet być przyczyną pożaru. O tym, że co najmniej dwie maszyny, z zaplombowanymi sekcjami silników,  nie posiadały odpowiednich filtrów paliwa, dowiadujemy się dopiero po fakcie.

Silnik GEnx Aircraft

 

Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna" sam producent  przyznał się do błędu, co najmnie dwa Dreamlinery latały bez filtra paliwa. Koncern w Seattle nie komentuje tego incydentu.

- Podczas przeglądu silników samolotu Dreamliner B787 o numerze SP-LRB, dokonywanego przez służby operacyjne i techniczne LOT przy wsparciu firmy serwisującej boeingi 787 Monarch, stwierdziliśmy brak jednego z dwóch filtrów w każdym z dwóch silników tej maszyny - filtra paliwowego niskiego ciśnienia (oprócz tego filtra w silniku jest jeszcze filtr paliwowy wysokiego ciśnienia) - napisano w komunikacie biura prasowe LOT

Strona polska zarządziła przegląd techniczny wszystkich zakupionych maszyn. W jednym z samolotów stwierdzono brak filtra niskiego ciśnienia w jednym silniku. W pozostałych trzech maszynach nie było niedoróbek i braków w ukompletowaniu.

 

- Mechanicy nie mają  prawa otwierać silnika. To jeden z tych elementów, który jest serwisowany bezpośrednio przez producenta lub jego certyfikowanych podwykonawców - informuje rzecznik polskiego przewoźnika

Boening jednak twierdzi, że brak jednego z dwóch filtrów paliwa w silniku nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa lotu. Zdania polskich ekspertów są biegunowo odmienne.

Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń, zakup tych niby nowoczesnych maszyn nam się nie udał. Cierpi na tym reputacja narodowego przewoźnika, a rozmowy o odszkodowaniach przeciągają się w czasie.

 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

 

Od redakcji: nasz redakcyjny ekspert od spraw lotnictwa stwierdził, że trudno "na gorąco",  do tego tylko z przekazów medialnych stwierdzić, czy brak tych filtrów miał wpływ na pracę silnika i układ paliwowy. Aczkolwiek, jeżeli chodzi o silniki,  to bardziej powinien się tłumaczyć producent tj. Rolls-Royce. To jego inżynierowie prowadzą nadzór techniczny i odpowiadają za pełną ich sprawność w okresie gwarancyjnym. Jeśli zawiodły procedury i serwis w Seattle nie wstawił tych elementów, to znaczy iż pękło co najmniej jedno ogniwo podczas kontroli technicznej.

Inny przykład, w instalacji wtryskowej MPI we Fiacie Seicento  również nie znajdziemy filtrów. Oczywiście trudno porównywać statek powietrzny z kieszonkowym samochodem. Cóż... choć kieszonkowy, ale mniej zawodny od tak renomowanego Boeninga. Jakby na to nie spojrzeć, z całą pewnością jest to żółta kartka dla amerykańskiego producenta.



Publish modules to the "offcanvas" position.