Mimo, że zna go każdy fan czterech kółek, przez pewien czas nie miał powodzenia. Coś jednak drgnęło. Klienci wrócili do Land Cruisera, który sprzedaje się pod koniec roku w liczbie niespotykanej od bardzo dawna. Powód – nareszcie dobra cena.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Historia Land Cruisera trwa od 1954 roku. Po prawie 60 latach Land stał się w panteonie sław napędu 4x4 tym samym, co Range Rover i Wrangler – krótko mówiąc – ikoną. Najmocniejszy i największy Land Cruiser V8 kryje pod maską albo podwójnie doładowanego diesla, dysponującego momentem obrotowym 650 Nm i mocą 272 KM, albo 4,6- litrową benzynę o mocy 318 KM. Pięciometrowy, siedmiomiejscowy mastodont rozpędza się do setki w niecałe dziewięć sekund.
W wyposażeniu znajdziemy między innymi cztery kamery, pokazujące nam teren otaczający nasz pojazd, aktywne zawieszenie i system regulacji wysokości. V8 to prawdziwy mistrz bezdroży. Bez problemu pokona 70 centymetrowy bród i 45 procentowe wzniesienie (na długości 100 m różnica poziomów wynosi 45 m).
Powodów do narzekania nie mogą mieć także właściciele jego mniejszego brata. Zbudowany na wielu tych samych komponentach, LC150 także może być wyposażone w kamery. Ma też taką samą zdolność pokonywania brodów co LC V8. Kosztował zaś do niedawna w podstawowej wersji 215 tys. złotych w wersji 3.0 D-4D.
- Konkurencja była dotąd nieco tańsza a my mamy rynek ceny, dlatego mimo lepszego jakościowo produktu, zdarzało nam się przegrać walkę o klienta – mówi Rafał Zaborowski z Toyota Carter Gdańsk
fot. Toyota
– Teraz wszystkie Land Cruisery 150 są tańsze o 20 tys. złotych i to sprawiło, że klienci od razu chwycili za portfele. Co ciekawe, promocja na małego Landa przyciągnęła też klientów na większego brata, który kosztuje niemało, bo 399 tys. złotych - dodaje Zaborowski
- przeczytaj koniecznie - redakcyjny test LC 3.0 D-4D
Źródło: Maja Lesińska, dyrektor handlowy, Toyota Carter Gdańsk