Spada produkcja samochodów w Polsce - producenci samochodów chcą uderzyć w auta używane

Polski przemysł motoryzacyjny, jeśli jest jeszcze polski, toczy się jak piłeczka po równi pochyłej. Obecnie produkujemy jedynie 560 tys. pojazdów rocznie. Inni, jak Czechy i Słowacy księgują 2 mln pojazdów. To przepaść, ale jak temu zapobiec? Nie ma odpowiedzi. Słychać jednak podpowiedzi, że trzeba obciążyć kolejnym podatkiem samochody używane.

fot. autoflesz.com

To problem, a obiecanej pomocy dla całej branży nadal nie ma. Niewiele też wyszło z obietnic wicepremiera Piechocińskiego. Chciał dobrze, ale czegoś zabrakło. Przypomnijmy miała powstać  montownia azjatyckiego producenta samochodów, jak również fabryka małolitrażowych silników. Tymczasem Fiat wycofał produkcję Pandy do Pomigliano, gliwicki Opel dokonał Fuzji z Isuzu, pada kolejna ikona polskiej motoryzacji  Autosan,  a min. Rostowski podpisał rozporządzenie o wprowadzeniu podatku akcyzowego na CNG (od 1 listopada br.).

Wspólny głos branży oczekuje pilnego wsparcia ze strony rządu, ale druga strona nie słyszy.  W zamian proponuje się podatek akcyzowy, aby skłonić Polaków do kupowania nowych aut.

- Branża oczekuje szybkich, że decyzje, które zostaną podjęte przez rząd, poprawią rynek wewnętrzny, a po poprawieniu rynku wewnętrznego inwestorzy chętniej będą produkowali nowe modele samochodów w Polsce - podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego

Auto Gaz Holandia

- Mówimy o wprowadzeniu rozwiązań podatkowych, m.in. o możliwości pełnego odliczenia podatku VAT od samochodów służbowych, czy też likwidacji akcyzy i zastąpienia jej podatkiem, który będzie uzależniony od parametrów ekologicznych – przekonuje Faryś

To jakaś trauma, a może zły sen. Analitycy przewidują, że do końca roku zarejestrowanych zostanie jedynie 250 tys. samochodów nowych -  najmniej od kilkunastu lat. Produkcja spada, sprzedaż maleje, a reeksport kwitnie.

Kto kupuje nowe samochody? Pytanie  jest retoryczne, pani Kowalskiej nie stać nawet na nową Pandę czy Dacię Sandero. W Holandii, Norwegii czy Wielkiej Brytanii zarobiłaby na 2-3 letnie auto w 1/2 roku. Dlaczego zatem nie wprowadzić rewolucji w systemie bankowym, kredytach (na lichwiarski procent) czy oszczędnościach znacznie poniżej progu  opłacalności.

Dlaczego minister finansów nie pomyśli, jak zatrzymać młodych Polaków w kraju. Dlaczego za błędy urzędników Ministerstwa Finansów muszą odpowiadać kierowcy, obywatele, Polacy. Pytań jest więcej, ale brakuje na nie odpowiedzi.

 

Źródło: Newseria Biznes

Publish modules to the "offcanvas" position.