Mamy sensację w Kuusamo. Faworyzowana Marit Bjoergen, tym razem odpadła już w ćwierćfinale sprintu. Podobno liczyła na najlepszy czas, ale... się przeliczyła. Justyna, jak zwykle dużo mówiła o bólu w piszczelach, ale jeszcze lepiej uciekła grupie w półfinale. Marit była tłem dla naszej "Królowej Nart".
fot. sport.pl
Finał to popis jedynej aktorki, Polka ślizgała się krokiem narciarskim, jak torpeda w wodzie. Ale o tym dowiecie się z filmowego przekazu w telewizji. Popatrzcie natomiast, jaki sprzęt przywieźli Norwegowie na Puchar Świata… To hotel na kołach!
Z kolej Sebastian Parchianowicz twierdzi, iż to dwupoziomowa salonka na ciągniku siodłowym typu Scania. Na górze pomieszczenia serwismenów, na dole hotelik dla norweskich narciarek. A Justyna, wraz z estońskimi serwismenami zajmuje maleńki pokój, przypominający klatkę ułożoną z puzzli.
W luksusowej naczepie mamy niezależne ogrzewanie, miejsca do odpoczynku, salę do masażu, a nawet prysznic. Słowem wspomniany hotel na kolach. Czy to pozwoli złamać determinację Justyny. Wątpliwe, nasz biegaczka z Kasiny Dolnej nie jest wrażliwa na trudy i niewygody. Przed Pucharem Świata mówiła nawet: (...) mam mięsniej jak tatrzańskie skały. Słowem, jak na wojnie. Im gorzej... tym lepiej!
Źródło: Eurosport, sport.pl