Czy mały elektryczny Renault Twizy zrewolucjonizuje ruch w centrum miasta. Zasięg pojazdu to tylko 100 kilometrów, w zamian bezemisyjny transport dwóch osób i możliwość ładowania z każdego domowego gniazdka 230 woltów. We Francji istnieje możliwość użytkowania Twizy bez prawa jazdy.
fot. auto-motor-und-sport
Wyższych dotacji dla eko-samochodów we Francji domagają się producenci od nowego rządu, aby zachować istniejące miejsca pracy w krajowym przemyśle samochodowym. Czy nowy Renault Twizy rozwiąże problem?
Renault Twizy to zaledwie pół tonowy pojazd z silnikiem umieszczonym z tyłu, napędzający tylne koła. Konstrukcja pojazdu została wykonana z lekkich materiałów - głownie aluminium - takich jak: rama pojazdu, drzwi oraz zawieszenie. W samochodzie zastosowano bezpośredni układ kierowniczy, producent pominął zalecane przez wytyczne UE układy ESP oraz ABS.
Moc asynchronicznego silnika elektrycznego wynosi 13,3 kW i dysponuje momentem obrotowym 57 Nm. Prędkość od 0 do 60 km/h rozwija w czasie 8,1s. Średnie zużycie energii wynosi 8,4 kWh na 100 km, w zależności od trybu jazdy, co w przeliczeniu energii elektrycznej na emisję w UE równoważy emisję CO2 na poziomie 40 g/km. Natomiast koszt przejazdu 100 km wynosi niecałe 5 zł.
Akumulator o masie 45 kg umieszczono pod siedzeniem kierowcy, jego konstrukcja składa się z siedmiu modułów, każdy z nich posiada sześć ogniw o łącznym napięciu 60 woltów. Kiedy bateria zbliża się do rozładowania, system ostrzega wizualnie i akustycznie, zanim automatycznie zmniejszy moc poboru energii, dodatkowo komputer pokładowy wskazuje chwilowy pobór energii oraz zasięg pojazdu.
Ładowanie można przeprowadzić bezpośrednio z sieci gniazdka domowego. Twizy na wyposażeniu posiada 3-metrowy, zasilający kabel spiralny. Na naładowanie całkowicie rozładowanych akumulatorów według producenta wystarczy trzy i pół godziny, ale w praktyce czas ten wynosi pięć i pół godziny. Trochę długo, a 100 km radosnej jazdy nie zwróci tego przyjaznego ustawienia do tej zabawki.
Długość pojazdu wynosi 2,34 m, szerokość to zaledwie 1,23 m oraz wysokość 1,24 m. Standardowo samochód został wyposażony w 13-calowe felgi z dedykowanymi oponami - z przodu węższe 125/80 R13, z tyłu 145/80 R 13. Promień skrętu wynoszący 3,4 m gwarantuje zwrotność i ułatwia parkowanie Odległość przy hamowaniu z prędkości 80 km/h na suchej nawierzchni wynosi 25 metrów, co mimo braku systemu ABS jest dobrym wynikiem.
Wewnątrz Twizy nie zachwyca kierowcy, zwłaszcza wymagającej damy. Wszędzie przyzwoity, ale ekonomiczny tzw. zimny komfort. Brak szyby w drzwiach bocznych i z tyłu dyskwalifikuje autko w Polsce. Dwa małe schowki na desce rozdzielczej i trudno dostępne miejsce dla pasażera, to kolejna porażka. Ograniczenie widoczności do tyłu oraz pasywne fotele, jak w niskobudżetowym, miejskim autobusie nie zachwycają. Na osłodę dodano kilka wodotrysków jak: łącze Bluetooth, USB czy wbudowany radar cofania.
Ambitna cena wynosząca 7690 euro (wersja luksusowa 8490 euro) plus oddzielny leasing baterii zasilających za 60 euro/ miesięcznie odstraszy nabywców. W Polsce to już katastrofa, bo gdzie naładować tego malucha jadąc np. na zakupy do Biedronki? Co ciekawe, francuski ubezpieczyciel Renault Twizy nie traktuje jako samochodu, ale jako quad. Faktycznie, to ciekawostka. O elektrycznych jednośladach słyszeliśmy, z quadami w takiej wersji jeszcze się nie zapoznaliśmy.
Od redakcji: Renault Twizy jest pionierem wśród pojazdów elektrycznych, niestety leasing baterii zabija cały czar ekonomicznego samochodu i na tę chwilę możemy potraktować go jako ciekawostkę. Ponadto jedynie 100 km zasięgu, a co się stanie jeśli trzeba stać w korku i później odwieźć sympatię na lotnisko? Faktycznie to ciekawostka, tyle tylko, że bardzo droga!
Źródło: auto-motor-und-sport.de








