Tragiczny wypadek pod Chełmnem - siedmiu pasażerów nie żyje!

Siedem osób, młodych osób nie żyje w wypadku w m. Klamry, niedaleko Chełmna (kujawsko-pomorskie). Tragiczny wypadek miał miejsce z soboty na niedzielę, podczas dobrych warunków atmosferycznych. Minivanem Renault Scenic podróżowało - powiatową droga nr 16 - prawdopodobnie dziewięciu  młodych, bardzo młodych osób.

 

 

Policja nie udziela, przynajmniej na tę chwilę jakichkolwiek komentarzy. Trwa identyfikacja ciał i powiadamianie rodzin. Nastolatkowie to osoby w wieku 13-17 lat. Scenic na zakręcie drogi uderzył bokiem w drzewo. Siła zderzenia  była potężna, tył auta ponownie uderzył w przeszkodę terenową. Świadkowie twierdzą, że większość ofiar została wyrzucono z olbrzymią siła z wraku samochodu.

Na miejscu zjawił się prokurator (niestety, to niepotwierdzone informacje). Policja zabezpiecza ślady wypadku, straż pożarna musiało rozpierakami wycinać zniszczone fragmenty auta. aby wyciągnąć pozostałe ciała. Dwie osoby przebywają w szpitalu, ich stan zdrowia jest poważny, ale nie zagraża życiu. Na razie nie wiadomo też, kto kierował minivanem.

W tym miejscu (na luku drogi)  kierowcy notorycznie przekraczają prędkość. Jak twierdzą świadkowie, właśnie w tym miejscy dochodzi do wypadków i zdarzeń drogowych. Nigdy jednak tak tragicznych w skutkach jak dziś w nocy. Droga była sucha, asfalt bez dziur i wybojów, więc harda ducha nastolatka (kierowcy, ale czy miał prawo jazdy?) prawdopodobnie przycisnęła zbyt mocno pedał gazu. Policja bada kilka hipotez tragicznego wypadku, nawet tę, że jedna z ofiar została potrącona idąc w nocy poboczem (dlatego piszemy, iż podróżowało prawdopodobnie 9 osób). Wiadomo też, że wszystkie ofiary pochodzą z pobliskiego Chełmna.

 

Z ostatniej chwili: już po pogrzebie 7. nastolatków, którzy zginęli tragicznie. Jak wiemy przeżyły tylko dwie osoby, kierowca - jeśli tak można nazwać chłopaka bez prawa jazy i pod wpływem alkoholu (co najmniej 0,5 promila kilka godzin po wypadku) - oraz Magda K.

Wcześniej wszyscy pili piwo, jedli kiełbaski na ognisku, zabawa była na całego. To Bartek Sz. poszedł po auto ojca, podobno był najbardziej trzeźwy, mimo to wszyscy zaakceptowali taki tragiczny w skutkach układ. Później za kierownicę siadł Mateusz M. To on z dużą prędkością uderzył w drzewo. Prokuratura nadal nie stawia zarzutów kierowcy, wszystko wskazuje na to, ze nie postawi. Młodociany kierowca będzie do końca życia żył z tą trauma, bo trudno nazwać Dom Poprawczy czyśćcem za popełnione przewinienie (nawet nie przestępstwo). Dokładnie tak należy interpretować tę tragiczną sytuację. Prokuratura stwierdziła, że nie było tu cech szczególnego okrucieństwa, tylko zwykły wypadek w ruchu lądowym. Młodociany nie podlega zdaniem śledczych obostrzeniom przypisywanym dorosłym. Prawda też jest taka, że chłopak albo nie wie co zrobił, albo udaje "świra". No bo jak można nazwać sytuację, gdy podczas pobytu w szpitali zabawia się  komórką, nawet nie był na pogrzebie.

- Mateusz M. nie usłyszy prokuratorskich zarzutów za spowodowanie śmiertelnego wypadku. 2 sierpnia skończy 17 lat, a osoby niepełnoletnie mogą odpowiadać tylko za przestępstwa popełnione umyślnie. Zebraliśmy materiał dowodowy w tej sprawie i przekazaliśmy do sądu rodzinnego - mówi prokurator Judyta Głowacka

**********************

18 lipca 2014 roku - 25-letnia ekspedientka ze sklepu w  Chełmnie usłyszała zarzuty złamania ustawy o wychowaniu w trzeźwości i sprzedaży alkoholu nieletnim. To ona w kwietniu sprzedała butelkę wódki 16-latkowi, który później rozbił samochód w m. Klamry. W wypadku zginęło siedmioro jego kolegów.


 

Źródło: Radio PiK, fakt.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.