Były prezydent Rosji, obecny premier Dmitrij Miedwiediew ocenił zachowanie Ukrainy w sprawie porozumień gazowych niezbyt elegancko. Konflikt pomiędzy Gazpromem a ukraińskim Naftohazem zaostrza się. Ukraina, chce najpierw ustalić nową cenę rosyjskiego gazu, a następnie przystąpić do spłaty długu. Miedwiediew nazwał to „chamstwem”.
fot. RIA Novosti \ Dimitrij Miedwiediew w rozmowie z prezesem Gazpromu
Rozmowy gazowe toczą się w Berlinie, jak do tej pory porozumienia nie ma. Gazprom zapowiedział, że jeśli Ukraina nie zapłaci do 2 czerwca 1,66 mld dol. rosyjski gigant naftowy zakręci kurki. Z kolei nowy rząd Ukrainy nie uchyla się od spłaty długu gazowego, chce tylko znać nowa cenę za dostarczony już surowiec.
Ukraina nie akceptuje podwyżki Gazpromu
Przypomnijmy, że do kwietnia Ukraina płaciła jedynie 268 dolarów za 1000 m3, to mniej, znacznie mniej niż Polska (ponad 520 dol). Obecnie Gazprom podał nowa taryfę czyli 485 dol./ 1000 m3, co spotkało się z brakiem akceptacji. Różnica, mówiąc kolokwialnie, wynikała z… dzierżawy Krymu i stacjonowania tam Floty Czarnomorskiej. Obecnie, po aneksji Krymu, Rosja wypowiedział dzierżawę, stąd takie ceny za ropę naftową.
- Kiedy słyszę "dajcie nam inną cenę, to wam wtedy zapłacimy" - to chamstwo - powiedział Miedwiediew, cytowany przez rosyjską agencję Ria-Novosti
Jurij Prodan, ukraiński minister energetyki powiedział, że w piątek Naftohaz przelał Gazpromowi 786 mln dol. spłaty długów gazowych (za luty i marzec). Dalsza transza jest możliwa po renegocjacji ceny.
Polski wątek
Jeśli Gazprom nie ustąpi, to ukraiński koncern Naftohaz zaskarży tę podwyżkę do trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Z kolei Gazprom chce uniknąć takiej konfrontacji. I tu pojawia się pytanie, dlaczego Polska wynegocjowała, a raczek poddała się sile nacisku Aleksieja Millera, prezesa Gazpromu płacąc tak wysoki haracz za syberyjski gaz.
Dlaczego ministrowie odpowiedzialni za ten kontrakt nie mają postawionych zarzutów. Przypomnijmy, że b. premier Ukrainy Julia Tymoszenko została skazana prawomocnym wyrokiem za katastrofalne umowy gazowe z Moskwą. Co więcej b. prezydent Kwaśniewski żądał od nowych władz w Kijowie natychmiastowego uwolnienia "pięknej Julii". W kontekście powiazań Aleksandra Kwaśniewskiego i pobieraniem wynagrodzenia od koncernu Burisma Holdings, powiązanego z b. ministem Mykolą Złoczewskiem, w rządzie obalonego prezydenta Janukowycza, czy wczesniejszego doradzania dyktatorowi Kazachstanu Nursułtanowi Nazarbajewowi - nie jest to ani etyczne, ani morolne. Szkoda, że b. prezydent nie widzi w tym nic złego, a polską rację stanu przelicza na petrodolary.