Europę niepokoi kolejna gazowa wojna Rosji z Ukrainą, a w Polsce narastają obawy dot. ukończenia gazoportu w Świnoujściu, który ograniczy naszą zależność od rosyjskiego gazu. Wicepremier Piechociński już mówi, że nie nastąpi to wcześniej niż wiosną 2015 roku.
fot. LNG Świnoujście
Przypomnijmy, że Polskie Górnictwo Naftowego i Gazownictwa zawiesiło wiceprezesa Andrzeja Parafianowicza w związku z czynnościami w tzw. sprawie. Chodzi o opublikowane nagrania tygodnika „Wprost” z podsłuchu spotkania Parafianowicza z b. ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. To wtedy Parafianowicz miał wyjawić tajemnice służbową związaną z poślizgiem na budowie Gazoportu. Nowak z kolei wypłakał się w mankiet na temat działań „skarbówki” w stosunku do kliniki dentystycznej jego żony Moniki.
Jedna z największych inwestycji nie miała szczęścia do nadzoru budowlanego
Pokpiliśmy sprawę, jak autostrady na Euro 2012. Gazoport, od samego początku, nie miał zielonego światła i dobrego nadzorcy. Jedne firmy bankrutowały, inne ślimaczyły tempo prac, mówiąc krótko przeciągały termin oddania tej ważnej inwestycji. Co ciekawe, ministrowie rządu premiera Tuska uspokajali, że terminu zostanie wprawdzie przekroczony, ale będą to drobne poślizgi. Prawda jest taka, że termin - przełożony termin - na grudzień br. nie będzie dotrzymany.
Dlaczego przełożono termin odbioru? Niestety, nikt lub prawie nikt nie chce powiedzieć całej prawdy. Stan prac na tę chwilę oceniono na 89 proc. W obliczu kontrolnego uruchomienia, pogłębienie dojścia do portu i stosownej homologacji czasu jest mało. Realnie rzecz biorąc, oddanie do użytku może nastąpić na wiosnę przyszłego roku, tak to ocenił wicepremier Piechociński. Należy zadać pytanie, dlaczego premier Tusk nie wyciągnął dotąd wniosków i nagradza nieudaczników lukratywnymi posadami.
Dlaczego byli ministrowie, nie zrobili nic w tej sprawie, aby nie narazić finansów publicznych na pompowanie kolejnych milionów złotych w tę studnię bez dna. Miała kosztować 2,09 mld złotych, a już PGNiG dołożyło 300 mln, a końca jeszcze nie widać.
Cień wielkiej góry - Pendolino
Marzyliśmy o wielkim przyspieszeniu na kolei, ale trudno wozem drabiniastym pokazać się w świetle jupiterów. W świetle ataków PKP Intercity na francuski Alstom, za niedotrzymanie terminów na homologację Pendolino, wydaje się to niezrozumiałe. Przypomnijmy, iż PKP chce 4 mln euro miesięcznie kar umownych za niedotrzymanie terminu, a PGNiG jeszcze wykłada nie swoje pieniądze. O co chodzi?
Najprościej wytłumaczyć to tym, że konsorcjum włoskiej firmy Saipem nie tylko dostanie kolejną zapłatę, ale jeszcze tzw. doradcy wyciągną sporo gotówki za fuszerki budowlane. Przypomina się słynna budowa na Stadionie Narodowym, gdzie b. ministra Mucha musiała zapłacić prezesowi za... nieudacznictwo i błędy projektowo-budowlane. Musiała, bo tak sporządzono kontrakt dla Rafała Kaplera, prezesa Narodowego Centrum Sportu.
Wróćmy jednak do gazoportu w budowie
- Zakończenie prac planowane na przełom tego i przeszłego roku. Trudno ustalić, kiedy zakończy się rozruch terminalu - stwierdziła rzeczniczka resortu skarbu Agnieszka Jabłońska-Twaróg
Na tę chwilę tankowce z Kataru nie dopłynęłyby do terminalu w Świnoujściu, bo istniejący tor wodny do portu wymaga poszerzenia i pogłębienia. Jednak Katarczycy potrafią liczyć. To nie ich problem, że LNG nie jest odbierany przez gazoport. Kary trzeba płacić, choć katarski gaz nie płynie. O tym jednak cicho, a karuzela podsłuchowa wymiata kolejne głowy.
Dyletanci czy profesjonaliści?
Co jeszcze musi się stać, aby premier zareagował adekwatnie do sytuacji. Monika Olejnik powiedziała nawet, że całe środowisko dziennikarskie jest przeciwko premierowi. Niestety nie całe Pani Moniko. Ewa Milewicz (Gazeta Wyborcza) jawnie podkręca atmosferę, a Janina Paradowska (Super Stacja) głośno mówi, że misją dziennikarza nie jest wygłaszanie manifestów politycznych na konferencji prasowej. Chodzi głównie o to, że wtargniecie do redakcji agentów ABW i prokuratorów nie nastąpiło, mówiąc oględnie w "białych rękawiczkach". Poza tym, nie tak zabezpiecza się dowody w sprawie. Co do dziennikarzy: (...) jeśli się jest mocno emocjonalnym, to nie chodzi się na takie konferencje prasowe - powiedziała Paradowska
Nieudolność ABW, podsłuch i taśmy znów podzieliły środowisko. Nie powinno mieć to jednak wpływu na strategiczne inwestycje jak gazoport w Świnoujściu. Wygląd na to, że niemal wszędzie są dyletanci. Pisał już o tym kiedyś Dołęga-Mostowicz. "Kariera Nikodema Dyzmy", to tylko epitafium do Himalajów niekompetencji.
redakcja autoflesz.com
