Spyker praktycznie nie istnieje i ogłosił bankructwo. Ta mała manufaktura przekonała się, że ratowanie tonącego nie zawsze przywraca mu życie. Winą za ten stan rzeczy Spyker NV obarcza GM poprzedniego właściciela Saaba.

fot. Spyker | Spyker C8 Aileron
Przypomnijmy, że agonia Saaba trwała kilka lat, początkowo kupnem zainteresowani byli Chińczycy, później rękę do tonącego wyciągnął Spyker. Problem polegał jednak na tym, że GM nie chciał udostępnić nowym właścicielom najnowocześniejszych technologii, co więcej, żądał sporej gotówki za przeprowadzenie tej transakcji.
Spyker twierdzi, że koncern General Motors wywierał presję na transakcje pomiędzy Saabem, Spykerem i chińską firmą Youngman, a jego nadrzędnym celem było wykoszenie konkurencji. Wygląda to dość zawile, ale adwokaci holenderskiej firmy mogą to udowodnić. Pozew przeciwko GM, do niedawna największego producenta aut na świecie (obecnie Toyota jest już Nr1), wyceniono na 3 mld dolarów.
Oto jak Spyker NV wyjaśnia problem:
- Mimo początkowych pozorów, nigdy GM nie miał na celu ratowanie Saaba, z dużą pewnością chciał konkurować z nim w Chinach. Kiedy Saab znalazł sposób zabezpieczyć płynność finansową i kontynuować na dotychczasowych warunkach współpracę, przy pomocy chińskich inwestorów, GM postanowił zablokować transakcję. W tym celu posłużył się manipulacją, publikując fałszywe informacji na temat swoich praw wynikających rzekomo z umów pomiędzy stronami - czytamy w komunikacie
Można by było zakończyć konkluzja: skąd my to znamy?
Od redakcji: GM to monopolista i tak traktował swoje marki zależne. Pozbywając się bankrutującego Saaba już myślał o rozwodzie z Oplem. Wcześniej, bo w listopadzie 2009 roku sprzedał chińskiej firmie Sichuan Tengzhong Heavy Industrial Machinery Co. LTD Hummera za 150 mln dolarów. Kto będzie następny do zwolnienia?
Stosunki pomiędzy Oplem i GM są bardzo napięte, można już powiedzieć, iż wrze jak woda w czajniku. Kłopoty General Motors rozpoczęły się w 2008 roku, gdy po upadku banku Lehman Brothers rozpętał się kryzys finansowy na świecie. Amerykański gigant znalazł się na skraju bankructwa. GM poprosił wtedy Angelę Merkel o gwarancje kredytowe dla Opla. Pani kanclerz zażądała wówczas sprzedaży większościowej akcji na rzecz europejskiej spółki. W konflikt zaangażował się nawet Barack Obama pompując 50 mld dolarów do kasy GM z programu TARP.
Kością niezgody pomiędzy stronami jest takze podtekst kadrowy. Przypomnijmy, że Karl-Friedrich Stracke zasiadał na fotelu prezesa od 2011 roku, łącząc jednocześnie to stanowisko stanowisko z posadą szefa GM w Europie. Na ostatniej konferencji prasowej zarząd Opla ogłosił, że Stracke ustąpił z obu stanowisk. Podstęp, intryga, chęc zysku czy tylko pozory. O tym zadecyduje sąd badając również sprawę Spykera. Na koniec dodajmy, że tymczasowym, marionetkowym szefem Opla został dotychczasowy szef rady nadzorczej, wiceprezes GM Steve Girsky.
