Spółka Leopard Automotive-Mielec Sp. z o.o. postawiona została w stan upadłości. Taką decyzję ogłosił Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu. Firma nie wywiązywała się ze zobowiązań, nie płaciła pracownikom, dostawcom i poddostawcom. Długi spółki, zdaniem sądu, wynoszą ok. 15 mln złotych i ciągną się od 2008 roku.
fot. materiały producenta
Firma od dłuższego czasu miała problemy z płynnością finansową, gdyż jednym z udziałowców były upadające Zakłady Lotnicze w Mielcu. Ale nie tylko z tego powodu. Nowy zarząd popadł w konflikt z załogą, która od dłuższego czasu nie otrzymywała należnych wynagrodzeń. Pracownicy skierowali sprawy do sądu, reputacja firmy malała w zastraszającym tempie.
Założyciel i konstruktor Leoparda inż. Zbysław Szwaj mówiąc oględnie, został wyrolowany przez wspólników. W 2008 roku zakład przejęła niemiecka CAR Technology GmbH z Kolonii. Z początkiem 2009 roku konstruktor przestał być członkiem zarządu Leopard Automobile - Mielec Sp. z o.o. Nowym prezesem (w 2011 roku) został dotychczasowy prokurent Robert Owcarz. Firma staczała się po równi pochyłej, zamówień na nowe samochody nie było.
Mielecka firma produkowała na indywidualne zamówienie samochód w stylu retro - Leopard. Głównymi odbiorcami byli bogaci kolekcjonerzy, między innymi w Szwecji. Robi się ciekawie, jeśli powiemy, że nadwozie zaprojektował syn konstruktora Maksymilian. Jednym słowem cała twórczość intelektualna była w rodzinie. Ale znaleźli się tzw. cudotwórcy, którzy mieli inną wizję. Dziś już wiadomo, ciągnącą znana firmę na skraj upadłości.
Źródłem napędu był motor LS2V8 pochodzący z Chevroleta Corvette 6.0 405KM, który katapultował do pierwszej setki lekkie nadwozie w 4 s. Cena jednego egzemplarza oscylowała wokół pół miliona złotych, ale chętnych - przynajmniej na samym początku - nie brakowało.
Dziś konstruktor musi udowodnić przed sądem, że nie jest wielbłądem, a grupa wizjonerów nabrała wody w usta. Nie ma firmy, nie ma pieniędzy, a inż. Szwaj nie zamierza wracać już do tego projektu.
Źródło: interia.pl, Głos Mielecki
