To już nie pierwsze spotkanie, raczej trzeciego stopnia. Wcześniej nie doszło do sfinalizowania praw własności stoczni w Szczecinie i Gdyni (Katar Islamic Bank, Katar Investment Authority), chociaż ministrowie rządu b. premiera Tuska zapewniali o znaczących postępach. Ten postęp w rozmowach wyceniono na 650 mln dolarów, a parafował go słynny już min. Grad.
fot. polskie.lng
Przypomnijmy, że już w czasie podpisywania umowy, w czerwcu 2009 roku średnia cena gazu LNG w Europie kosztowała 400 mln dol. To po pierwsze, po drugi przedłuża się budowa gazoportu, po trzecie konieczna jest renegocjacja umowy z Katarem. Można jeszcze dodać parę nietrafionych inwestycji na tym kierunku, ale po co, włos nie spadł nikomu z głowy. Premier czmychnął do Brukseli, kolejni dyletanci pojawili się na horyzoncie, a nowi ministrowie wymienili się pionkami na szachownicy.
Umowa na dostawy katarskiego gazu została zawarta na 20 lat, Qatargas miał dostarczyć PGNiG milion ton skroplonego gazy rocznie (ok. 1,5 mld m3) do terminala gazowego w Świnoujściu. Specjalnie w tym celu przygotowano nowej klasy gazowce Q-Flex o pojemności 216 tys. m3.
Pierwsza dostawa miała się odbyć już czerwcu, najpóźniej w grudniu 2014 r. Dziś PGNiG zabiega usilnie o renegocjacje kontraktu. Tymczasem sprytni Katarczycy wymyślili inną strategie, nie chcą się boksować z Polakami.
Qatargas, za namową prawników, finalizuje sprzedaż kontraktu na dostawy LNG dla Polski bankowi inwestycyjny Merrill Lynch. To trudny partner, niemal tak trudny jak przypadek PZU vs. Eureko BV.
Dziś PGNiG i Qatargas nie udzielają jakichkolwiek komentarzy na ten temat, zasłaniając się tajemnicą handlową. Niektórzy analitycy twierdzą, że sprzedaż kontraktu bankowi inwestycyjnemu jest kolejnym ciosem wymierzonym w polską gospodarkę. Idąc tym tropem można zauważyć, że wszystkie drogi prowadzą do Gazpromu, który ma powiązania z aktualnym wykonawcą terminala w Świnoujściu (włoska firma Saipem). Z drugiej trony przejęcie kontrakty i ewentualne renegocjowanie umowy między bankiem a rządem, to jak zderzenie samochodu ciężarowego z betonową ścianą. Ścianą w tym przypadku jest Merrill Lynch, który na arbitrażu wyostrzył sobie zęby.
Co zrobi teraz PGNiG? Wygląda na to, że szykuje się kolejna afera, a wyrolowanie Polski to tylko pokłosie braku kontroli i nadzoru nad wielkimi inwestycjami. Trudno tu mówić nawet o profesjonaliźmie, skoro znacznie mniejszą aferę Amber Gold zamiata się pod dywan.
redakcja autoflesz.com