Wielka szkoda, że samochody Mini i Clio od teraz będą kojarzone z wielkim przekrętem. Upadła firma Amber Gold nie pozostawia złudzeń swoim klientom, o zwrocie pieniędzy nie mają co marzyć. Oszuści do samego końca ściemniali, a media i prawnicy dawali nadzieję poszkodowanym. Teraz w trybie ekspresowym, w przeddzień postawienie zarzutów Marcinowi P. naciągnięci dealerzy próbuj ratować głowę przed oszustwem wszech czasów. Rozpoczęła się gorąca wyprzedaż floty zamówionych i... niezapłaconych samochodów.

fot. fakt
Na tę chwilę prokuratura nie ujawnia osobistej floty Marcina P., jednak w dziennikarskim światku mówi się już o kilkunastu samochodach wartych co najmniej kilku mln złotych. Takiego wypasu to nie ma nawet kuria biskupia.
- Dealerzy wyprzedają auta zamówione przez upadłe imperium Marcina P. Do kupienia są czerwone mini i renault clio - podaje fakt.pl
Z drugiej strony ciekawostką jest, nomen omen, fakt że samochody nie były zapłacone. Czyżby wiarygodność oszusta była aż tak duża, że uśpiła czujność importera marki? Odważnych do komentowania tego przekrętu, przynajmniej na razie, nie ma. Sprawa jest rozwojowa, czy jednak klienci wykupią wszystkie samochody imperatora?
Znany, gdański dealer Mini i BMW - Zdunek sprzedaje trzydrzwiowe Mini z tego roku po bardzo okazyjnej cenie 53,5 tys. złotych. Z kolei Renault Clio 1.2 100KM w luksusowej wersji mają znaleźć nabywców za 39 950 zł. Ile jest tych samochodów, jeszcze nie policzono. Dodajmy, że śląski dealer Renault Auto-Efekt nie chce rozmawiać na ten temat. W tej wersji wyposażenia nowy model kosztuje 52 tys. zł. Mini, które stoją przed portem lotniczym w Gdańsku miały obsługiwać pasażerów upadłej linni OLT Express. Wynajem takiego autka miał być znacznie tańszy, aniżeli obowiązujące stawki za tego typu usługi w licznych wypożyczalniach.
Źródło: Fakt.pl
Z ostatniej chwili: smutna prawda, ale prawda. Pisaliśmy ten materiał z niedowierzaniem, iż w polskim systemie prawnym możliwe są takie nazwijmy to dość łagodnie "nienormalne sytuacje", jak ta z Marcinem P. Facet z ciekawą przeszłością, po wyrokach, do tego "wielki biznesmen" przed trzydziestką. Lepszy był tylko Bill Gates, ale on miał głowę na karku i genialne pomysły - własne pomysły!
Dlaczego o tym piszemy, bo to może być początek końca PO, Donalda Tuska i totalna porażka wymiaru sprawiedliwości. Takiej niekompetencji, ślizgania, zamiatania pod dywan nie znaliśmy wcześniej. Oprócz niespłaconej floty samochodów, dziś czekających na nowych właścicieli po okazyjnej cenie, w sprawę Amber Gold wmanewrowanych jest sporo znanych nazwisk. To przykre, bo uwikłano je najprawdopodobniej w przekręt wszech czasów, inni dobrowolnie składali do parabanku swoje pieniądze.
Chociaż sprawa jest rozwojowa, nadal nie ma podstaw do przywołania do porządku imperatora. Jak to możliwe, że doszło do totalnego rozchwiania na szczeblach władzy? Jak to możliwe, że jeden pan obraca milionami, handluje złotem nie mając koncesji, syn premiera rżnie debila, a najważniejsze służby w państwie nie reagują? Nawet wiceprzewodnicząca klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska, zwykle czarująco przekonywująca w swoich wypowiedziach, nabrała wody w usta. Opozycja z kolei już szykuje się do egzekucji, ale czy sama jest bez winy?
To jeden wymiar skali problemu. Drugi, tylko potwierdza to co wcześniej napisaliśmy. Prywatni wierzyciele, klienci nie mają szans na odzyskanie swoich pieniędzy. Potwierdza to dzisiejsze wydanie "Rzeczpospolitej" - (...) na kontach spółki może nie być żadnych środków - pisze gazeta. Czyli przekręt wszech czasów, nie ma pieniędzy, nie ma gwarancji, nie ma winnych!
Jak pisze "Rzeczpospolita" na majątek Amber Gold składa się 112 samochodów, złoto (około 57 kilogramów wartych 10-12 mln zł) oraz milion zł. Poza tym spółka ma nie mieć żadnego innego majątku i... jakichkolwiek pieniędzy na koncie. Z powodu braku majątku sąd najprawdopodobniej nie zgodzi się na ogłoszenie upadłości parabanku. A wierzyciele? Cóż, smutne to - zostaną na lodzie. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że zarządca przymusowy ma czas do 15 września br. aby przedstawić sądowi wielkość majątku spółki. I praktycznie... nic nie może więcej zrobić - nawet zająć prywatnego majątku właścicielom Amber Gold. Nuda veritas (łac. naga prawda -) rzec można.
30 sierpnia 2012 r. - sąd wydal nakaz aresztu dla Marcina P. na trzy miesiące (w obliczu nowych zarzutów) obawiając się mataczenia i składania niewiarygodnych zeznań. Orzeczenie zapadło wczesnym przedpołudniem, dodajmy iż podejrzany dostał nowe, tym razem mocne zarzuty, za co grozi nawet 15 lat więzienia.
Autor: redakcja autoflesz.com
Źródło: Rzeczpospolita, 28 sierpnia 2012 r.
16 września 2012 r. - pieniądze, które wyłożył "darczyńca" Marcin P. wytwórni filmowej realizującej dzieło Andrzeja Wajdy, nie miały zasilić budżetu filmu. Dzięki dofinansowaniu miała jedynie powstać reklama linii OLT Express z udziałem znanego reżysera. Reklama miała tak naprawdę sławić dobre imię Marcina P. i Amber Gold. Producent filmu firma Akson Studio twierdzi, że działała zgodnie z prawem. /źródło: fakt.pl/
17 września 2012 r. - dopiero dzisiaj zarządca przymusowy uchylił rąbka tajemnicy w sprawie majątku AG. Jak podał mec. Dębiński w sprawozdaniu wartość majątku Amber Gold oszacowano na 100 milionów złotych. Wynika z tego, że są znaczne rozbieżności w sprawozdaniu zarządcy a wyceną przekazaną przez pracowników AG. Według informacji, jakie 8 sierpnia przedstawili dziennikarzom przedstawiciele Amber Gold, spółka "posiada majątek o wartości 149,5 mln zł". Według spółki w skład jej majątku wchodziły: metale szlachetne o wartości ok. 60 mln zł, nieruchomości o wartości ok. 35 mln zł, w tym kamienice w historycznym centrum Gdańska, ok. 17,5 mln zł na rachunku bankowym, udzielone pożyczki o wartości ok. 15 mln zł, samochody o wartości rynkowej ok. 8 mln zł, a także sprzęt elektroniczny wart ok. 7 mln zł i wyposażenie - ok. 4 mln zł. Do swego majątku spółka zaliczyła też wartości niematerialne i prawne, w tym licencje o wartości ok. 3 mln zł.
Ponadto, według naszych informatorów, nadal nie sprzedano transzy samochodów, niezapłaconych samochodów z logo MINI i Renault, choć oferowano je po wyjątkowo atrakcyjnych cenach.
Źródło: tvn.24.pl, PAP
20 września 2012 r. - dzisiaj sąd w Gdańsku ogłosił upadłość piramidy finansowej Amber Gold lub jak kto woli spółki Marcina.P. Co to oznacza, że teraz mogą być zaspokojone wierzytelności z majątku spółki, ale w pierwszej kolejności ustawi się Skarp Państwa, Izba Skarbowa, itd., na końcu dopiero wierzyciele (ok. 7 tys. w samym Gdańsku). Jak można się domyślić, majątek spółki nie wystarczy na zaspokojenie roszczeń poszkodowanych klientów. Jednak, gdzie są pieniądze, złoto, platyna - prokuratura milczy.
Na oczach Polaków rozgrywa się też gra pomiędzy niektórymi prokuratorami i min. Gowinem, który nawet powiedział: "Mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch i ważne jest to, że Polacy mają prawo żyć w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwości stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych. Ja wiem, że ta sitwa jest dzisiaj przerażona tym, co robię i chcę, żeby stąd poszedł jasny przekaz do tej sitwy: nie zastraszycie mnie".
19 października 2012 r. - Marcin P., człowiek który oszukał tysiące Polaków, twórca i prezes Amber Gold (choć to nie jest takie pewne), opuścił areszt w Gdańsku. Gdy zegary zakończyły wybijanie godziny 12.00 na wieży kościoła p.w. św. Jakuba w Piotrkowie Trybunalskim kareta - tyle tylko iż więzienna - dostarczyła prezesa do miejsca odosobnienia. Teraz areszt w Piotrkowie Trybunalskim będzie pilnie strzeżonym miejscem dla naznaczonego statusem "więźnia szczególnie chronionego". źródło: fakt.pl, tvn24.pl
26 listopada 2012 r. - ruszyła licytacja samochodów b.spółki Amber Gold. Pod młotek pójdzie 134 maszyn o łącznej wartości ponad 7,2 mln zł. Licytacja potrwa do środy, aukcje będą odbywać się w gdańskim sądzie przy ul. Piekarniczej.
Warunkiem wzięcia udział w licytacji było wpłacić wadium w wysokości 10 tysięcy złotych. Ceny wywoławcze samochodów określone przez rzeczoznawców wynoszą od 17,1 tys. zł za renault clio do 226 tys. zł za BMW X5. Wśród pojazdów wystawionych na licytację są też cztery autobusy marki Mercedes-Benz, których cena wywoławcza wynosi od 100 do 137 tys. zł. Ponadto są też MINI (Cooper i One), Renault Fluence, Kangoo i Megane oraz Volkswageny (Golf VI, Jetta i Passat). źródło: tvn
03 stycznia 2013r. - Sąd Apelacyjny w Gdańsku podtrzymał w czwartek decyzję sądu niższej instancji o przedłużeniu aresztu dla prezesa Amber Gold Marcina P., podejrzanego m.in. o oszustwo znacznej wartości i prowadzenie bez zezwolenia działalności bankowej. prezes parabanku będzie przebywał w piotrkowskim areszcie do 28 lutego br. źródło: interia.pl
14 stycznia 2013 r. - szefowie Amber Gold, Marcin i Katarzyna P., mają zarzuty prokuratorskie, ale mają też spory majątek wyprowadzony z upadłej firmy. Prokuratura doliczyła się na razie ponad 20 mln złotych. Jak to możliwe? Wstępne dochodzenie w tej sprawie wyjaśniło niewiele mrocznych tajemnic małżonków P. To co wiemy, to dopiero środek piramidy finansowej. Dokładniej - małżonkowie wypłacali sobie pieniądze, grube pieniądze z parabanku. Możliwe, bo w tej działającej machinie nie było... księgowej. Można też zapytać o kontrole, audyt i takie tam finansowe nadzory, faktycznie ich nie było.
Z ustaleń prokuratury wynika, że prezes Marcin P. i jego żona Katarzyna zarobili w Amber Gold łącznie blisko 27 mln zł. Pierwsze miliony zaczęli sobie wypłacać już po kilkunastu miesiącach działalności parabanku, a dokładniej - okradać swoich wierzycieli. Początkowo wypłacali sobie stosunkowo "niewielkie sumki". Ale już w roku 2010, na umowy zlecenie i o dzieło, Marcin P. otrzymał 4,2 mln zł, a jego żona 3,3 mln zł. Rok później oboje wzięli po 9,7 mln! Tyle nie zarobił nawet prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
Można postawić też kolejne pytania. Czy musieli się z kimś dzielić? Co robiły banki na konta których wpływały takie fury pieniędzy? Cy małżonkowie P. nie musieli wykazać źródła pochodzenia pieniędzy na zakup (żywą gotówka) choćby najdroższego bmw 740d; za co najmniej 512.600 zł. źródło: gazeta.pl
15 kwietnia 2013 r. - Katarzyna P. - żona szefa Amber Gold - została zatrzymana, po przesłuchaniu w łódzkiej prokuraturze. Usłyszała kolejny zarzut oszukania prawie 10 tysięcy klientów na ponad 650 milionów złotych. Sąd wydał nakaz aresztowaniu na trzy miesiące. Śledczy zmienili postawione wcześniej zarzuty. Podejrzanej zarzuca się oszustwa znacznej wartości. Jej mąż Macin P. ma przedłużony areszt.
25 lipca 2013 r. - wielki pieniądze, wielkie straty i… wielki przekręt - pisze powołując się na magazyn Newsweek tabloid Fakt.pl. O co chodzi - o jeszcze większe pieniądze ulokowane w Amber Gold, które nie zawsze musiały pochodzić z uczciwych źródeł. Prokuratura bada zarówno przypadek małżeństw P. jak i wpłacających, przynajmniej niektórych. No bo niby jak, drobny kupiec, komiwojażer czy salowy mający dochodu na poziomie 3-6 tys. złotych mógł wpłacić do parabanku np. 1/2 mln złotych. Takich przypadków w gronie 13 tys. poszkodowanych jest sporo.
Kolejny wątek to pralnia pieniędzy, istnieje podejrzenie, iż do kasy AG wpłacali mafiozi (niewykluczone, że także politycy), oczywiście nie bezpośrednio tylko poprzez tzw. słupy. Sprawa nabiera rumieńców, tylko Marcin P. nadal milczy.
26 grudnia 2013 r. - ponad 30 mln zł udało się odzyskać syndykowi ze sprzedaży majątku Amber Gold. Na przyszły rok Józef Dębiński, syndyk zapowiedział też windykację pożyczek udzielonych przez Amber Gold. Łącznie ich wartość szacuje na ok. 49 mln zł. Marcin P. jest podejrzany o 17 przestępstw, a jego żonie zarzucono popełnienie 12. Bankier jest aresztowany tymczasowo do 28 lutego 2014 roku, a jego żona Katarzyna P. ma pozostać w areszcie, co najmniej, do 15 stycznia przyszłego roku. źródło: fakt.pl
*****************************
12 maja 2014 r. - poszkodowani przez Amber Gold pozywają państwo. Jest pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Ofiary Amber Gold zamierzają dowieść, że do wyrządzenia przez nią szkody finansowej w wysokości ponad 660 mln zł przyczyniły się zaniechania i błędy ze strony organów władzy publicznej.
W imieniu poszkodowanych pozew zbiorowy przygotowała i złożyła w Sądzie Okręgowym w Warszawie kancelaria prawna Chałas i Wspólnicy. /źródło: gazeta.pl/
05 września 2014 r. - wygląda na to, że kolejna afera III RP zostanie zamieciona pod dywan. Premier Tusk w Brukseli, opuścił okręt z banderą PO, jako jeden z pierwszych, a nie ostatni! Problemy pozostały, a nawet wzrosło ciśnienie. Tymczasem kolejny pozew za aferę Amber Gold już jest w przygotowaniu. Poszkodowani przez Amber Gold znów walczą o odszkodowanie - tym razem od skarbu państwa. Kancelaria prawna Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy przygotowuje pozew zbiorowy w tej sprawie - pisze "Puls Biznesu".
30 września 2014 r. - Sąd Okręgowy w Gdańsku zdecydował, że pozew zbiorowy przeciwko Amber Gold jest niedopuszczalny prawnie. Proces przeciwko parabankowi chciało wytoczyć 900 poszkodowanych klientów - pisze fakt.pl.
Proces zbiorowy miał dotyczyć Katarzyny i Marcina P., członków zarządu spółki Amber Gold. W pozwie ok. 900 poszkodowanych przez spółkę domagało się łącznie ponad 76 mln zł. Kwoty wahają się od kilku tysięcy do ok. 630 tys. zł. Według sądu pozew powinien być skierowany przeciwko spólce Amber Gold, a nie przeciwko członkom zarządu. Sąd uzasadnił, że sprawa nie podlega rozpoznaniu grupowemu, bo poszkodowani zawarli różne umowy, w różnym okresie i różne były też kwoty, których się domagają.
Według opinii finansowo-księgowej przygotowanej przez Ernst&Young Audyt Polska wynika, że spółka pozyskała z lokat 851 mln zł, z czego zaledwie ponad 10 mln zł zainwestowała w złoto, które miało być ich zabezpieczeniem / źródło: fakt.pl/
26 grudnia 2014 r. - zdaniem prokuratury: Amber Gold od początku była piramidą finansową stworzoną po to, by wyłudzać od klientów pieniądze. Nie była jednak pralnią brudnych pieniędzy. Akt oskarżenia w tej sprawie powinien trafić do gdańskiego sądu najpóźniej wiosną 2015 r. Potwierdził to Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej
Opinię finansowo-księgowa spółki Amber Gold, sporządzono dla prokuratury przez znaną firmę Ernst & Young Audyt Polska. Choć analiza nie jest jeszcze zamknięta, to wynika z niej, iż Amber Gold nie otrzymywało finansowania od zewnętrznych podmiotów. To klienci parabanku wpłacali na konta spółki pieniądze niemal całego życia licząc na duże odsetki. Nie stwierdzono też, aby spółka finansowana była przez grupy przestępcze.
- Nie ma też dowodów na to, że w spółce dochodziło do prania brudnych pieniędzy - powiedział Kopania
Według wyliczeń Ernst & Young Audyt Polska na konta Amber Gold wpłynęło niemal 851 mln zł. Z tej sumy tylko 10 mln zł Marcin P. zainwestował w złoto, platynę i srebro. Co ciekawe, klienci banku od samego początku byli wprowadzani w błąd, co do sposobu przeznaczenia zainwestowanych przez nich pieniędzy. Owszem, złoto było jednym z zabezpieczeń spółki, ale jej ilości nie odpowiadały wpłaconym sumom (niemal 18 tys. klientów banku). Zdaniem prokuratury było to oszustwo, a sąd rozstrzygnie to podczas rozprawy już wiosną 2015 roku. Mówiąc jeszcze prościej, Amer Gold było tzw. piramida finansową (choć są tacy, co twierdzą że "inwestycja finansową"), którą już kiedyś proponował swoim klientom Lech Grobelny czy słynny Janusz Paluch z Bydgoszczy.
Podejrzani - małżeństwo Marcin P. i Katarzyna P. - nie przyznają się do zarzutów i odmawiają składania wyjaśnień. Marcin P. trafił do aresztu w sierpniu 2012 r. i ma pozostać w nim co najmniej do końca lutego 2015 r. Jego żona jest aresztowana do połowy stycznia przyszłego roku, ale śledczy prawdopodobnie wystąpią wkrótce o przedłużenie jej aresztu o kolejne trzy miesiące. / źródło: niezależna.pl/
****************************
23 marca 2015 r. - do końca czerwca śledczy skierują do sądu akt oskarżenia przeciwko Katarzynie i Marcinowi P. Tym samym po 2,5 roku zakończy się śledztwo ws. Amber Gold. Proces powinien rozpocząć się jeszcze w tym roku, choć przed sędziami spore wyzwanie - do przeczytania będą mieli ok. 3 mln stron akt sprawy. Nad śledztwem w sprawie Amber Gold pracuje w Łodzi zespół złożony z dziewięciu prokuratorów i siedmiu asystentów oraz funkcjonariuszy ABW. /źródło: wiadomości.gazeta.pl/
22 czerwca 2015 r. - po niemal trzech latach łódzka prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie spółki Amber Gold. Jeszcze w tym tygodniu do Sądu Okręgowego w Gdańsku trafi akt oskarżenia przeciwko Marcinowi i Katarzynie P. Liczba pokrzywdzonych - według listy złożonej przez syndyka w sądzie - sięgnęła 12 187 osób. Domagają się oni 587 mln zł, ale już wiadomo, że roszczeń tych nie uda się zaspokoić - po spieniężeniu majątku spółki udało się zabezpieczyć na poczet zaległości 37,4 mln zł. Dodatkowo pierwszeństwo w realizacji roszczeń będzie miał skarb państwa, któremu wypłacone mają być koszty postępowania upadłościowego, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, z którego odprawy i odszkodowania otrzymali byli pracownicy Amber Gold, ZUS oraz podatki i daniny publiczne. /źródło: gazeta.pl/
24 lipca 2015 r. - Sąd w Gdańsku nie chce już zajmować się aferą Amber Gold. Powód? „Boimy się negatywnych komentarzy w internecie” – napisano w piśmie skierowanym do Sądu Najwyższego przez Sąd Okręgowy w Gdańsku.
Gdański Sąd Okręgowy wysłał do Sądu Najwyższego wniosek o przeniesienie procesu do innego miasta. Powód? „Sytuacja znalazła silny oddźwięk społeczny, sprowadzający się do stwierdzenia, że cały gdański wymiar sprawiedliwości nie zasługuje na miano rzetelnego, stanowiąc sitwę" – napisano w piśmie, które liczy sobie aż 6 stron. Sąd Okręgowy zapewnia, że nie chce pozbyć się sprawy Amber Gold, a do swego wniosku doszedł po głębokich przemyśleniach. I powołuje się na artykuł kodeksu postępowania karnego, który mówi o „dobru wymiaru sprawiedliwości”. /źródło: fakt.pl/
14 sierpnia 2015 r. - Sąd Okręgowy w Gdańsku jednak osądzi aferę Amber Gold. W piątek Sąd Najwyższy odmówił przeniesienia procesu do innego sądu, o co wnosił gdański sąd. Według SN powodem przeniesienia nie może być krytyka wobec gdańskiego sądu jako rzekomo nierzetelnego. Nic dodać, nic ująć..
07 września 2015 r. - grupowy pozew klientów Amber Gold jest prawnie niedopuszczalny. Pozew grupowy 167 klientów Amber Gold przeciw Skarbowi Państwa za to, że prokuratura przez 2,5 roku nie stawiała zarzutów szefom spółki, jest niedopuszczalny prawnie - orzekł w poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie. Powodowie odwołają się od tej decyzji.
19 października 2015 r. - Zany bank uwiarygadniał Amber Gold? Jeden z banków będzie musiał zmierzyć się z pozwem klientów Amber Gold. Co ma jedno z drugim wspólnego? Otóż poszkodowani zarzucają mu, że bank uwiarygadniał oszusta bo prowadził mu rachunki. Jak podaje Puls Biznesu bank BGŻ BNP Paribas prowadził rachunki dla Amber Gold. Rzeczniczka banku mówi, że jej placówka nie ma sobie nic do zarzucenia (?). Pamiętamy to, największe fortuny biznesmenów i ich wewnętrzne ego też mówiło wszem i wobec - nie mamy sobie nic do zarzucenia...
21 marca 2016r. - rusza proces przeciwko twórcom piramidy finansowej Amber Gold. Oboje oskarżeni Marcin P. i Katarzyna P. są w sądzie. Marcin P. odpowiada w kajdankach, ponieważ według sądu istnieje ryzyko "samouszkodzenia". Katarzyna P. z kolei zanosi się od łez -Kobieta tłumaczy, że ma małe dziecko. Marcin P. zachował kamienną twarz i odmówił składania zeznań, ponieważ sąd nie wyłączył jawności rozprawy. Obrońca twórca Amber Gold tłumaczy, że Marcin P. ma depresję i anoreksję (?).
******************************
22 lutego 2017 r. - Małgorzata Wassermann, przewodnicząca Komisji Śledczej ds. Amber Gold: "(...) premier Belka obraził każdego z nas (...)". Myślę, że premier Belka obraził każdego z nas, a najbardziej Donalda Tuska oraz jego rząd – powiedziała na antenie TVP1 przewodnicząca komisji ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann, odnosząc się do wczorajszych zeznań Marka Belki. Były szef NBP stwierdził podczas przesłuchania, że każdy, kto "miał trochę oleju w głowie, widział, że Amber Gold to gruby przekręt". / źródło: wiadomoscionet.pl 22 lutego 2017 r./
25 października 2017 r. - kolejne przesłuchanie Marcina P. Nazywam Trójmiasto małą Sycylią – zeznawał przed komisją śledczą ds. zbadania afery Amber Gold, dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski, b redaktor naczelny tygodnika „Wprost". Opowiadał o układach, na jakie natrafił w Trójmieście podczas dziennikarskiego śledztwa w 2012 roku. Mówił też o tym, jak wyglądało jego spotkanie z synem premiera Donalda Tuska, Michałem Tuskiem, a na koniec nazwał Trójmiasto „Małą Sycylią”.
Najważniejsze jednak jest to, iż dziennikarz wyraźnie określił sytuację Marcina P. i jego małżonki. To słupy, za sznurki pociągała mafia. Tylko dzięki parasolowi ochronnemu jaki miał nad głową Marcin P. mogło dojść do takiego przekrętu.