Rozpętała się burza po nagonce na bohaterów samochodowej afery madryckiej. Trójka byłych posłów partii opozycyjnej próbowała się bronić, ale dziennikarze pogrążają posłów. Kolejnym przykładem jest marszałek Radosław Sikorski, który zarządził lustrację wyjazdów posłów. To jedynie czubek góry lodowej, a tzw. niewinni i osaczenie nawet nie mogą rzucić kamieniem. Co im pozostało - nieudolne odpieranie zarzutów.
fot. AFP
Marszałek Sikorski, druga osoba w państwie, powinien być jak żona Cezara. Ostatnio, ze swoich podróży tłumaczył się na konferencji przed posiedzeniem Sejmu. Niemal wszystkie pytania odnośnie swojej kilometrówki ucinał stwierdzeniem, że "prokuratura bada sprawę". Nie pokazał też kwitów, rachunków za paliwo, ani nie odniósł się do stanu licznika w swoich prywatnych samochodach. Czy musiał? Powinien, jeśli chciał uciąć sprawę raz na zawsze. Dopóki nie rozliczy się przed podatnikami, casus domniemania niewinności, zostanie mocno zszargany, druga osoba w państwie nie powinna narażać się na takie sytuacje.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej Radosław Sikorski tłumaczył się ze swojej kilometrówki, raczej mało przekonywująco. Marszałek sugerował, że nie ma sobie nic do zarzucenia.
– Jeśli o mnie chodzi kilometrówka została sprawdzana dwukrotnie. Czekam spokojnie na rezultat kolejnego postępowania. Mam nadzieję że to przerwie wszelkie spekulacje – powiedział Sikorski
Jak twierdzi redakcja Fakt.pl Sikorski nie pokazał do tej pory kwitów dokumentujących, że rzeczywiście przejechał ponad 90 tys. km prywatnym samochodem w celach służbowych, za co z Kancelarii Sejmu pobrał w ostatnich latach niemal 80 tys. złotych. Podczas konferencji zasłaniał się przepisami, które nie nakazują posłom zbierania paragonów.
– Obowiązuje system w którym posłowie nie mieli obowiązku ewidencjowania podróży – tłumaczył
Nawet jeśli tak było, to błąd, ale to posłowie i senatorowie głosują i ustalają zasady gry. Prokurator Generalny potwierdził jednak, iż będzie śledztwo w sprawie marszałka Sikorskiego. Mimo to marszałek oznajmił, iż na czas śledztwa nie zamierza rezygnować ze swojej funkcji.
– Nie zamierzam na czas śledztwa rezygnować z funkcji marszałka Sejmu. Mamy w Polsce domniemanie niewinności. Prokuratura w mojej sprawie nawet nie rozpoczęła jeszcze postępowania sprawdzającego – powiedział Sikorski
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy, jak mantrę powtarzał: " (...) to ustali prokuratura". Nie wytłumaczył też się z podróży, a dokładniej wożenia samochodem służbowym przez BOR. Zasłaniał się niepamięcią w sprawie przejazdu na spotkania wyborcze prywatnym samochodem, a dokładniej samochodami: Nissanem Qashqaiem, VW Golfem, a także jeep'em.
- To wyjaśniłoby dlaczego stan licznika jego Nissana pokazuje, że od 2010 roku przejechał jedynie 30 tys. km, podczas gdy marszałek rozliczył taką kwotę, jakby przejechał 90 tys. km - pisze Fakt.pl
Prokuratura sprawdzi, czy Sikorski prawidłowo rozliczył swoje poselskie wyjazdy prywatnym autem, na które wziął niemal 80 tys. zł z kasy Kancelarii Sejmu, czyli kieszeni podatników.
– Decyzja sprzed roku (o umorzeniu takiego postępowania) była przedwczesna – przyznał na antenie radia Zet Andrzej Seremet, prokurator generalny
Przypomnijmy, że z powodu wątpliwości związanych z podróżą zagraniczną z członkostwa w klubie PiS i w partii zrezygnował poseł Zbigniew Girzyński. Poseł Jan Kaźmierczak został, na własną prośbę, zawieszony w prawach członka klubu PO w związku z wątpliwościami dot. wyjazdu do Londynu.
Po informacjach dotyczących możliwych nieprawidłowości przy zagranicznych wyjazdach służbowych niektórych posłów marszałek Sejmu powołał komisję do spraw zagranicznych podróży parlamentarzystów. Zapowiedział też, że powołany zostanie pełnomocnik ds. procedur antykorupcyjnych oraz wprowadzenie limitu kilometrowego samochodowych podróży poselskich.
Źródło: Fakt.pl