Ze zdziwieniem przyglądaliśmy się cenom paliw w woj. dolnośląskim. W Jeleniej Górze, Karpaczu czy Szklarskiej Porębie ceny paliw powędrowały nieznacznie w górę – 4,67 zł/litr Pb 95 (4,49 zł stacja Tesco). Dlaczego? Winny jest kolejny podatek tzw. opłata zapasowa.
fot. autoflesz.com
Obowiązuje już od od 1 stycznia 2015, wprowadzono go „po cichu”. W Bydgoszczy dla przykładu ceny Pb 95 na stacji Auchan wynosiły 3,98 zł/ litr. Nie, to nie pomyłka, ale już 5 stycznia 2015 r. cena na pylonie skoczyła do 4,07 zł/litr. Ciekawsze jest to, że cena baryłki ropy staniała do 49 dol. a u nas zamiast dalej tanieć zaczyna się manipulowanie.
O nowym podatku, poinformowało pod koniec grudnia 2014 Biuro Maklerskie Reflex. Według biura ceny benzyny na polskich stacjach paliw obniżyły się o 91 groszy na litrze, a oleju napędowego o 80 groszy - tak było pod koniec i na przełomie roku. Miało być jeszcze taniej, ale rząd włączył hamulce (średnio 4-6 gr/litrze).
Z kolei informatorzy związani z PKN ORLEN twierdzą, iż krajowi producenci paliw byli zobowiązani do utrzymywania rezerw przez 76 dni. Obecnie „po cichu” rezerwę tę zmniejszono do 68 dni. Ten bonus spływający ze strony ciągle dziurawego budżetu to taka propozycja „nie do odrzucenia”. W zamian najwięksi producenci muszą płacić rządowej Agencji Rezerw Materiałowych wspomnianą opłatę zapasową.
No i jak tu zaufać nowej pani premier, po 100 dniach rządzenia. Słowa, słowa, słowa... I to by było na tyle. Miało być pięknie, lepiej, sprawiedliwiej. Wyszło... jak zwykle, ale zgodnie z prawem!
Wyjaśnienie: ropa tanieje, nawet już kosztuje 47 dolarów za baryłke (ropa Brend) i zgodnie z przewidywaniami analityków nadal cena na polskich stacjach powinna spadać - nawet o 5-7 groszy na litrze. Ale już w kwietniu 2014 r. Sejm przyjął ustawę o tzw. opłacie zapasowej, a potem minister gospodarki ustalił jej wysokość. I choć zrobiono to bez szumu medialnego, zrobiono zgodnie z obowiązującym prawem.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
