Tragedia na przystanku trolejbusowym w Doniecku - sprawa polska w tle

Co najmniej 9 osób zginęło na przystanku trolejbusowym w Doniecku. W trolejbus trafił pocisk moździerzowy. Dwudziestu pasażerów jest rannych w stanie ciężkim i bardzo ciężkim - podają miejscowe i rosyjskie media.

fot. Donetskvk

Dzielnica Leninskaja była dotąd uważana za stosunkowo bezpieczną. Woja jednak w dwóch zbuntowanych republikach rozpętała się na dobre. Już nikt nie potrafi zapanować nad chaosem i tragedią  niewinnych ludzi. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że ostatnio Rosjanie wprowadzili co najmniej 9 tys. żołnierzy do wsparcia prorosyjskich rebeliantów. Mają sprzęt ciężki, w tym czołgi i prawdopodobnie samoloty starszej konstrukcji. Wszystko wskazuje też na to, że tak zaciekle walczyli o lotnisko w Doniecku. Ostatnie meldunki separatystów wskazują, że punkt oporu został przez nich odbity, a wielu żołnierzy ukraińskich dostało się do niewoli. Pomimo obietnic min. spraw zagranicznych Rosji  Sergieja Ławrowa deeskalacji konfliktu nie widać w praktyce.

Jak twierdzą mieszkańcy dzielnicy, pocisk trafił w przystanek i trolejbus, podczas porannego szczytu. Ludzie  oczekiwali na środek transportu,  którym jadą do pracy.

Agencje podają stosunkowo rozbieżne dane dot. tej tragedii, według AFP 12 osób zginęło w trolejbusie, a jedna w samochodzie stojącym obok.

Rosyjska agencja TASS, powołując się na przedstawicieli samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DNR), poinformowała o dziewięciu osobach zabitych i również dziewięciu rannych. Według tej agencji strzelano z mikrobusu z użyciem moździerzy i w wyniku ostrzału zapalił się trolejbus i autobus.

Problem tego konflikty już nie dotyczy jednego regionu w Europie. Amerykanie i Rosjanie wzajemnie się oskarżają, ale tak naprawdę potrzebują siebie do wsparcia koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu. Co więcej, wczoraj padł cień na Polkę, która przeszła  na islam. W Niemczech ma proces o wspieranie terrorystów Państwa Islamskiego. Po niefortunnej wypowiedzi min. Schetyny dotyczącej obozów koncentracyjnych, w szczególności o niezaproszenie prezydenta Putina na uroczystości wyzwolenia obozu w Oświęcimiu rosyjskie media podchwyciły wątek o uderzeniu prosto w oczy. Mówiąc wprost, niby nie uczestniczymy już w głównych rozmowach pokojowych  w sprawie Ukrainy (sprawa kompromitacji b. min. Sikorskiego), to jeszcze dajemy pożywkę Rosjanom.

I na koniec jeszcze krótki komentarz dotyczących wypowiedzi polskich polityków odnośnie ataku terrorystycznego w Polsce. To dziwne, że specjaliści, szczególnie ci co mają parcie na szkło ciągle uspokajają, iż w Polsce podobny atak terrorystyczny,  jak na redakcje Charlie Hebdo we Francji nie grozi, a  służby są przygotowane do niemal wszystkiego. Jak to było podczas zabezpieczenia wizyty najważniejszych osób w państwie na lotnisku Siewiernyj już wiemy, ale tym sposobem nawet pani premier uległa samouspokojeniu. To nie tak, jesteśmy jednym z koalicjantów - w osi - przeciwko Państwu Islamskiemu, nadal stacjonujemy w beznadziejnej wojnie w Afganistanie, nie wolno nam zakładać, iż nic tak katastroficznego się nie wydarzy. Dziś nie muszą to być męczennicy z ładunkiem wybuchowym opasanym na ciele, wystarczy zatruć zbiornik wody pitnej bakteriami typu riteksja. I po wszystkim...

Ponadto nieprzewidziany pożar w drugiej nitce Warszawskiego Metra pokazał, że jesteśmy bezsilni wobec sytuacji na których nie mamy wpływu. Skąd zatem odważne wypowiedzi prezydent  Hanny Gronkiwicz-Waltz, iż ponowne otwarcie metra nastąpi 14 grudnie 2014 roku. Dziś już mamy niemal koniec styczna, a pani HGW bujała lepiej niż  samochód na resorach piórowych.  Problemów będzie więcej, bo spokój z górnikami to kwestia chwili, inni już wytaczają haubice przeciwko rządowym ministrom.

Kuriozalnej wypowiedzi udzielił kandydat Prawa i  Sprawiedliwości Andrzej Duda, sugerując iż Polska mogłaby udzielić militarnego wsparcia Ukrainie.

To zależy od pewnych relacji międzynarodowych. Jesteśmy członkiem NATO i uważam, że powinniśmy to respektować – powiedział Andrzej Duda na antenie RMF FM

Panie pośle, to już nie jest przypadkowy strzał w kolano, to samookalecznie. Pani premier Kopacz już wsparła Ukrainę  100 mln euro. Oliwy do ognia dolała też Iwona Sulik, rzeczniczka Pani Premier, która dziś podała się do dymisji. Powodów jest kilka, ale co najmniej dwa wielce wymowne: wizerunkowe pogrążanie szefowej rządu oraz doradzanie posłom... opozycji. Okazuje się, że Sulik ma jednak krztę godności czując nadchodzące tsunami sama podała się do dymisji. Przypomnijmy, że b.premier Tusk nie widział konfliktu interesów, gdy jego syn lobbował na rzecz Amber Gold. 

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.