Ministerstwo Obrony Narodowej wybrało jedną z trzech ofert na śmigłowiec wielozadaniowy dla Sił Powietrznych. Choć umowa jeszcze nie została podpisana MON odrzuciło dwie polskie oferty z Mielca i Świdnika, które ponoć nie spełniły oczekiwań armii. Tym samym zakwalifikowano do sprawdzeń weryfikacyjnych francuską maszynę Airbus H225 (dawniej Eurocopter EC725 Caracal).
fot. materiały prasowe
Caracal to jedna z nowszych maszyn, oblatana w 2000 roku i produkowana prze konsorcjum Airbusa. Śmigłowiec był już sprawdzony w boju, miedzy innymi w Afganistanie, Libanie, Libii i Czadzie. Seryjnie jest produkowany od 2005 roku i zdaniem wojskowych – to sprawdzona konstrukcja, chociaż nadal udoskonalana. Podobna konstrukcja (starsza, ale bardzo sprawna i niezawodna) Black Hawk na licencji Sikorsky Aircraft Corporation produkowana przez zakłady PZL Mielec może przegrać z francuskim projektem. W podobnej sytuacji jest PZL Świdnik, a od 2010 roku AugustaWestland.
- MON wybrało firmę, która produkuje poza granicami kraju. Rząd odrzucił dwa inne śmigłowce - Black Hawk amerykańskiej korporacji Sikorsky i jej polskiego zakładu PZL Mielec oraz AW149 proponowany przez PZL Świdnik i jego właściciela - grupę AgustaWestland – powiedział Krzysztof Krystkowski, prezes PZL Świdnik
Z kolei min. Siemoniak powiedział, iż Airbus Helicopters - H225M (znany jako Eurocopter EC725 Caracal) został wybrany dlatego, iż spełnia wymagania Sił Powietrznych. Jak zwykle zdania wojskowych i specjalistów są podzielone. Podobnie było przy przetargu na F-16.
Wiadomość dnia jest dobra dla Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi, które mają szanse na produkcję i najprawdopodobniej remonty tych maszyn. Przypomnijmy, iż już w 2013 roku przedstawiciele WZL Łódź, włoskiego Turbomeci i Eurocoptera podpisali umowę na uruchomienie dwóch linii montażowych EC 725 Caracal i silników Makila. Oznacza to, że WZL nr 2 w Bydgoszczy mogą mieć problemy z serwisowaniem maszyn Black Hawk, gdyż praktycznie konsorcjum Sikorsky Aircraft odpadło z przetargu.
Kontrakt na francuski śmigłowiec wielozadaniowy warty jest 14 mld złotych, ale testy tych maszyn zostaną przeprowadzone w czerwcu/lipcu na terenie poligony w Drawsku Pomorskim. Początek dostaw będzie możliwy dopiero w 20017 roku. Jednym z kryteriom przetargu był planowany termin dostaw, wspomniany wcześniej śmigłowiec Augusta A109 ze Świdnika mógłby zostać dostarczony wraz z uzbrojeniem dopiero za cztery lata – tak wypowiedział się jeden z decydentów najnowszego przetargu.
Czy to dobry wybór? Dziś trudno jednoznacznie powiedzieć, ale zastanawiające jest to iż przetarg wygrywa firma bez potwierdzonych w boju parametrów technicznych. Podobnie kupiliśmy Pendolino, mając w kraju co najmniej dwie firmy produkujące nie gorsze zestawy, a przynajmniej tańsze i posiadające polską homologację. W PRL-u (i nieco później) takich absurdów było więcej, przypomnijmy jedynie: wybór Fiata zamiast Volkswagena, system SECAM zamiast PAL, centralne rozdzielnictwo, podzielenie PKP na spółki, marginalizowanie przewozów kolejowych czy zaniechanie poboru.
Co więcej, francuska firma dopiero zakłada przyczółki. Dwie linie montażowe w Łodzi to dopiero zwiastun programy dozbrajania armii. Ale nikt nie pomyślał, że tracimy kolejne kontrakty i prawdopodobnie miejsca pracy w Mielcu, Świdniku, a po chwili w Bydgoszczy.
Wygląda na to, że to kolejna przedwyborcza akcja, nieprzemyślana do końca, ale szybka i medialnie trafiająca w tzw. punk odbiorcy.
Z ostatniej chwili: opozycja ostro krytykuje decyzje MON. Poseł Jarosław Gowin zarzucił min. Siemoniakowi polityczny wybór oferty Airbusa. Szef MON broni się odpierając zarzuty, że dwie polskie oferty odrzucono z wymogów formalnych, powtarzając wczorajszą informację, jakoby jeden z oferentów gwarantował dostarczenie zamówionych śmigłowców w ciągu... czterech lat.
Dziś jednak AugustaWestland zdementowała tę informacja szefa MON, jako nieprawdziwą. Nieprawdziwe, zdaniem producenta ze Świdnika jest też oświadczenie prezydenta, jakoby Airbus już uruchomił ośrodek w Łodzi. Co więcej, konsorcjum Sikorsky Aircraft Corporation i PZL Mielec (AugustaWestland) w wydanym dziś oświadczeniu informuje, iż mogłoby dostarczyć śmigłowce S70i Black Hawk i S70B Sea Hawk za kilka miesięcy!
Niestety, pojawiają się też pogłoski, iż wybór Airbusa to polityczna zapłata dla prezydenta Hollande'a za poparcie kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.
fot. materiały prasowe
Z kolei red. Andrzej Kiński (Nowa Technika Wojskowa) dla radiowej jedynki wyraził zdziwienie, że taką informację przekazał właśnie prezydent Komorowski. Jego zdaniem, doradcy Bronisława Komorowskiego nie wykazali się zręcznością, gdy prezydent współuczestniczył w ogłoszeniu decyzji. Te wiadomość powinna ogłosić premier Ewa Kopacz w asyście min. Siemonika. Przyznał też, że część osób wiąże tę sytuację z ubieganiem się przez prezydenta o ponowną kadencję /źródło: radiowa Jedynka/
Możliwości: EC725 Caracal kontra S-70i Blackawhk i AW149
W Siłach Powietrznych każda z tych maszyn (średnich śmigłowców transportowych) ma zastąpić radzieckie Mi-8/17 oraz Mi-14. Kontrakt, który jeszcze nie jest podpisany, zawiera klauzulę na 50 śmigłowców, co wiąże się z wydaniem 10-12 mld złotych, choć eksperci już mówią, iż może to być znacznie więcej – nawet 14 mld zł. Zaznaczyć trzeba, że wojsko zwykle nie podaje ceny przetargu, to informacja poufna, mimo to nawet „Wiadomości” podały wartość kontraktu.
H225M – największy z całej trójki (zabiera 28 żołnierzy z wyposażeniem), także rannych (12 noszy). EC725 Caracal (powszechnie używana pierwotna nazwa maszyny, gdy produkowała ją firma Eurocopter) ma też największy zasięg wynoszący około 900 kilometrów (lub 1400 z podwieszonymi zbiornikami) oraz najpotężniejsze silniki (2x Turbomeća Makila 2A1 o mocy 1776 kW każdy). Używany jest przez Siły Specjalne Francji, wersje cywilne przystosowano do przewozy VIP-ów. Prędkość maksymalna to 324 km/h (masa startowa 11t).
Black Hawk - S-70i Blackhawk - najpopularniejszy średniego zasięgu śmigłowiec transportowym w wielu państwach i armiach. Literka „i” oznacza „międzynarodowy” (international). Maszyna koncernu Sikorsky jest najbardziej sprawdzona w boju, co więcej najbardziej zwrotna, ale też wielokrotnie modernizowana.
Black Hawk jest znacznie lżejszy od EC 725 Caracal (masa 10 t), zabiera 19 żołnierzy (lub 12 żołnierzy + 6 noszy). Jej zasięg to 500 km, ale zwrotność znacznie większa niż produkcja francuska. Dwa turbodoładowane silniki General Electric produkują moc 1165 kW każdy, prędkość maksymalna 295 km/h.
AugustaWestland 149 – najmniejszy śmigłowiec transportowy, ale najbardziej nowoczesny. Na wyposażenie jeszcze nie wszedł, gdyż stosowne certyfikaty maszyna zdobyła dopiero w 2014 roku. Ale śmigłowiec ten ma olbrzymi potencjał. Silniki CGE CT7-2E1 o mocy 1490 kW każdy, prędkość przelotowa 278 km/h.
redakcja autoflesz.com
