Dmuchano, naginano, falandyzowano, lekceważono wyborców i kontrkandydatów. Wtórowały takiemu zachowaniu nawet niektóre media. Tymczasem zakończone wczoraj wieczorem głosowanie pokazało, że Polacy nie chcą takiego uprawiania polityki, chcą zmian, a przede wszystkim pracy.
fot. autoflesz.com | Obwodowa Komisja Wyborcza nr 51 w Bydgoszczy
Wypadek przy pracy czy grzech pychy?
Niektórzy tez twierdzą, że to tylko wypadek przy pracy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, dotąd zagorzało zwolenniczka swojego mentora, powiedział wprost – (...) spodziewałam się gorszego wyniku Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze niż wskazywały na to sondaże.
Czyżby? Przypomnijmy, że prezydent Komorowski startował niemrawo w wyborach, nawet nie pomyślał na początku o słynnych już „Bronkobusach”, użytych jako broń zaczepna w kampanii wyborczej. Już pierwsze sygnały, w tym zamiecione pod dywan ataki na autobus prezydenta w Kielcach nie spowodowały adekwatnej reakcji w sztabie wyborczym. Uznano to za „mały epizod” w Kielcach.
Później były kolejne incydenty z udziałem zwolenników i przeciwników prezydenta w Kaliszu. Tu, dwa z tych autobusów, gdzie podróżował sztab wyborczy z Adamem Szejnfeldem (mężem opatrzności PO), zostały chłodno przyjęte. Doszło do przepychanek i skandalu z BOR-em. Prezydent nadal bagatelizował problem.
Totalną porażką zakończyło się zaproszenie ważnych przywódców z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Kancelaria prezydenta robiła co mogła, ale ani Angela Merkel, ani David Cameron, tym bardziej Francis Hollande nie pojawili się u stóp pomnika na Westerplatte. To pokłosie błędnej i niezgodnej z polską racją stanu polityki zagranicznej, a czym wspomniał 10. maja prezydent Putin, podczas spotkania z kanclerz Niemiec. Co więcej, sąsiadom radził aby przestali żyć „fobiami z przeszłości”. Cóż, pakt Ribbentrop-Mołotow i de facto podział Polski, nie był fobią tylko zwyczajną agresją. Ale politykę zagraniczną należy prowadzić nawet z partnerami mającymi odmienny punkt widzenia. Tak robią Stany Zjednoczone, Wielka Brytania czy Niemcy. Angela Merkel doskonale o tym wie, wie także o gospodarczych powiązaniach (ang. economic ties), a w szczególności o „economic ties” w motoryzacji.
Polityka zagraniczna niemrawa jak kampania wyborcza niektórych kandydatów
Należy też podkreślić, że Polska już dawno straciła przewodnią rolę w Unii Europejskiej, a obecny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, niewiele robi aby powrócić na właściwe tory. Dziś może jedynie przyjąć na pierś, to co pozostawił po sobie wyjeżdżając do Brukseli. Premier Kopacz od dawna jest niewidoczna na polskiej scenie politycznej, nie ma też argumentów aby gasić pożary, czyli wpadki i afery swoich podwładnych. Wydaje się, że to już koniec dominacji jednej partii politycznej...
Dziś, po przegranych wyborach w pierwszej turze, prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że za zgodą Senatu chce zarządzić referendum obywatelskie, w którym Polacy wypowiedzą się w trzech kwestiach: jednomandatowych okręgów wyborczych, sprawach podatkowych oraz finansowania partii z budżetu państwa. Zgoda, tylko dlaczego nie zrobił tego kroku wcześniej. Dlaczego zgodził się na opiekuńczy parasol w sprawie Ukrainy, przekazanie 100 mln euro na odbudowę Donbasu i wspieranie reform, dlaczego zgodził się na podpisanie umowy na zakup francuskiego EC-725 Caracal, podczas gdy w Mielcu i Świdniku mamy już doborowe maszyny jak (Black Hawk czy AW 149 Augusta) – z zapleczem produkcyjnym, dlaczego nie prowadzi dialogu z prezydentem Rosji w sprawie oddania szczątków TU-154M, dlaczego…
Można pytać dalej, ale to pytania retoryczne. Jednak, skoro nie mamy charyzmatycznego premiera i wybitnych ministrów, to po co przedłużać arogancję władzy do jesiennych wyborów parlamentarnych. Prezydent jednak coś może i nie jest tylko strażnikiem żyrandola.
Fenomen Kukiza
Na koniec, jest też gorzka prawda, Paweł Kukiz bezpartyjny rockman odniósł największe zwycięstwo na polskiej scenie politycznej, od czasu III RP. Nie powidło się Tadeuszowi Mazowieckiemu w starciu z Lechem Wałęsą i Stanisławem Tymińskim, nie powidło się L. Wałęsie w starciu z Aleksandrem Kwaśniewskim, a Kukiz porwał tłumy, szczególnie młodych Polaków.
Co ciekawe, ponad 20,5 proc. poparcia to znak, że Polacy nadal wierzą w zmiany. Tylko czy zechcą zaufać reformom rockmena? Irlandia, Anglia, Niemcy czy Holandia oferuj więcej, znacznie więcej. Osadzone to jest w realiach systemowych i twardej walucie. U nas ma nastąpić totalna odnowa. Tylko czy jeden człowiek, wyłamujący się z politycznych układów da radę? Wszak wszystko lub prawie wszystko już jest pozamiatane…
Poranek taki cichy, dzień powoli wstaje, moje miasto budzi się,
słońce purpurą już okryło czarne dachy, w złoto zaraz zmieni je.
Miasto budzi się. Z naszymi marzeniami. Szumem ulic woła mnie
Miasto budzi się. Nie jesteśmy sami. Daj nam dzisiaj dobry dzień, dobry dzień /słowa: Paweł Kukiz/
Nieoficjalne wyniki wyborów - zobacz mapkę
infografika: na podstawie fakt.pl
Największa frekwencja wyborcza była w woj. mazowieckim 54,2% a najniższa w woj. świętokrzyskim 41,4%. Jak dziś rano powiedział Paweł Kukiz, w drugiej turze wyborów - 24 maj br. nie zamierza popierać żadnego z kandydatów. Nie będzie też prosił o to swoich wyborców!
Wyniki - Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 2015
Z ostatniej chwili: w poniedziałek późnym wieczorem PKW podała oficjalne wyniki I tury wyborów:
- Andrzej Duda (PiS) 34,76 proc.
- Bronisław Komorowski (PO) 33,77 proc.
- Paweł Kukiz (bezpartyjny) 20,8 proc.
- Janusz Korwin-Mikke (KORWIN) 3,26 proc.
- Magdalena Ogórek (SLD) 2,38 proc.
- Adam Jarubas (PSL) 1,6 proc.
- Janusz Palikot (Twoj Ruch) 1,42 proc.
- Grzegorz Braun (bezpartyjny) 0,83 proc.
- Marian Kowalski (Ruch Narodowy) 0,52 proc.
- Jacek Wilk (Kongres Nowej Prawicy) 0,46 proc.
- Paweł Tanajno (Demokracja Bezpośrednia) 0,2 proc.
frekwencja wyborcza 48,96 proc.
Aleksander Kwaśniewski popiera doświadczenie, ale to może być pocałunek śmierci
Swoją aktywność po I turze wyborów wykazał też Aleksander Kwaśniewski, po raz kolejny wyciągnięty do tablicy przez mainstreamowe media. Z dyplomatyczną fantazją powiedział, że będzie głosował na doświadczenie. Spotkanie byłego i obecnego prezydenta odbyło się w Belwederze:
- Wybory pokazują, że stajemy przed dylematem: doświadczenie i przewidywalność czy ryzykowna zmiana. Ja opowiadam się za doświadczeniem i przewidywalnością. Namawiam do głosowania na Bronisława Komorowskiego i sam będę na niego głosował - powiedział Aleksander Kwaśniewski
Warto w tym miejscu przypomnieć, że b. prezydent już był podporą Komitetu Wyborczego Europa Plus Twój Ruch. Niestety, wyborcy totalnie odrzucili ofertę obu polityków. Media przypomniały też ewidentny fakt z niedalekiej przeszłości, a dotyczący więzień CIA w Polsce. Zarówno b. prezydent Kwaśniewski jak i b. premier Leszek Miller zasłaniali się niepamięcią (więcej: Newsweek z 10 grudnia 2014r.). Po raz kolejny Polacy nie dali wiary słowom byłego prezydenta. Co to oznacza? W przypadku prezydenta Komorowskiego, to może być pocałunek śmierci, w przypadku Kwaśniewskiego tylko lans.
Ponadto 20,8 proc wyborców głosujących za rockmanem już wybrało zmiany. Sztab prezydenta Komorowskiego błędnie też odczytuje intencje Pawła Kukiza w sprawie JOW. Widać, że sztabowcy obecnego prezydenta nie mają jasnej koncepcji, co do prowadzenia dalszej kampanii. Kampania negatywna, podpieranie się tzw. autorytetami, wyparcie i korzystanie z najemników takich jak Piotr Tymochowicz czy spin doktor PiS Michał Kamiński, wywoła efekt domina. Na razie, nadal z boku, stoi premier Ewa Kopacz i jej najważniejsi ministrowie; Donald Tusk także odcina kupony. Z boku stoi naczelny "Gazety Wyborczej". Przypomnijmy co powiedział na początku roku wyborczego: "(...) Komorowski przegra wybory tylko, jeśli pijany przejedzie na pasach zakonnicę w ciąży".
Niedawno cytowany na wszystkie możliwe sposoby słynny jasnowidz z Człuchowa, powiedział że wygra Bronisław Komorowski. Niewykluczone, ale Jackowski mylił się co do trzeciego kandydata Pawła Kukiza. Dziś to on rozdaje karty, a nie Korwin-Mikke. Co więcej, "namawianie" Polaków, jak to zrobił b. prezydent i marszałek Sikorski, to polityczne seppuku!
redakcja autoflesz.com
Źródło: Państwowa Komisja Wyborcza
środa 13 maja br. - już wiemy, że sztab wyborczy prezydenta Komorowskiego nie przyjął propozycji Piotra Tymochowicza. Podobno nawet nie doszło do spotkania w Pałacu Prezydenckim. Jak powiedział Robert Tyszkiewicz, szef sztabu wyborczego prezydenta, Bronisław Komorowski nie przyjął też propozycji spotkania w Lublinie z Pawłem Kukizem i Andrzejem Dudą. Przeszkodą był sam Kukiz - tak powiedział prezydent.
Z kolei Beata Szydło, szefowa sztabu Andrzeja Dudy przyjęła tę propozycję, co więcej, zgodziła się nawet na debatę w Telewizji Trwam. Jak było do przewidzenia - prezydent odmówił.
czwartek, 14 maja br. - Polska musi zapłacić odszkodowanie za tajne więzienia CIA
II tura wyborów to pokłosie politycznego skandalu poprzedniej ekipy rządzącej. W sobotę mija termin płatności, jaki wyznaczył Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. To pokłosie wyroku za przetrzymywanie na terenie naszego kraju więźniów al-Kaidy przez CIA. Informację potwierdziło Radio ZET.
Sprawa więzień CIA w Polsce była maksymalnie wyciszana, a główne osoby odpowiedzialne za ten stan zasłaniały się niepamięcią. Dziś Polska rozpoczęła procedurę wypłacania odszkodowań więźniom. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał niemal wszystkie zarzuty Abu Zubajdy i Abd al-Rahim al-Nashiriego. Terroryści zgodnie zeznali, że byli torturowani w więzieniu CIA w Polsce. Trybunał zasadził powodom po 100 tys. euro zadośćuczynienia (plus 30 tys. euro Abu Zubajdzie). Al-Nashiri żądał 300 tys., a Zubajda 150 tys. plus 30 tys. zwrotu kosztów nielegalnego przetrzymywania i torturowania.
Najważniejsze osoby w państwie, które wiedziały o tajnych więzieniach nie mają sobie nic do zarzucenia, co więcej, dziś próbują ściemniać, wciskają mediom szorstką przyjaźń i biegunowe podejście do wyborów prezydenckich 2015.
Przypomnijmy, że CIA zapłaciła polskim służbom specjalnym 15 milionów dolarów za prowadzenia tajnego więzienia w Starych Kiejkutach. Informację na ten temat podał amerykański dziennik "Washington Post". /źródło: Radio ZET/
niedziela, 17 maja br. - sztab Prezydenta Komorowskiego popełnił wszystkie możliwe błędy podczas kampanii wyborczej - ocenia Szymon Sikorski, prezes agencji Publicon. Jego zdaniem prezydent Komorowski jest ofiarą arogancji w zakresie potrzeb opinii publicznej, mediów społecznościowych, potrzeb politycznych. Przyczyn należy szukać u źródło, a tym źródłem jest sama Platforma Obywatelska, w której widać pęknięcia, ścieranie się opcji, walkę o przetrwanie.
W II turze obecny prezydent ponosi niemal same porażki i traci dystans oceniany na ok. 5 pkt. procentowych. Na pomoc przybyli kuglarze z odsieczą: Michał Kamiński i Grzegorz Schetyna. Swój epizod dodał skromnie Donald Tusk, który tłumaczył skromność kandydata na prezydenta w walce o własne sprawy. Z kolei politycy, dziennikarze, socjologowie twierdzą, iż prezydent Komorowski jest dobrym prezydentem, ale złym kandydatem. Pierwszy powiedział to prof. Markowski, dodał też, iż „(…) pierwszą turę nie wygrał Duda, tylko przegrał Komorowski”.
Oliwy do ognia dolewa też "Super Stacja", a Kuba Wątły przebija sama Monikę Olejnik. Nazwanie wyborców turbo głupkami jest pospolitym brakiem kindersztuby chłopca w krótkich spodenkach.
Wspominany na początki Szymon Sikorski twierdzi, że prezydent Komorowski o social media nie ma zielonego pojęcia, jest oderwany od rzeczywistości. Co więcej, jego Twittera prowadzi… gimnazjalista. Z drugiej strony odzywają się głosy, jakoby wizja obsadzenia w rządowym fotelu - ponownie - Antoniego Macierewicza, Annę Fotygę czy Mariusza Błaszczaka to polityczne seppuku
niedziela, 17 maja (godz. 21.30)
Poziom debaty rozdmuchanej do granic absurdu przez media - przeciętny. Obaj kandydaci nie odnieśli się merytorycznie do bezpieczeństwa Polski, sprawy Ukrainy, uchodźców z Afryki czy terroru podżeganego przez Państwo Palestyńskie. Żaden z kandydatów nie powiedział więcej niż należało o naszych kontyngentach, poborze czy dozbrajaniu Ukrainy. Całkowicie pominięto wątek przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy, co wiąże się z redukcją wielu etatów w Świdniku i Mielcu. Żaden z kandydatów nie poruszył tematu stanu polskiej armii „na poważnie”, nietrafianych zakupów czołgów Leopard, samolotów transportowych Casa czy leciwych F-16. Nie poruszono wysłania kontyngentu do Libii i Iraku, wbrew polskiej racji stanu, z pominięciem Sejmu i Senatu. Przemilczano sprawę więzień CIA w Polsce. Nawet Bronisław Komorowski, b. minister obrony nie podjął kluczowych dla wojska tematów (przerost generałów, fala odejść doświadczonej kadry, zaniechanie poboru, niedoinwestowanie armii, roztrwonienie statusu wielu sztandarowych jednostek wojskowych i lotnisk).
Polityka zagraniczna nie istniała, bo tak naprawdę jej nie ma. A stawianie za wzór Donalda Tuska, jako wybrańca narodu do piastowania prestiżowego stanowiska w Brukseli jest typowym pijarowym trickiem.
Żaden z kandydatów nie odniósł się do afer zamiatanych pod dywan, o gazoporcie i płaceniu najwyższych stawek za gaz w Unii Europejskiej wspominał jedynie kandydat dr Duda. Obaj interlokutorzy nie wypracowali spójnego stanowiska w temacie exodusu młodych za chlebem. Prezydent Komorowski próbował wykazać, że ostatnie decyzje np. o stworzeniu 100 tys. miejsc pracy dla młodych ludzi jest panaceum na całe zło. A co robił przez pozostałe 5 lat?
Nikt nie odniósł się do spraw paliw, kominowych zarobków prezesów spółek i holdingów, sensu budowania elektrowni atomowych czy alternatywnych źródeł zasilania. Wprawdzie dr Duda wymienił kuriozalny przypadek sprzedaży polskiego wynalazku grafen dla wielkich europejskich korporacji (w Wielkiej Brytanii), to jest to tylko g...prawda jak mawiał śp. prof. Tischner. Otóż grafen wynaleźli dwaj Rosjanie A.Geim i K.Nowosiołow, od dawna pracujący w Manchesterze, kluczowym ośrodku (obok Uniwersytetu Georgia) badającym materiał złożony z atomów węgla. Polacy jedynie opracowali metodę przemysłowego wytwarzania grafenu, zresztą opatentowaną w UE.
Ponadto pytanie nie były ciekawie dobrane, a prowadzący: Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec często pozwalali na wypowiedzi po czasie (Andrzejowi Dudzie).
Pijarowe zagrywki prezydenta Komorowskiego w podsuwaniu materiałów, podobno zawierające dokumentację „to pan powiedział” to znane już sztuczki. Do tego doszła, buta prezydenta, podkreślanie pozycji gospodarza, wytykanie niekonsekwencji (rolnictwo, in vitro, blokowanie stanowisk na uczelni). Jednym słowem nie wypadło elegancko. Z kolei dr Duda strzelił sobie w kolano wątkiem o Jedwabnem - tak twierdzi większość dziennikarzy i komentatorów. Tymczasem nie jest to do końca prawdą.
Przypomnijmy, że 10 lipca 2011 roku w Jedwabnem Bronisław Komorowski, jako głowa polskiego państwa oświadczył w imieniu całego narodu, że Polacy byli współsprawcami zagłady Żydów. Powiedział między innymi, że „(…) naród musiał uznać niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą. Chcemy do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało. Dziś w imieniu Rzeczypospolitej raz jeszcze proszę o przebaczenie (…)”.
Jeden z największych autorytetów, żyjących autorytetów prof. Wolniewicz uznał to za zdradę stanu. Mocne słowa, ale podobnie jak to było za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego nazwał niektórych Polaków prześladowcami i oprawcami (10 lipca 2001 roku). Dziś b.prezydent nie ma skrupułów, w wywiadzie dla Newsweeka, mówi wprost: "przeprosiłem i nie żałuję".
Kto zatem wygrał tę debatę? Według nas był remis. Jedno jest pewne, dr Duda nie zamierzał prowadzić tzw. czarnego pijaru, stąd nie atakował ikony stanu wojennego ciosami „na oślep”. Jeśli jednak wykaże, skąd wziąć wspomniane 200 mld złotych na opanowanie drażniących problemów, odetnie pępowinę od prezesa Kaczyńskiego, rozważy wprowadzenie zasady in dubio pro tributario (rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika), to może wykonać kolejny krok do Pałacu Prezydenckiego.
Czasem warto pożegnać się z urzędem z klasą. Komu jej zabrakło powiedzą wyborcy już 24 maja br.
W oczekiwaniu na II turę:
poniedziałek, 18 maja - Bronisław Komorowski wypomniał w czasie debaty Andrzejowi Dudzie, że lokuje etat na uczelni. W przypadku posła czy senatora władze uczelni nie mogą odmówić przyznania bezpłatnego urlopu - mówi Adrian Ochalik, rzecznik Uniwersytety Jagiellońskiego
Istnieje wręcz obowiązek udzielenia takiego urlopu. Rzecznik uczelni wyjaśnił, że na czas nieobecności pracownika, poszukuje się osoby, która mogłaby go zastąpić.
- Z pracownikiem, który zastępuje Andrzeja Dudę, podpisana została umowa o etat na trzy lata - dodaje Ochalik. Europoseł może przerwać urlop i wrócić na uczelnię w każdej chwili.
Andrzej Duda to niejedyny polityk, który ma etat na uczelni i jest na urlopie bezpłatnym. Jak dowiedziała się IAR na Uniwersytecie Warszawskim, prezydencki doradca Tomasz Nałęcz jest na urlopie od października 2010 roku. Na razie wolne na uczelni ma do końca września tego roku. /źródło: wiadomości.onet.pl/
wtorek, 19 maja - (...) chwilę milczał, ale wraca ostro do gry. Paweł Kukiz aktywizuje swoich wyborców, po tym jak dowiedział się, że w najnowszym sondażu prowadzi Bronisław Komorowski. Kukiz pisze na Facebooku, że zdębiał, gdy zobaczył wyniki. Telewizja TVN w poniedziałek opublikowała sondaż Millward Brown. Wynika z niego, że ostateczne starcie wygrałby teraz Komorowski, na którego swój głos chce oddać 47 proc. ankietowanych. Jego konkurent – Andrzej Duda (43 l.) – może liczyć na 44 proc. głosów.
- Zrozumiałbym jeszcze remis albo jakąś minimalną przewagę jednego czy drugiego kandydata, ale tak wysoki wynik Komorowskiego świadczy albo o manipulacji sondażem albo o ogromnej podatności na manipulację naszego Narodu – zasugerował Kukiz /źródło: fakt.pl/
wtorek, 19 maja (godz. 13.55) - kończąca się kampania przybiera wspominany wcześniej tzw. czarny pijar. Już nie tylko Bronisław Komorowski, ciągle przypomina o tym, że nie ma nad sobą żadnego prezesa, że sprawy obronności kraju nie można oddać z ręce niedoświadczonego kierowcy, że będzie dalej boksował ta samą ręka... Zapomina jednak, że będąc wiceministrem i ministrem obrony niewiele zrobił dla polskiej racji stanu, a w kwestii Ukrainy i uznania banderowców za bohaterów narodowych, nawet nie tupnął nogą:
"Jak informuje ukraińska agencja UNIAN, Werchowna Rada Ukrainy przyjęła ustawę, w której OUN-UPA uznana jest za formację walczącą o niepodległość kraju. Akt ten został przyjęty w dniu wizyty prezydenta Komorowskiego na Ukrainie". / źródło: thepolandtimes.com z dn. 9 maja br/.
Wcześniej ustanowiono m. in. święto narodowe, któremu nadano nazwę Dnia Obrońców Ojczyzny (14 października) bezpośrednio odnoszącego się do założonej w tym właśnie dniu wspomnianej już zbrodniczej organizacji UPA. Ponadto 5 marca br. Parlament Ukrainy uczcił minutą ciszy „kata Polaków” Romana Szuchewycza, który wydał bezpośredni rozkaz mordu na ok. 120 tys. naszych rodaków w trakcie II wojny światowej! Innymi słowy straszy się Polaków Rosją, natomiast zapomina o tym, że fałszywi przyjaciele są groźniejsi od znanych nam wrogów.
Również w programie Tomasza Lisa, gdzie brał udział Wojciech Karolak, gość i prowadzący dopuścili się karygodnego złamania zasad etyki dziennikarskiej, podając nieprawdziwe informacje na temat konta (na Twitterze) Kingi Dudy, córki kandydata na prezydenta. Dziś, obaj przepraszają na Twitterze.
Z kolei Andrzej Duda powiedział na konferencji OPZZ, że żąda przeprosin w telewizji ogólnopolskiej, w czasie takiej samej emisji, jak program red. Lisa. Na tej samej konferencji OPZZ przewodniczący Guz nie zadeklarował jasno, czy poprze kandydata PiS. Powiedział jedynie, że sprawy socjalne są zbieżne programowo z postulatami związkowymi. Po raz kolejny kandydat dr Duda oświadczył, że jest gotów na spotkanie w Lublinie z Pawłem Kukizem. Sztab prezydenta Komorowskiego odmówił.
Andrzej Duda przyznał też, ze podczas urlopu bezpłatnego na Uniwersytecie Jagiellońskim pracował Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji w Poznaniu. Dodał jednak, że wystosował do władz UJ stosowne zawiadomienie.
środa, 20 maja br. - nie będzie piątkowej debaty pomiędzy Bronisławem Komorowskim i Andrzejem Dudą w Lubinie - poinformował Miłosz Lodowski ze sztabu Pawła Kukiza na antenie Polskiego Radia 24. Jak powiedział Miłosz Lodowski, do godz. 18.00 nie wpłynęła żadna odpowiedź na propozycję formuły debaty od sztabu Bronisława Komorowskiego. Nadeszła natomiast odpowiedź aprobująca warunki debaty ze sztabu Andrzeja Dudy.
czwartek 21 maja br.: arogancja władzy, buta, cyniczna postawa wobec Polaków - to tylko niektóre grzechy polityków na świecznikach. Całą prawdę o swojej osobie pokazała Elżbieta Bieńkowska, pani minister od Pendolino, pogody (czytaj: sorry taki mamy klimat...), rozdziału nieswoich pieniędzy.
Ale, jak można decydować o życiu Polaków, oderwać się od rzeczywistości pokazał, a raczej powiedziała w restauracji Sowa & Przyjaciele. W podsłuchanej rozmowie z Pawłem Wojtunikiem (szefem CBA), jeszcze jako wicepremier mówiła rzeczy, od których można dostać porażenia. Praca za 6 tys. zł - to jest niemożliwe według pani Bieńkowskiej. "Albo złodziej, albo idiota" – podsumowała Bieńkowska miliony Polaków. /źródło: fakt.pl/
6 września Polacy wypowiedzą się w sprawie JOW-ów, finansowania partii i zasady dotyczącej prawa podatkowego. Senat wyraził zgodę na zarządzenie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego referendum ogólnokrajowego. Ile to będzie kosztowało już nikt nie mówi... Jak chodziło o referendum w sprawie 6-latków, gdzie protestowało ponad 2,5 mln matek, prezydent podpisał stosowną ustawę. Krajowe Biuro Wyborcze podało, ze koszt referendum ogólnokrajowego szacuje na ok. 100 mln zł.
czwartek 21 maja br. (godz. 21.00)
Dzisiejsza debata pomiędzy prezydentem Komorowskim a kandydatem dr Dudą nie przejdzie do historii. Aczkolwiek dziś widzieliśmy Andrzeja Dudę znacznie lepiej przygotowanego, błyskotliwie odpowiadającego na zarzuty prezydenta. Jednak na pytania Moniki Olejnik w sprawie in vitro i związków partnerskich kandydat nie odpowiadał merytorycznie, jeśli już to emocjonalnie, ale z dużą nutka empatii i... nie na temat. Wyczuwalne było spięcie i wyczekiwanie na „prawy prosty”. Używamy metodologii prezydenta Komorowskiego, gdyż obstawił się celebrytami (Saleta, Michalczewski, Wojewódzki, Lis, Żakowski, Karolak). Wydaje się jednak, że podobnie jak to było w przypadku b. prezydenta Kwaśniewskiego, program u Wojewódzkiego, to kolejny pocałunek śmierci. Być może, ale interlokutor nie podniósł tego tematu.
Kolejnym dziennikarzem zadającym pytanie był Bogdan Rymanowski. Okazało się, że b. minister obrony nie potrafił wyjść z klinczu dotyczącego zakupu dla polskiej armii śmigłowców Caracal. Kandydat Duda punktował lewym prostym odnosząc się tym razem merytorycznie do problemu polskich zakładów zbrojeniowych w Świdniku i Mielcu.
Komicznie, wręcz nieelegancko, wyglądały uwagi obecnego prezydenta, gdy głos należał do kontrkandydata. Przez całą debatę Bronisław Komorowski próbował szczypać, klinczować, też odpowiadać nie na temat. Andrzej Duda odniósł w tej rundzie zwycięstwo, jak bokser uderzający w wątrobę przeciwnika. Jak można mówić nieprawdę, że kupujemy najlepszy sprzęt dla armii, skoro Caracal nie był nawet oblatany, dopiero jest na testach w Powidzu. Bronisław Komorowski próbował jeszcze rzutem na taśmę wspomnieć o Patriotach, które rzekomo załatwiał min. Siemoniak w Stanach Zjednoczonych. Nie dostaniemy tych rakiet w ciągu najbliższych 2-3 lat, choć należymy do NATO i jesteśmy gorliwym sprzymierzeńcem Ameryki. Mówiąc szczerze, obydwaj kandydaci nie przekonali nas co do gwarancji NATO, a to że będzie Szczyt NATO w Warszawie nie jest li tylko zasługą Bronisława Komorowskiego.
Justyna Pochanke miała zagonić w kozi róg Andrzeja Dudę, sama była spięta zadając pytanie dotyczące Państwa Islamskiego, chrześcijan w Syrii, uchodźców. Duda był świetnie przygotowany i rześko reagował na tzw. mainstreamowi media. Smutek na twarzy pani Justyny, do tego czarna suknia i niemal łzy w oczach świadczyły o jednym – to najprawdopodobniej koniec ostatniej rundy. Wprawdzie nie było nokautu, ale prezydent Komorowski nie przekonał nas, pewnie także widzów do swoich racji. Co więcej, ukradkiem spoglądał na zapiski na kartce. W telewizji, w blasku kamer wyglądało to jak nokdaun po ciosie w korpus.
Cóż, telewizja TVN, z jej nadwornymi dziennikarzami, chciała dorżnąć watahę, jak kiedyś powiedział b. minister Sikorski. Dr Andrzej Duda był szybszy, spontanicznie reagował na zaczepki Głowy Państwa, doskonale przygotowany, momentami merytoryczny. Nie dał się trafić, nawet w momencie spekulacji prezydenta Komorowskiego na temat ewentualnego współpracownika w Kancelarii Prezydenta (najprawdopodobniej nowego). Bronisław Komorowski wymienił Krzysztofa Szczerskiego, który rzekomo miałby wprowadzić Polaków w "katolickie średniowiecze". Riposta była natychmiastowa, prof. Szczerskiego – odpowiedział Duda.
Debata nie przesądza wyniku wyborów, ale zlekceważenie wyborców Pawła Kukiza i odmówienie sztabu prezydenta w sprawie debaty w Lublinie wywoła polityczne tsunami. Któż zatem wygrał debatę? Każdy to widział i może interpretować na swój sposób. Wyborcy ustalą werdykt już 24 maja!
niedziela, 24 maja br. - nie było złudzeń, wstępne wyniki wyborów mówiły o zdecydowanej wygranej Andrzeja Dudy 52 proc. Platforma Obywatelska poniosła porażkę, ale odgryza się, mówiąc iż jesienią zewrze szyki i nie da się pokonać. Ano, zobaczymy.
poniedziałek, 25 maja br. - oficjalne wyniki podaje Państwowa Komisja Wyborcza: 51,55 proc. Duda, 48,45 proc. Komorowski, frekwencja 55,34 proc. Na Andrzeja Dudę zagłosowali rolnicy, robotnicy , młodzież i studenci, jak również większość elektoratu Pawła Kukiza. Co ciekawe, głosy oddali też niektórzy politycy PSL. Partia - kameleon już ustawia się do ewentualnej koalicji.
czwartek, 27 maja - nie muszą robić zbyt wiele, a wynagradza się ich jak ministrów. Otrzymują jeszcze nagrody za „ponadstandardowe zaangażowanie”. Tak właśnie żyje sobie sześciu doradców prezydenta Bronisława Komorowskiego, którzy w 2014 r. zgarnęli ponad 44 tys. zł. Na czym jednak polegało to ponadstandardowe zaangażowanie, skoro prezydent, któremu pozycję mieli budować, właśnie przegrał wybory i żegna się z urzędem?
Tomasz Nałęcz (66 l.), Jan Lityński (69 l.), Jerzy Pruski (56 l.), Henryk Wujec (74 l.), Roman Kuźniar (62 l.) i Jerzy Smoliński (58 l.) – sześciu etatowych doradców prezydenta Bronisława Komorowskiego zarabiało przez lata tyle co ministrowie. Miesiąc w miesiąc pobierali po ok. 12 tys. zł. To jednak nie wszystko, bo dostawali też hojne nagrody. W 2014 roku – a więc tuż przed wyborami prezydenckimi – Kancelaria Prezydenta wypłaciła im łącznie 44,5 tys. zł, czyli ponad 7 tys. zł dla każdego. Za co? Za ponadstandardowe zaangażowanie w realizację zadań oraz wykonywanie obowiązków wykraczających poza zakres powierzonych czynności – czytamy w oficjalnym uzasadnieniu, które przesłała kancelaria. /źródło: fakt.pl/
piątek, 29 maja - jak wynika z dostępnych informacji, sztab Bronisława Komorowskiego wydał aż 18 mln zł, a Andrzeja Dudy 15 mln zł. Po stronie Komorowskiego kosztowne spoty telewizyjne, 16 Bronkobusów i billboardy. Z drugiej strony też z rozmachem: spoty, Dudabus, helikopter i dwie konwencje. Oba sztaby podczas kampanii nie szczędziły pieniędzy na promocję swoich kandydatów. Na kampanię przegranego Bronisława Komorowskiego poszło 18 mln zł, ale – jak informował „Dziennik Gazeta Prawna” – prezydent chciał dostać jeszcze więcej. Dodatkowych funduszy nie przyznała mu jednak szefowa partii Ewa Kopacz. / źródło: fakt.pl/
Andrzej Duda otrzymał dzisiaj akt wyboru na prezydenta. Uroczystość odbyła się w pałacu w Sali Białej pałacu Wilanowie. Akt został wręczony przez przewodniczącego PKW, sędziego Wojciecha Hermelińskiego.