11 listopada 2015 roku, czyli dokładnie podczas obchodów Dnia Niepodległości, gmina Kłecko k. Gniezna świętowała 760. rocznicę lokacji miasta nadanej przez księcia Bolesława Pobożnego. Jednym z doniosłych akcentów tej uroczystości był polonez zatańczony przez 448 tancerzy. Dziś już wiadomo, że mieszkańcy tego małego miasteczka - z wielkimi tradycjami - wytańczyli rekord, który zostanie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa.
fot. Dawid Stube, Fotostube/ gniezno.naszemiasto.pl
Rzadko słyszymy o takich inicjatywach. Tym bardziej zachęciło to naszą redakcję to opisania tych wydarzeń – w nieco szerszym ujęciu historycznym. Wszak historia, żywa historia jest wokół nas, a „naród który traci pamięć... umiera” - to prorocze słowa ks. Skargi i marsz. Józefa Piłsudskiego. Mieszkańcy Kłecka nie tylko dokonali przełomu w sztampowych zwykle obchodach, ale jednocześnie świętowali Dzień Niepodległości inaczej niż zwykle, dumni ze swojej historii i własnych dokonań.
W tym dniu rozpoczęła się msza św. za Ojczyznę, a po jej zakończeniu mieszkańcy złożyli kwiaty pod pomnikiem Obrońców Kłecka. Jako że modne są ostatnio inscenizacje historyczne, grupa rekonstrukcyjna – a dokładniej młodzież z miejscowego Gimnazjum im prof. W. Nehringa - odtworzyła to, co najprawdopodobniej było pisane już mieszkańcom zalążka grody z... X wieku. Nie do wiary, prawda? A jednak, takich grodów warownych było wiele i powstawały wokół Gniezna, pierwszej stolicy Polski. Jednak dopiero po otrzymaniu aktu lokacyjnego od księcia Bolesława Pobożnego w 1255 roku (choć niektórzy historycy twierdzą, że było to kilka lat później) Kłecko zaczęło się dynamicznie rozwijać. Ale o tym nieco później...
Odpowiedni ludzie na odpowiednim stanowisku
Wracając do obchodów Dnia Niepodległości, należy podkreślić kreatywne zarządzanie gminą. Burmistrz Adam Serwatka zaprosił wszystkich mieszkańców do bicia rekordu Guinnessa w... tańcu. Bynajmniej, nie z gwiazdami! Jak powiedzieliśmy poloneza zatańczyło 448 par.
– Mamy wolność, ale przed nami wielka odpowiedzialność, aby ją zagospodarować. Chodzi o to, aby brało w tym udział jak najwięcej osób. Myślę, że jest taki czas, aby świętować aktywnie, aby ludzie wiedzieli, że to oni są tutaj najważniejsi – mówił Adam Serwatka, burmistrz miasta i gminy Kłecko
– Jestem zachwycony liczbą mieszkańców, którzy przyszli na te obchody – dodał Serwatka
fot. Dawid Stube, Fotostube/ gniezno.naszemiasto.pl
Przygotowania do zatańczenia poloneza odbywały się od kilku tygodni.
– Ludzie przychodzili, choć mieli swoje liczne obowiązki. Chodzili na próby, spotykali się, rozmawiali i uznali, że to jest coś ważnego. Jestem dumny z tego, że ta akcja ludzi zjednoczyła. Każdy z nas bardzo poważnie podchodził do wykonywanych figur. Cieszę się z tego, że w urzędzie też są ludzie, którzy tańczą. Akcja nie jest wymuszona, ale dla ludzi bardzo cenna. Bardzo wierzę w potencjał obywatelski – przyznał burmistrz
– Jestem zachwycona! Nie myślałam, że tak wielka liczba ludzi może zatańczyć – przyznaje Emilia Weiskopf, nauczycielka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Kłecku
– To nie byli ludzie z regionalnych zespołów tanecznych. To byli mieszkańcy Kłecka i gminy, ludzie z sercem. Cudownie się ich prowadziło! Tego typu inicjatywa jest cudowna, bo jednoczy ludzi - dodała pani Emilia
Oprócz wymienionych punktów uroczystości w gminie świętowano „urodziny Kłecka”, najmłodsi mieszkańcy bawili się na balu przedszkolaka w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Kłecku. Tego samego dnia wieczorem w kościele pw. św. Jerzego i św. Jadwigi w Kłecku odbył się koncert „Tryptyk Rzymski” do słów św. Jana Pawła II, wykonany przez znakomitych muzyków, studentów i wykładowców Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego w Kaliszu, którego kompozytorem oraz wykonawcą był Fryderyk Stankiewicz (wykładowca tej uczelni).
Mieszkańcy Kłecka i tancerze, po pobiciu rekordu zostali zaproszeni do degustacji gęsiny, jednego z ulubionych dań regionalnych Doliny Warty.
fot. Dawid Stube, Fotostube/ gniezno.naszemiasto.pl
Odrobina historii
Wspomnieliśmy o prawach miejskich nadanych przez Bolesława Pobożnego w 1255 roku. Oryginał aktu spłonął jednak w XV wieku i dlatego król Kazimierz Jagiellończyk ponownie potwierdził lokowanie grodu. Były też kolejne potwierdzenia z rąk królów polskich: Zygmunta Starego, Zygmunta III Wazy, Władysława IV i Jana Kazimierza.
Jak powiedzieliśmy miasto zaczęło się dynamicznie rozwijać, a zalążki rzemieślników (sukiennicy, kowale, rzeźnicy, kuśnierze, klan szewców a nawet szkutnicy) pozytywnie napędzały turbinę owocnej pracy. Do dziś gmina Kłecko słynie z rolnictwa, pięknego położenia w meandrach kilku jezior, czy bardzo ciekawego szlaku kolejowego. Żałujemy, iż nieczynnego dla ruchu pasażerskiego.
Kłecko jest takim papierkiem lakmusowym polskiej historii. Wspomnijmy jedynie najazd krzyżaków. W 1331 roku do miasta – nacierając wzdłuż wschodniego brzegu Jeziora Gorzuchowskiego – wkroczyli rycerze z krzyżem na tarczy. Miasto zostało splądrowane i spalone. Powstało jednak ze zgliszczy, a już w 1383 roku było świadkiem kolejnej rywalizacji bratobójczych walk pomiędzy wielkopolskimi rodami Grzymalitów i Nałęczów. Podczas „potopu szwedzkiego” (w maju 1656 roku) doszło do bitwy między oddziałami polskimi dowodzonymi przez Stefana Czarnieckiego i Jerzego Lubomirskiego, a szwedzkimi pod dowództwem księcia Adolfa Jana. Warto dodać, iż jednym z pułków polskich dowodził Jan Sobieski, późniejszy król Polski. Niestety bitwa pod Brzozogajem zakończyła się klęską sił polskich. Szwedzi grabili, zabijali nawet tych co schronili się w kościele.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / pomnik "Bohaterom poległym w obronie Ojczyzny" na cmentarzu w Kłecku
Zabory - opór przed germanizacją
W 1793 roku Kłecko znalazło się pod zaborem pruskim. Niemieccy koloniści dość szybko zaczęli napływać na te tereny i wprowadzać swoje porządki. Nie bez kozery miasto oceniane jest dziś bardzo pozytywnie, głównie pod kątem porządku i przemyślanych decyzji. Kłecczanie walczyli z germanizacją, powstawały pierwsze organizacje, które pomagały przetrwać w czasie utraty niepodległości przez państwo polskie. Swoją działalność rozpoczął Bank Ludowy, który pomagał finansowo rolnikom, by mogli konkurować z Niemcami i nie musieli sprzedawać swoich gospodarstw w obce ręce.
W 1905 roku uczniowie i ich rodzice włączyli się do strajku szkolnego, którego celem było przywrócenie nauki religii w języku polskim. Dziś polityka "multi kulti", wychowania bezstresowego, laicyzacja społeczeństwa czy niefrasobliwe starania o patriotyczne wychowanie odciska swoje piętno - fluidy historii rozchodzą się w zupełnie inna stronę. Strajk w Kłecku trwał do 1906 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kościół pw. św. Jerzego i św. Jadwigi w Kłecku. Co do pierwszego założenia - nie ma żadnych śladów, kiedy pierwszy kościół lokowano, lecz nie ulega wątpliwości, iż już w 1255 r. istniał w Kłecku kościół pod wezwaniem św. Jerzego. Zapewne kościół ten stawiany drzewa zgorzał kilkakrotnie, np. podczas najazdu krzyżackiego w 1331 r. Nie ma też twardych dowodów pewności, czy nowa świątynia postawiona w tym miejscu nie została zniszczona w otchłani ognia na początku XV w. przy pożarze miasta. Jednak bez cienia wątpliwości wiemy, że obecny kościół został zbudowany z cegły ok. 1510 r. w stylu gotyckim...
Powstanie Wielkopolskie
Wybuchło 27 grudnia 1918 roku w Poznaniu, aczkolwiek dopiero pod dowództwem znanego bydgoszczanom gen. Dowbór-Muśnickiego szybko ogarnęło całą Wielkopolskę. To dzięki temu doświadczonemu dowódcy, który został oddelegowany tu przez samego marszałka Piłsudskiego (podobno w celu osłabienia charyzmy generała), powstańcy odnieśli pełne zwycięstwo nad Niemcami. Źródła podają, że dzięki gen. Dowbór-Muśnickiemu armia wielkopolska liczyła nawet 110 tys. żołnierzy, była wyjątkowo karna i zapatrzona w swojego dowódcę. Dziś trudno to powiedzieć o jakimkolwiek polityku z pierwszych stron gazet.
Kłecko też odegrało znaczącą rolę, a wszystkie ważne urzędy obsadzono Polakami. W 1925 roku, rok po zakończeniu Powstania społeczeństwo ufundowało powstańcom pomnik i posadzono lipowa aleję.
II wojna światowa
Również rozpoczęcie II wojny światowej było wielką traumą dla wielu mieszkańców Kłecka (Polaków, Żydów a nawet Niemców). Powołano komendanta obrony cywilnej Kłecka, którym został ppor. Jan Lapis, zaś jego zastępcą był Tadeusz Kutzner.
Niemcy jednak bez przeszkód wkroczyli do miasteczka od strony Polskiej Wsi, po wycofaniu się oddziałów WP. W potyczkach z przeważającymi siłami wroga zginęli harcerze: śp. Sylwester Śliwiński, Walerian i Stanisław Mężyńscy. Na rynku dokonano aktu barbarzyństwa, rzekomo za... obronę miasta. Podejrzanych o udział w obronie rozstrzelano nad brzegami Małej Wełny, kolejną grupę rozstrzelano - po kilku dniach - na terenie miejskiej strzelnicy. Zginęli z rąk oprawców 12 pułku Grenschutzu. Historycy oceniają, że w obronie miasteczka zginęło co najmniej 300-312 mieszkańców, bestialsko zamordowanych (rozstrzelanych z broni maszynowej).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Kłecko, rynek, herb miasta
Warto dodać, że okupant łupił co tylko mógł. Rekwirowano nawet rowery, konie z powozami i samochody, które koncesjonował śp. Karol Charzewski, najlepszy mechanik w Kłecku. Dziś, byłaby to złota kolekcja najlepszych limuzyn tamtego okresu, a i kolaski byłyby ozdobą niejednego muzeum.
Okres Polski Ludowej i transformacji ustrojowej
W miasteczku były dwa kościoły, katolicki i ewangelicki. Jednak w 1973 roku kościół ewangelicki... sprzedano, a później rozebrano. Najstarsi mieszkańcy pamiętają jeszcze, iż była także bożnica żydowska. Istniejący do dziś katolicki kościół św. Jerzego i św. Jadwigi został wybudowany ok. 1596 roku (obecnie pw. św. Jadwigi), choć zręby parafii mają udokumentowany zapis w kronikach kościelnych z 1331 roku. We wnętrzu kościoła znajduje się renesansowy ołtarz w formie tryptyku z 1596 r. - to dzieło Mateusza Kassiora z Poznania.
Zaraz po wojnie, pierwszym dyrektorem szkoły podstawowej był Stefan Charzewski, jego żona Regina uczyła polskiego wszystkie dzieci (w tym sieroty, dzieci żydowskie i pochodzenia niemieckiego). Dyrektor był także wielkim patriotą i społecznikiem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zabytkowy kościół pw. Bożego Ciała w Łagiewnikach Kościelnych, kilka kilometrów od Kłecka, gdzie proboszczem był śp. ks. Kazimierz Warda. W ołtarzu głównym (późnobarokowym) znajdziemy obraz Ostatniej Wieczerzy, z tego samego okresu pochodzi wizerunek św. Barbary – patronki dobrej śmierci.
Wielkim osiągnięciem tego regionu Doliny Warty był pociąg na trasie 377. Wtedy trasa należała do PKP (Polskich Kolei Państwowych), a linię 377 między Sławą Wielkopolską a Gnieznem utworzono jeszcze w latach 1913 -1914! W czasach PRL-u kursowały tamtędy pociągi pasażerskie z lokomotywą, jak w wierszu Tuwima. Wprawdzie prędkość nie powalała pasażerów na kolana, ale 20-, a miejscami 40 km/h to i tak szybciej niż jazda rowerem. Szybsze były tylko pierwsze egzemplarze motocykli WFM (w porywach rozpędzały się do 70-80 km/h), ale posiadali je nieliczni mieszkańcy okolicznych wsi. Długość trasy ok. 39 km zawierała 9 urokliwych stacji: Gniezno Winiary, Obora Wielkopolska, Dębnica Wielkopolska, Kłecko Wielkopolskie, Olekszyn, Rybno Wielkie, Kiszkowo, Stawiany, Sława Wielkopolska.
Ciekawostki, których nie znajdziecie w żadnym opracowaniu
Najstarsi mieszkańcy tego regionu pamiętają, że zawiadowca stacji, ksiądz i sprzedawca w sklepie GS-u, to były wizytówki każdej ze wsi na tym szlaku. Jako ciekawostkę przytaczamy fakt, iż wieloletni zwiadowca stacji Olekszyn* śp. Franciszek Pniewski oraz proboszcz parafii pw. Bożego Ciała** w Łagiewnikach Kościelnych śp. ks. prof. Kazimierz Warda trafili do Bydgoszczy. Ten pierwszy na zasłużoną emeryturę, ten drugi był wikariuszem w parafii pw. Świętej Trójcy a następnie Miłosierdzia Bożego w grodzie nad Brdą. W 1965 roku ks. Warda zostaje wikariuszem adiutorem w parafii pw. Św Marcina i św. Mikołaja w Bydgoszczy (bardziej znana bydgoszczanom jako fara).
No i zostaje nam ten trzeci śp. pan Szpryngier (niestety nie pamiętamy imienia), to cała historia Łagiewnik Kościelnych, która opowiadana jest przez kolejne pokolenia. W jego szynkwasie chleb zawsze był świeży (wtedy niemal o wadze kilograma), a wódka z niebieską nalepką nie była sprzedawana na kartki. W beczce dyżurnej zawsze topiły się solone śledzie, a marmolada i masło bez dodatkowych "uszlachetniaczy" rozpływało się jak miód w gębie!
*/ kierownik gnieźnieńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Poznaniu Marek Szczepaniak wspomina, że część Łagiewnik Kościelnych w okresie międzywojennym funkcjonowała jako Olekszyn.
**/ drewniany kościół pw. Bożego Ciała pochodzi z 1741 roku, a zapisy kościelne (akta konsystorialne gnieźnieńskie) z 1420 r.
PKP - wyrok śmierci
Wróćmy do Kłecka, które w okresie PRL-u przeżywało okres rozkwitu. Atrakcyjnie położone miasteczko, regularne połączenia autobusów PKS, pogoń mieszkańców za miastem spowodowała dość szybką migrację ludności do pobliskiego Gniezna, Żnina i Poznania. Linie kolejowe i PKP stały się nierentowne, dlatego DOKP Gdańsk wydała wyrok śmierci, zmniejszono kursowanie pociągów, a później zawieszono, by w końcu dokonać destrukcji poprzez likwidację linii (od grudnia 1995 roku). Dziś kursują tu wahadłowo jedynie transporty cystern paliwowych do składnicy paliw PKN Orlen.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / stacja kolejowa Olekszyn, tak naprawdę to cień wielkiej góry (jak w piosence Budki Suflera), dziś lokatorzy zamieszkujący ten budynek wydzierżawiony od kolei już chyba nie pamiętają jak tętniła życiem, jak kilka razy na dobę zatrzymywały się tu pociągu, jak można było stąd pojechać do Gniezna (peron 1a), a nawet do Berlina. Jednym z ostatnich zawiadowców tej stacji był Jan Pniewski, miłośnik kolei, motocykli (WFM, Jawa 250) i nowinek dot. mechanizacji rolnictwa...
Nie jest to odosobniony przypadek, podobne przykłady spotykamy niemal w każdym regionie Polski. Dla przykładu na Dolnym Śląsku - chaszcze, rozebrany szyny, stacje widmo - to obraz jaki pozostał po podzieleniu PKP na ponad 40 spółek. Każda twierdzi, iż jest rentowna, ale co ma mówić...
Miasto pomnik - „Wielkopolskie Westerplatte”
Zakończenie II wojny światowej mieszkańcy święcili wraz z oddziałami IV Armii Pancernej gen. Katukowa 21 stycznia 1945 r. We wrześniu 1960 roku Rada Państwa uhonorowała patriotyczny czyn obrońców nadaniem miastu Orderu Krzyża Grunwaldu III klasy, a 12 września 1970 roku imię Obrońców Kłecka otrzymała tutejsza szkoła. Kłecko 07 marca 1986 r. przyjęto w skład członków Polskiego Komitetu Miast Męczeńskich - Miast Pokoju.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1989 roku na rynku został odsłonięty pomnik ku czci poległych obrońców Kłecka. Ze względu na swoje bohaterstwo 1939 roku Kłecko często jest nazywane „Wielkopolskim Westerplatte”. Trafić tu nie jest trudno (wystarczy zboczyć nieco od budowanej trasy szybkiego ruchu S5), a żywy kontakt z historią bezcenny. Do tego przepiękne jeziora, zabytkowy kościół i równie piękne szlaki rowerowe.
Według spisu mieszkańców z grudnia 2014 roku gmina liczy 7.648 żywych dusz. Charakterystyczne osobliwości gminy, jak również ościennych Łagiewnik Kościelnych nie wyczerpują znamion wytrawnego globetrottera czy młodego poszukiwacza tematów związanych z dziejami Polski. Na terenie Gminy, jak wskazaliśmy, znajdują się także miejsca pamięci narodowej, poświęcone bohaterskim obrońcom Ziemi Kłeckiej i Ojczyzny w latach 1918 - 1919 oraz 1939 - 1945, a także inne cenne zabytki. Niewątpliwie należy do nich pałac renesansowy z 1867 roku w Zakrzewie, wspomniany kościół drewniany w Łagiewnikach Kościelnych, kolejny kościół drewniany z 1759 roku w Waliszewie czy spichlerz z XIX wieku w Działyniu.
Jesteśmy dumni, że mogliśmy przybliżyć nieznane dotąd historie, które gdzieś krążą pomiędzy lokalnymi mediami. Dziękujemy też red. Łukaszowi Cieślińskiemu, redakcjom: gniezno.naszemiasto.pl oraz "Gminne Wieści", za pomoc w opracowaniu materiału.
Dla dociekliwych - bitwa pod Brzozogajem
Wioska liczące zaledwie kilka zabudowań, leżąca na trasie nr 190 z Kłecka do Gniezna. To tu rozegrała się jedna z bitew wojny polsko-szwedzkiej w latach 1655-1660. Bitwa określana jest w historiografii jako potyczka pod Kłeckiem lub Gnieznem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Brzozogaj, obelisk - miejsce uświęcone krwią męczeńską ofiar hitleryzmu
Bitwa, jak zawsze powinna mieć zwycięzców, jak i zwyciężonych. Niestety, każda ze stron podaję siebie za zwycięzcę tej 5- godzinnej potyczki. Szwedzi, w tym głównodowodzący ks. Adolf Jan twierdzili, że to oni zwyciężyli, gdyż Stefan Czarniecki i Jerzy Lubomirski ustąpili z placu boju (by nie powiedzieć - salwowali się ucieczką z pola walki). Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że siła polskich pułków była dwa razy większa niż szwedzkich piechurów i artylerzystów. Jednak po stronie polskiej zginęło co najwyżej 70 zbrojnych, zaś po stronie szwedzkiej co najmniej 500. Nasi, gdzie jednym z pułków dowodził Jan Sobieski, nie posiadali armat ani piechoty.
Próbowaliśmy znaleźć, choć ślad tamtej bitwy z maja 1656 roku. Niestety, w żadnej z pobliskich tych miejscowości (Dębnica, Sulino, Brzozogaj) nie ma śladów po odbytej bitwie, żaden z tutejszych mieszkańców nie znalazł nawet... zardzewiałej, końskiej podkowy. Nie upamiętnia jej żaden pomnik, obelisk czy choćby tablica. A szkoda zostawić potomnym taki cień historii. Cień, bo według badaczy tego okresu ponieśliśmy klęskę, a pobliskie Kłecko zrabowano i spalono.
Za to na skraju wsi postawiono monument upamiętniający ofiary hitleryzmu 1939-1945; tu rozstrzelono 9 Polaków.
redakcja autoflesz.com
Zdjęcia: Dawid Stube, Fotostube
Źródło:
- klecko.pl
- przewodnika Marii Chojnackiej, Beaty Raszka - "Lednicki Park Krajobrazowy"
- piastowskakorona.pl