W środę Japonia zainterweniowała na rynku walutowym po raz pierwszy od sześciu lat, kupując dolara, aby ograniczyć umocnienie jena, które zagrażało odbiciu w japońskiej gospodarce. Innym zagrożeniem płynącym z Chin jest eskalacja napięcia o wyspy Senkaku.

fot. Carscoop
Bank Japonii interweniuje
Minister finansów Japonii Yoshihiko Noda potwierdził interwencję japońskiego banku na zorganizowanej konferencji prasowej. W reakcji amerykańska waluta umocniła się do ok. 85 jenów za dolara.
Japońscy producenci samochodów zareagowali dość szybko, gdyż zysk z eksportu największych marek drastycznie malał. Taka sytuacja miała miejsce już rok temu, gdy katastrofalne tsunami nawiedziło Japonię. Dlatego Japońskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (JAMA) postanowił działać.
Według agencji Reuters, JAMA poprosiło zarówno japoński rząd, jak i Bank Centralny Japonii, o zastosowanie środków, które będą przeciwdziałać umacnianiu się jena.
- Obecny poziom wymiany zagranicznej, który jest daleko odmienny od rzeczywistej zdolności gospodarczej Japonii, wykracza znacznie poza granice tego, co firmy mogą zrobić poprzez wysiłki na rzecz zmniejszenia kosztów - powiedział Akio Toyoda, prezes Toyoty członek JAMA
Ceny samochodów pójdą w górę?
Niewykluczone, ze japońscy producenci wkrótce podniosą ceny swoich samochodów. Sygnał ku temu dał rzecznik Toyoty Joichi Tachikawa. Inni producenci jeszcze nie wypowiedzieli się w tym temacie publicznie.
Toyota jest największym producentem samochodów na świecie, w samej Japonii produkuje ok. 3 mln pojazdów rocznie. Sporo sił przeniesiono jednak do innych fabryk w Ameryce Pn., Francji (Yaris, zakład w Valenciennes), Wielkiej Brytanii (Auris, Avensis), Turcji, Słowacji czy Rosji.
Eskalacja napięcia o wyspy Senkaku
Tak naprawdę wszyscy tną koszty, wynagrodzenie pracownika w Japonii jest wysokie i w świetle powracającego kryzysu gospodarczego nieopłacalne. To jedna strona medalu. Po drugiej stronie obserwujemy bardzo napiętą sytuację w Chinach. Konflikt pomiędzy Japonią a Chinami o wyspy Senkaku* przybiera na sile. Chińczycy dewastują japońskie salony i samochody w Państwie Środka, niespokojne jest też w japońskich fabrykach Canona i Panasonica. Dochodzi nawet do aktów sabotażu, niszczenia linii produkcyjnych przez podburzonych Chińczyków.
*/ Te bezludne wyspy od lat administrowane są przez Japonię. Roszczą sobie do nich prawa Chińczycy (nazwa chińska Diaoyu). Wyspy znajdują się na szelfie bogatym w złoża ropy naftowej i gazu ziemnego.
Źródło: Carscoop, newsweek.pl
