Dziennikarze, przynajmniej niektórzy, już gloryfikują najnowszego VW Golfa VII generacji. Jakby tego było mało, usilnie podgrzewają atmosferę, wplatając w ten wątek temat zmiany logo Volkswagena. Czy słusznie?

fot. Carscoop
To mniej więcej tak, jak nadęty balon przed Olimpiadą w Londynie. Dmuchany do niewyobrażalnych rozmiarów, pękł w najmniej spektakularnym momencie – dotkliwej porażki Polaków z siatkarzami Rosji.
Wróćmy jednak do Volkswagena. Niektóre media i portale motoryzacyjne ogłosiły nawet, że podczas przedpremierowej prezentacji nowego Golfa w Berlinie „cała uwaga świata motoryzacyjnego skupiona była na królu kompaktów”. Według naszej wiedzy z pewnością nie cała, bo na swoje miejsce w panteonie sław czeka co najmniej kilka marek, wcale nie gorszych od Golfa. Wymieńmy tylko kilka: Kia pro_ cee’d, Peugeot GTi, Focus RS czy nowa Astra. Ponadto klasyfikacja producentów w rajdach WRC pokazuje zupełnie coś innego. Golfa tam nie ma, a VW Polo WRC dopiero wystartuje za rok.
Z całym szacunkiem dla niemieckich stylistów dowodzonych przez Waltera Marię de Silva, ale naszym Nr 1 jest nadal Peter Schreyer. Jeśli sam dr Martin Winterkorn (CEO Volkswagena) przyznaje, że Hyundaia i Kii nie można lekceważyć, to znaczy, że atak Koreańskich Tygrysów jest skuteczny. Zresztą widać to po cenach najnowszych kompaktów, które nawet w tej działce nie odbiegają znacznie od cennika Golfa.

fot. Volkswagen
Jeśli zaś chodzi o zmianę logo Volkswagena, to są to jedynie kosmetyczne zabiegi mające poprawić wyrazistość i dynamikę marki. Nam sie podobają. Taki zabieg kosmetyczny wykonała niedawno Skoda, Seat a także koncern Bridgestone.
Źródło: Volkswagen