To był jeden z pomysłów Polaków na obejście kuriozalnych przepisów na odliczenie VAT-u. Jednak min. Jacek Rostowski pomiarkował, że takich aut - z reguły luksusowych - przybywa w zastraszającym tempie.

fot. Infinity
Rozpoczęła się regularna wojna na linii ognia: właściciele aut z sejfami a… skarbówka - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Wymiana ciosów nie ma sensu, bo lewy prosty wymierzony z ministerstwa jest miażdżący, jak ten zadany przez Witalija Kliczkę naszemu Adamkowi.
Montaż sejfu w podłodze bagażnika, uzbrojenie go w alarm, przegląd techniczny i licencja na eksploatację pozwala – jeszcze - oszczędzić 23 proc. VAT. Jako pierwsi na ten pomysł wpadli księgowi Infinity. Jak szacuje DGP na rynek trafia miesięcznie ok. 300 takich pojazdów. Jest tylko małe, ale...
Minister Rostowski (i MSW) chce zawiesić ten proceder, jak najszybciej. Podobno stosowne rozporządzeni dotarło już do Izb Skarbowych w całej Polsce. Jeśli jest choć cień prawdy, to jasno wynika z rozkazu min. Rostowskiego, iż skarbówki wkrótce zaczną żądać odpisanego VAT-u na pojazd i paliwo.
Przeczytane na Forum:
- Swoją drogą przy takim sposobie myślenia, to żadnej firmie motoryzacyjnej, z żadnego kraju nie możesz ufać, ponieważ jeszcze parę lat temu polscy dilerzy wszystkich marek samochodów osobowych - od Skody i Fiata, na Mercedesie i Porsche kończąc - oferowali swoje samochody z kratką, czyli szukali kruczków. Biada Porsche - Amerykanie i Niemcy pewnie przestaną ten badziew kupować, gdy dowiedzą się, że Porsche Polska wpuściła do oferty Cayenne z kratką.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
