Bez VAT-u i akcyzy na samochody elektryczne?

Czy będzie przełom? Po dołożeniu akcyzy na samochody zasilane gazem LPG/CNG przez b. min. Rostowskiego, obecny rząd poszedł po rozum do głowy. Planuje znieść akcyzę i VAT na samochody elektryczne. Zatem można, tylko dlaczego tak późno...

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

To nie wszystko, właściciele takich aut otrzymaliby bonus na ładowanie samochodów w porze nocnej (od 23.00 do 5.00). Cena zużytego prądu wynosiłaby 30 procent stawki. Przypomnijmy, już teraz niektórzy odbiorcy np. Enei mogą korzystać z prądu wg tzw. taryfy nocnej, w tym przypadku właściciele pojazdów elektrycznych, ładujących w systemie plug-in (z przydomowego gniazdka) skorzystaliby w dość odczuwalny sposób. Aczkolwiek w projekcie nie sprecyzowano – ile kosztowałaby 1 kWh.

Jak pisze „Puls Biznesu” informacja ta jest zbyt optymistyczna, gdyż Polacy wcale nie garną się do przesiadki na auta elektryczne. Ponadto w Polsce energia elektryczna wytwarzana jest w elektrowniach węglowych, więc elektryczne samochody,  to li tylko zagranie marketingowe. Nie rozwinęliśmy w istotny sposób zasilania gazowego CNG/LNG w samochodach osobowych i autobusach, nie rozwijamy stacji  tankowania autogazem, a gazoport pozostawiono samemu sobie. Informacja ta z pewnością podbuduje korporacje, banki czy firmy wykorzystujące na co dzień floty elektryczne, jak np. Nissan Leaf we Wrocławiu. Ale to kropla  w morzu potrzeb.

Ponadto auta elektryczne są zbyt drogie, aby mogły skuteczniej zagrozić tradycyjnym silnikom iskrowym czy dieslom. O zasięgu też nie ma co mówić, bo średniej klasy diesel przejedzie na pełnym baku ok. 900 km, autko elektryczne ok. 250 km. Do tego dochodzi czas ładowania ok. 0,5 godziny(!). Suma summarum, to taki wabik dla ekologów, ale w polskich warunkach ma źle dobraną przynętę!

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Puls Biznesu

Publish modules to the "offcanvas" position.