Kraków nie chce tramwajów produkowanych przez bydgoską Pesę. Co więcej, MPK w Krakowie odwołało się do Krajowej Izby Odwoławczej, w sprawie decyzji nakazującej dopuszczenie bydgoskiego producenta pojazdów szynowych do przetargu na kolejną transzę "Krakowiaków". Sytuacja jest toksyczna.
fot. autoflesz.com
Jak twierdzą w MPK Kraków bydgoskie tramwaje są produkowane na ostatni moment, ale co gorsza miały już ponad 1000 usterek w okresie gwarancyjnym. Pierwsze 36 tramwajów typu „Krakowiak” Pesa wyprodukowała w 2015 roku z dostawą do końca września. Tymczasem kontrakt został zrealizowany dopiero 30 grudnia. MPK Kraków zażądał odszkodowania za niedotrzymanie terminy. Oba podmioty zamiast zostać partnerami, dziś niewiele dobrego mogą powiedzieć o wzajemnych relacjach.
Pesa ponownie stanęła do przetargu na dostawę kolejnych tramwajów, ponownie wygrała przetarg za ponad 427 mln złotych. Ale MZK w Krakowie odwołały się do KIO i uzyskały decyzje o wykluczeniu PESY z przetargu. Na krótko, bo bydgoski potentat też się odwołał od tej decyzji – zresztą z powodzeniem, ale podobnie - na krótko.
- Wysłaliśmy odwołanie od orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej. Nie zgadzamy się z jego uzasadnieniem - powiedział money.pl rzecznik MPK w Krakowie Marek Gancarczyk
Zamawiający, czyli krakowskie MPK, uważa że transza tramwajów dla stolicy Małopolski wyprodukowana została w pośpiechu, co skutkowało aż 1700 reklamacjami.
- Liczba 1700 usterek dotyczy wszystkich 36 wagonów, przez pierwszych 14 miesięcy eksploatacji. Może się wydawać bardzo duża i rzeczywiście jest duża, ale muszę podkreślić, że te usterki nie zawsze wpływały na kursowanie tramwajów. To absolutnie nie jest tak, że 1700 razy się te tramwaje zepsuły i zatrzymały na ulicach miasta. Mieliśmy sporo uwag na samym początku, jak tylko tramwaje do nas przyjechały. Uwagi dotyczyły m.in. wyposażenia wnętrza - tłumaczył rzecznik
Pesa z kolei zapewnia, że tramwaje są w porządku, a wszystkie usterki zostały usunięte w ramach gwarancji - tłumaczył Maciej Grześkowiak z Pesy
Przypomnijmy, że „Krakowiak” przewoził samego papieża Franciszka podczas Światowych Dni Młodzieży i nie uległ awarii. Fakt, tak było, ale ekipy serwisowe czekały w pogotowiu dzień i noc.
Producent nie komentuje odwołania MPK Kraków od orzeczenia KIO, ale zawieranie umów w tak napiętej sytuacji, to pocałunek śmierci. Sytuacja jest toksyczna, jak pokłosie reelekcji Donalda Tuska na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, wbrew poparciu ze strony polskiego rządu.
Dodajmy jedynie, że Pesa już zapłaciła MPK Kraków 26 mln zł. 20 mln zł za opóźnienia dostawach tramwajów. Kraków żądał jeszcze 6 mln złotych, ale producent z grodu nad Brda złożył pozew sądowy. Czy zostanie rozpatrzony po myśli producenta, musimy jeszcze poczekać.
Przypomnijmy, że prawo zamówień publicznych daje możliwość wykluczenia z przetargu wykonawcy, który w sposób zawiniony poważnie naruszył obowiązki zawodowe, co podważa jego uczciwość, w szczególności gdy wykonawca w wyniku zamierzonego działania lub rażącego niedbalstwa nie wykonał lub nienależycie wykonał zamówienie.
Sytuacja przedstawiona przez zamawiającego w Krakowie była podobna do kolejnego zamówienia dla Warszawy. Tu także realizacja kontraktu wykonana została z poślizgiem, co skrzętnie wykorzystała dyrekcja ZTM w stolicy obciążając Pesę karami umownymi.
W Bydgoszczy podobnie, zarówno w dziale terminowego dotrzymania zamówienia, jak i usterek nowych tramwajów typu "Swing". Ostatnio, nawet szwankuje zawieszenie, na które skarżą się pasażerowie, gdyż koła huczą uderzając niemiłosiernie o główkę szyny. Producent zaś twierdzi, że to zła eksploatacja pojazdów szynowych! Cóż, aż trudno to skomentować...
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: money.pl