To nie może być prawdą? A jeśli tak jest, jak chwali się swoim ustaleniami Gazeta Wyborcza, to w armii, a szczególnie w dziale obiegu informacji niejawnych panuje bałagan, by nie powiedzieć mocniej. Chodzi o kopiowanie dokumentów niejawnych i dostęp do nich przez osoby niepowołane. Zdaniem dziennikarzy śledczych GW winę za to ponosi min. Macierewicz. A może to tylko insynuacja opozycji? Niestety, szef MON milczy i wysyła na linię frontu wiceministra z dwumiesięcznym stażem...
fot. ziemia-sochaczewska.pl
Dr inż. Wacław Berczyński w wywiadzie dla prasy chwalił się "wykończeniem Caracali", był też sojusznikiem ministra podczas wizyty we Francji (w lutym ur.), gdzie omawiano kontrakt wynegocjonowany przez PO. Dziś minister zaprzecza, choć w tvn.24 pokazano zdjęcie pomocników szefa MON, w tym dr Berczyńskiego. Co więcej, według Gazety Wyborczej, nieuprawnione osoby kopiowały i były w posiadaniu dokumentów dot. przetargu. Nowy wiceminister MON Michał Dworczyk tłumaczy niezbyt przekonująco, iż były to stare dokumenty dot. parametrów technicznych śmigłowców. Opozycja grzmi, iż to rażące niedopełnienie obowiązków służbowych, ale także poważne nadużycie uprawnień. Minister Macierewicz bagatelizuje sprawę i lekceważy dziennikarkę pytającą o sprawę Caracali.
Gazeta Wyborcza pisze, że minister Macierewicz był uprzedzany o możliwych konsekwencjach prawnych wynikających z kopiowania dokumentacji przetargowej. Według dziennikarzy gazety dokumenty miały klauzulę "niejawne/zastrzeżone". Kolejny zarzut dotyczy posiadania takiej dokumentacji przez osoby nieuprawnione, jak dr Berczyński (b. przewodniczący podkomisji), pan Misiewicz (wcześniej pracownik apteki) czy dr Nowaczyk (obecny przewodniczący podkomisji).
– Są dwie możliwości: albo MON - który uporczywie twierdzi, że Berczyński nie był pełnomocnikiem do spraw śmigłowców - złamał prawo w dostępie do informacji niejawnej, dostępie do tajemnicy państwowej, albo, co może bardziej prawdopodobne, Berczyński był pełnomocnikiem ds. śmigłowców i od samego początku MON w tej sprawie kłamie – powiedział po wizycie w MON poseł PO Cezary Tomczyk
Gazeta Wyborcza przypomina, że dr Berczyński pracował przez 21 lat dla amerykańskiej firmy Boeing. A trzy samoloty Boeinga B737 – z naruszeniem prawa, jak twierdzi Krajowa Izba Odwoławcza – zostały kupione przez MON do przewozu VIP-ów za bardzo wysoka cenę - 2 mld zł. Procedura odbywała się bez przetargu, praktycznie w ostatnim momencie. Podobnie było z luksusowymi samochodami BMW i Audi dla BOR i ŻW. PO chce wszczęcia śledztwa ws. przekraczania uprawnień oraz złamania tajemnicy służbowej przez Macierewicza i jego ludzi.
Czy niejasności lub naruszenie procedur mogło być kolejnym kamyczkiem w ogródku min. Macierewicza? Do zakupu średnich samolotów doszło niespełna miesiąc przed wyjazdem b. przewodniczącego podkomisji komisji smoleńskiej z Polski. Czy to był kolejny powód? Do tej pory było podtapianie ministra, jak twierdzi Ludwik Dorn, teraz to już może być seppuku.
- przeczytaj także:
- Szef podkomisji smoleńskiej podał się do dymisji!
- MON nie kupi Caracali dla polskiej armii – rozmowy zostały zerwane
- Minister Macierewicz musi odejść, czyżby?
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Gazeta Wyborcza /z dn. 09.05 2017r./
fakt.pl, tvn.24
Z ostatniej chwili: kolejna drażniąca sprawa, która ujrzała światło dzienne dzięki interpelacji poselskiej partii Kukiz’15. Antoni Macierewicz otrzymał aż 33 tys. zł nagrody za 2016 rok od premier Szydło. Inni ministrowie mniej, znacznie mniej.
Problem polega jednak na tym, jak to ujął b. minister Siemoniak, ministrowie nie pracują dla pieniędzy – przynajmniej nie powinni - tylko dla Polaków i polskiej racji stanu. On sam przyznaje, że nie otrzymywał nagród od premiera Tuska (aczkolwiek b. premier Ewa Kopacz przyznała dla MON i Ministerstwa Pracy po 7 mln zł) / źródło: niezalezna.pl/. Z kolei wiceminister MON Bartosz Kownacki, wygadał się sam, tak wysokie nagrody to standard i nikt nawet nie zastanawia się dlaczego miałoby być inaczej.
Podczas gdy kasjerka zarabia na kasie w Tesco niecałe 2 tys. brutto minister bez żenady przyjmuje takie wynagrodzenie. Na jaw wyszły także zarobki b. protegowanego szefa MON Bartłomieja Misiewicza, który co miesiąc dostawał na konto, co najmniej, 12 tys. zł brutto.
11 maja br. - Niecodzienny przebieg miało środowe posiedzenie sejmowej komisji obrony. Jej członkowie - politycy PO - złożyli wnioski m.in. o kontrolę NIK ws. zakupu Boeingów przez MON oraz ws. przestrzegania procedur ochrony informacji niejawnych w resorcie Antoniego Macierewicza. Wnioski zostały przyjęte. Co ciekawe, więcej ognia podali do tego zarzewia posłowie PiS! Teraz MON skontroluje instytucja rządzona przez człowieka PO.
O nietypowym przebiegu obrad komisji i zaskakujących wynikach głosowania poinformował na Twitterze były szef MON Tomasz Siemoniak. /źródło: fakt.pl/