To już pewne - nie będzie kolejnego haraczu do opłat paliwowych

Kierowcy myśleli, że to prima aprilis. Jednak na ostatnim posiedzeniu PiS  przy Nowogrodzkiej zapadła zaskakująca decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który miał wprowadzić kolejny haracz do  opłat paliwowych. Wstępnie szacowano, że wynikiem tego podatku  paliwo będzie droższe o 20 gr, a po wprowadzeniu VAT-u, 25 gr na litrze. To dużo, zwłaszcza że podobny podatek – rzekomo drogowy – już jest w paliwie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Pomysł krytykowali nawet posłowie partii Jarosława Kaczyńskiego, co ciekawe pod groźbą szantażu nieobecności na listach wyborczych. Tak właśnie motywował posłów wierny żołnierz prezesa Ryszard Terlecki.  Poseł Łukasz  Rzepecki (PiS) mówił wprost z mównicy sejmowej, że nie poprze tego projektu i nazwał go „antyludzkim”.

Ciekawostką podczas forsowania tego pomysłu było nawet stanowisko dwóch największych w Polsce koncernów PKN Orlen i Lotos. Otóż prezesi obu gigantów zgodnie przyznali, iż ceny paliw nie muszą wzrosnąć, ale taka opcja nie spodobała się najwierniejszym żołnierzom prezesa. Proponowany haracz miał przynieść ok. 4-5 mld zł rocznie do budżetu. Natomiast obecny problem jest innych, w budżecie na ten rok analitycy doliczyli się aż 15 mld zł nadwyżki  przeznaczonej niby na drogi. Gdzie one są?  

Jarosław Kaczyński przyznał, że PiS będzie szukać innych źródeł finansowania dróg gminnych i powiatowych, co więcej, potwierdził też odstąpienie od wcześniejszego pomysłu drenowania kieszeni obywateli. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze kilka dni temu najważniejsi politycy PiS stawali murem za tym pomysłem. Dziś nie chcą nawet komentować pomysłu z piekła rodem. Warto jedynie przypomnieć, że dość często politycy posługują się manipulacją, iż Polska ma ceny paliwa najniższe  w Europie. Otóż znalazłoby się kilka krajów, co mają jeszcze niższą  cenę jak Rumunia, Bułgaria czy Białoruś. Problem w tym, że nasze ceny (praktycznie połowa ceny to podatki) są nadal zbyt wysokie w stosunku do siermiężnych zarobków.

Pani premier dumnie ogłosiła, że minimalna stawka godzinowa w Polsce to 12 zł/godzinę. To mrzonki, po odjęciu wszystkich świadczeń, w tym na NFOZ,  pracownik dostaje ok. 8 zł na rękę!  W Niemczech to 8,84 euro, w Hiszpanii 5,08 euro,  w Szwecji można zarobić nawet 9-13 euro/godz.  (nie ma stawki  minimalnej).  Rządzący nadal zapominają, ze Polska należy do krajów o najniższych zarobkach (865 euro/miesiąc; ciekawe jak to liczą propagandziści). Gorzej jest w Bułgarii (409 euro), Rumunii (507 euro) Łotwie (716),  Litwie (644 euro), w Czechach (970 euro),  na Węgrzech (845 euro) czy w Chorwacji (1048 euro).

Gdy popatrzymy na najbogatsze kraje to można dostać kompleksów: Luksemburg 4663 euro, Szwecja 3579 euro, Belgia 3551 euro,  Holandia 3541 euro,  Wielka Brytania 3160 euro,  Francja 2965 euro,  Niemcy 2995 euro.  /źródło: forsal.pl z końca 2013 roku)

Wyniki gospodarcze Polski są imponujące i dzisiaj jest ten moment, kiedy można rozważać wprowadzenie takiego programu na rozwój dróg  – tłumaczyła niedawno premier Beata Szydło

Rzeczywiście, to imponujące wyniki. Ale od czegoś trzeba zacząć w modelowaniu państwa, tu pani premier ma rację. Tylko czy aby trzeba sięgać do kieszeni podatników. Czy musi być tak, jak to powiedział Bartłomiej Sienkiewicz na dokonania rządu b. premiera Tuska: "ch..., d... i kamieni kupa". Nie inaczej odniosła się w  wywiadzie dla Onet.pl prof. Małgorzata Gersdorf, prezes Sądu Najwyższego, która powiedziała że „za 10 tys. zł dobrze żyć można tylko na prowincji”! A co ma zrobić pani na kasie w Auchan, która dostaje 1459 zł „na rękę” lub pracownik Zieleni Miejskiej  2000 zł „na rękę" (z nadgodzinami).

Jeszcze przed wyjazdem do Brukseli, b.wicepremier Bieńkowska powiedziała znamienne słowa: "Za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota". Rzeczywiście, jeśli zarabia się w Parlamencie Europejskim 87 tys. zł/miesiąc,   to można zatracić poczucie godności. Dlaczego rządzący, niezależnie od opcji politycznej uważają, że Polacy – z całym szacunkiem - to idioci.

Auto Gaz Holandia

Jak bardzo trzeba być wyalienowanym z życia publicznego, nie mówiąc już o przepisach kadrowych, aby honorować awans obecnego szefa ABW z... kaprala do stopnia pułkownika w... 1,5 roku! Kolejny przykład  to Wojska Obrony Terytorialnej i ogłoszenie ich gotowości do działań. Jaka może być gotowość kandydata po 16 dniach szkolenia podstawowego! Nie to nie żart, tylko realia oddziałów min. Macierewicza. Jeszcze w tym roku nakłady na tę formację mają być zwiększone do 1 mld złotych (docelowo  nawet 3,5 mld zł). Czy to możliwe, że na tę formację miały pójść środki z haraczu paliwowego?

Przypomnijmy tylko, że zaniechanie poboru w 2009 r.  (oficjalnie 1 stycznia 2010 roku) -   to było bardzo złą decyzją zarówno min. Bogdana Klicha, jak i jego następcy min.Tomasza Siemoniaka. Dziś obaj krytykują poczynania min. Macierewicza, podobnie jak cała opozycja.  To boli Polaków (choć widać mocne podziały), formacje mundurowe, a także podwładnych takiego karierowicza na stanowisku szefa ABW.  Powiecie, że to samo życie, otóż nie - wystarczy choć trochę przyzwoitości o osadzenia w realiach codzienności.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.