Kryzys na motoryzacyjnym rynku w Europie ma też swoje plusy. Po trwającej potyczce pomiędzy Suzuki i Volkswagenem nadal nie ma zwycięzcy. Żadna ze stroni nie odpuszcza. Tymczasem Sergio Morchionne, CEO Fiata i Chryslera już obmyślił taktykę na zaskarbienie sobie przychylności japońskiego koncernu.
fot. Carscoop
Przypomnijmy, ze konflikt pomiędzy Suzuki i Volkswagenem trwa od kilku lat. Sprawa ma się rozstrzygać przed sądem arbitrażowym w Londynie. Pomimo oskarżeń, głównie ze strony Volkswagena, zarówno Ferdinand Piech (prezes Grupy Volkswagena) i prezes Fiata Sergio Marchionne rozpoczęli umizgi. Ten pierwszy chce pozyskać Alfę Romeo, ten drugi szuka sposobów na połknięcie kryzysu.
Obaj menedżerowie czytają jednak zasady sztuki wojennej: "Strategia bez taktyki jest najwolniejszą droga do zwycięstwa. Taktyka bez strategii jest porażką. "
W niedawnym wywiadzie dla japońskiego dziennika biznesowego Nikkei, Marchionne powiedział, że chce wzmocnić więzi między Fiatem i Suzuki. W kwestii Alfy powiedział tylko tyle, że jest nie do ruszenia.
Początkowo, turyńskiej firmie zależało tylko na przedsięwzięciu joint venture z japońską marką, głównie na okoliczność „rebadgingu” małego crossovera SX4/Fiat Sedici. Następnie obie strony zdecydował się podpisać umowę, w której Fiat będzie dostarczać Suzuki swoje silniki Diesla DDiS common rail III generacji.
Przypomnijmy, że od grudnia 2009, VW posiada 19,9 proc. udziałów w Suzuki, jako część tego, co w swoim czasie, był określane jako "strategiczną współpracą". Współpraca z czasem przepoczwarza się w nieodpartą chęć oszukania drugiej strony i zagarnięcia wojennych łupów. Cóż taka taktyka jest dobra na samym początku, później pozostaje trwały ślad na wizerunku i odbiorze przez innych partnerów. Gdy Niemcy dowiedzieli się o transakcji z Fiatem, oskarżyli partnera o pogwałcenia własnej umowy. Z kolei Suzuki nie komentuje poczynań Volkswagena i chce odkupić zainwestowane udziały Volkswagena.
Prezes Osamu Suzuki odpowiedział, że strony są skłócone a dalsza współpraca niemożliwa. Wygląda na to, że rozwianie tego węzła gordyjskiego jest niemożliwe. Czas pokaże, czy przedstawianie w złym świetle, oczernianie i podawanie nieprawdy jest najlepszym sposobem na przejecie niemal 20 proc. udziałów w Suzuki.
Źródło: Carscoop
