O ambicjach szefa MON napisano wiele, jeszcze więcej o niepowodzeniach, nietrafnych decyzjach, a nawet utarczkach na froncie prezydent-MON. Do tej pory premier Szydło stała murem za swoim – mimo wszystko - charyzmatycznym ministrem. Czy potężne zwarcie może doprowadzić do katastrofy?
fot. dziennik.pl
Opozycja, zresztą bardzo słaba i podzielona mówi, że już doszło do katastrofy. Przypomnijmy jednak postawę b. prezydenta Kwaśniewskiego. Jak wiemy, miał wiele grzechów, ale nie był notariuszem swojej partii. Co więcej, szorstka przyjaźń z b. premierem Millerem nawet dziś nie ujawnia faktów dot. więzień CIA w Polsce. W obozie rządzącym zaś ciągle wychodzą na światło dzienne "elektryczne" przesilenia.
Już podczas nominacji generalskich, czyli przed 15 sierpnia br., prezydent dał jasny sygnał, że nie będzie pretorianem szefa MON. Konsternacja, niedowierzanie, a może chęć pokazania, kto jest najważniejszą osobą w państwie, kto wreszcie jest zwierzchnikiem SZ WP.
Minister Macierewicz, przynajmniej, z jego niekonwencjonalnego zachowania, mowy ciała, traktował prezydenta jako notariusza z zaściankowej kancelarii. Już sam fakt poklepywania, umizgów, zagajania w niestosownym czasie (podczas wielu ważnych wydarzeń) daje wiele do myślenia. Prezydent, przynajmniej do tej pory, nie reagował na takie obsceniczne zachowanie. Ale do czasu. Nieprawdopodobnym wręcz jest, aby na takie gesty mógł sobie pozwolić jakikolwiek minister prezydenta Putina, nawet skompromitowany aktor Gerard Depardieu zawsze miał rezerwę (słynne obściskiwanie "na misia"), jak treser tygrysów w cyrku.
Wreszcie prezydent otwartym tekstem przekazał premier Szydło, że oczekiwałby dymisji Macierewicza. Prawdopodobnie czarę goryczy przelało ostatnie zachowanie szefa MON podczas uroczystości na Westerplatte (72. rocznica zakończenia II wojny światowej), gdy Apel Poległych miał odczytać harcmistrz Artur Lemański. MON nie wydał w tej sprawie żadnego komunikatu, jego rzeczniczka mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz powiedziała jedynie, iż obchody na Westerplatte odbyły się zgodnie z „Ceremoniałem wojskowym”, podobno zatwierdzonym jeszcze przez b. ministra Siemoniaka. Trudno odnieść się to tego wydarzenia nie znając argumentów jednej i drugiej strony, faktem jest, że przed takimi uroczystościami robi się próby generalne, które muszą być zatwierdzone niemal tak ściśle, jak przyjmowanie głowy państwa opisane w "Protokole dyplomatycznym".
Kolejne zwarcie to już niemal wyładowanie atmosferyczne, gdy szef MON i podległa mu Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie daje dostępu do informacji niejawnych gen. Jarosławowi Kraszewskiemu. Takich skandali nie produkuje się w świetle kamer, wygląda na to, że szef MON celowo dokonał zwarcia elektrycznego. Jednak bezpieczniki, pod zbyt dużym natężeniem prądu „puściły” - to już jest wojna z Prezydentem RP. To niedopuszczalne, szkodzące polskiej racji stanu, jak również jest źle odbierane przez naszych sąsiadów i innych członków Unii Europejskiej. Jedynym mężem stanu, który cieszy się z obecnej sytuacji w Polsce jest Władimir Putin, izolacja Polski, kłócenie się z wszystkimi i o niemal wszystko pokazuje, że nasi przywódcy dążą do wyjścia z Unii – chociaż solennie zapewniają, iż jest inaczej w myśl zasady „chcesz mieć pokój, szykuj się do wojny”.
Kolejnym wyjściem przed szereg należy uznać, ostentacyjne i krasomówcze wystąpienie min. Macierewicza dot. reparacji wojennych. To nie wchodzi w zakres obowiązków szefa MON, zwłaszcza po 72 latach od zakończenia II wojny światowej, a publiczne utyskiwanie i mówienie o sumie 5 bln dolarów jest – mówiąc bez urazy – chorobą psychiczną. W myśl tej zasady Niemcy mogą żądać rewizji granic, odzyskania Gdańska, Dolnego Śląska z Wrocławiem i Wałbrzychem na czele. Problem Niemiec, a szczególnie atrybuty kanclerz Merkel nie są spójne, choć dobitnie świadczą o złości wynikającej z tej okoliczności. Przypomnijmy jednak, że jak Erika Steinbach odmówiła rozliczenia się z nazistowską przeszłością, to pani kanclerz milczała. Nie inaczej jest w przypadku imigrantów, młodzi ludzie z komórkami (ale bez dokumentów tożsamości) gremialnie szturmują bramy do raju, w czym ponownie pomaga pani kanclerz. Niemal 2 mln Ukraińców w Polsce nie robi wrażenia na Angeli Merkel, ale to oni są siła produkcyjną i wyrażają chęć asymilacji. Nie wolno o tym zapominać, bo za 20-30 lat nie odważymy się nosić nawet krzyżyka!
Pani premier nie może tolerować takiego samozwańczego zachowania swojego podwładnego, a jeśli to robi to znaczy, że nie panuje nad tą sytuacją. Ponadto deprecjonowanie osiągnięć żołnierzy WP, utarczki z generałami i dowódcami, ba, zastępowanie ich nowymi kadrami (nawet takimi jak te w stylu... awanse z kpr. na pułkownika w ciągi półtora roku), to oznaka słabości i karygodne nieprzestrzeganie zasad etyki kadrowej. Co więcej, mówienie o tym, iż obecne wojsko jest najlepiej przygotowaną formacją do działań i obrony granic jest mrzonką. Niedawna klęska żywiołowa na kilku rubieżach Polski pokazała, jaka jest faktycznie ta armia, zdaniem prezydenta Dudy to „armia prywatna”.
Niestety szefowa rządu jest innego zdania, wspominaliśmy jakiś czas temu, że nie pozbędzie się swojego ministra. Okazuje się, że żaden kataklizm, jakakolwiek nietrafna decyzja, bardzo zła polityka kadrowa, słabość na polu zakupów dla armii czy uzurpowanie sobie uprawnień do odwołania szefa rodzajów sił zbrojnych (jak to miało miejsce w przypadku gen. Mirosława Różańskiego), nie jest w stanie zatopić najgorszego ministra obrony w historii. W kontekście kolejnej porażki pana ministra dot. podkomisji smoleńskiej, szukanie wyjścia awaryjnego w postaci reparacji wojennych jest szansą na przetrwanie. Mówiliśmy wprost, do czasu nowych wyborów parlamentarnych, min. Macierewicz pozostanie na tym okręcie. Zamienić tę funkcję może jedynie start w wyborach prezydenckich, scheda po prezesie Kaczyńskim, ewentualnie sytuacja zagrożenia na wypadek wojny.
Odwołanie ministra też nie jest rzeczą łatwą, można tego dokonać na wniosek posłów (min. 69 posłów) lub premiera. Co więcej, pozycja Antoniego Macierewicza, spory elektorat, poparcie o. Rydzyka, już doprowadzają do tego, że nawet prezes Kaczyński nie jest w stanie doprowadzić do odwołania szefa MON. A może - po prostu - nie chce...
redakcja autoflesz.com![]()
Z ostatniej chwili: premier Beata Szydło została laureatką "Nagrody Człowieka Roku" Forum Ekonomicznego w Krynicy. Z kolei Firmą Roku został Alior Bank, który niedawno wchłonął Bank BPH. Nagrodę specjalną Forum Ekonomicznego w Krynicy otrzymał prezydent Gruzji Giorgi Margwelaszwili.
Szef MON chyba posypał głowę popiołem, bo w dość stanowczy sposób odmówił europosłance Gosiewskiej odszkodowania. Kolejna odsłona sporu między eurodeputowaną PiS Beatą Gosiewską a Ministerstwem Obrony Narodowej zakończyła się niepowodzeniem dla powoda. To oznacza, że resort kierowany przez Antoniego Macierewicza nie zamierza zapłacić europosłance żadnej kwoty, choć Gosiewska mocno obniżyła swoje początkowe oczekiwania. Chodziło o astronomiczne pieniądze, bo najpierw Gosiewska walczyła o 5 mln zł, a później domagała się 750 tys. zł! /wiadomosci.wp.pl 07.09.2017 r./
