Ursus, oczywiście nowy Ursus z Lublina prze do przodu jak lokomotywa. Po licznych sukcesach w Afryce, udanej produkcji autobusów, prezes Ursusa Karol Zarajczyk już marzy o dziale motocykli. Marzenia się spełniają, a jeśli dokonują tego tacy wizjonerzy jak Elon Musk czy prezes Syryjczyk, to możemy być pewni, iż pomysł przekuje się w realny sukces.
fot. Kzysztof Golec, autoflesz.com
Ursus nie jest sam w tej śmiałej koncepcji. Przypomnijmy, że polskie motocykle ze Świdnika wcale nie były takie złe, jak je malują. Dziś PZL Świdnik, partner tego przedsięwzięcia, chce wznowienia produkcji motocykli WSK. Pomysł nie jest nowy, bo przecież na rynku działają prywatne firmy takie jak Almot, które wskrzesiły Junaka czy ROMET (ARKUS & ROMET Group Sp. z o.o.) z Dębicy produkujące motorowery i coraz lepsze rowery.
Skąd taki pomysł? Pod koniec wakacji, w Świdniku odbył się X Zlot Motocykli WSK, a sponsorem był Ursus. To właśnie wtedy prezes Zarajczyk zadeklarował chęć wznowienia produkcji.
Jakkolwiek ciągniki z logo Ursusa mają wzięcie i montowane są nawet w Etiopii, to motocykle nie dostały takiej szansy. Przypomnijmy, że motocykle WSK produkowane przez Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego PZL w Świdniku w latach 1955-1985 były bardzo cenione na naszym rynku. W zakładach tych wyprodukowano ok. 1,6 mln szt. w rożnych odmianach. Podstawowy motor WSK M06 B1 miał dwusuwowy silnik o pojemności 123 ccm i zużywał tylko tylko 2,8 l/100.
Czy wizja się spełni, głęboko w to wierzymy. Oczywiście będziemy wracać do sprawy...
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: money.pl