TESLA nie przestaje zaskakiwać kierowców pragnących jeździć autami elektrycznymi. I choć wyrosła już konkurencja jak np. Porsche MissionE, to w dziale sztucznej inteligencji Elon Musk jest nadal kilka kroków do przodu.
fot. TESLA
Fakt, nie wszystko wychodzi jak należy, ostatnio dużo się mówi o śmierci kierowców, którzy zawierzyli Tesli i trybowi autonomicznemu – niestety ponieśli śmierć. Nie wpłynęło to jednak na dalsze rozwijanie tego tematu przez Elona Muska.
Ten amerykański wizjoner i pionier nowych technologii zapragnął mieć swój własny procesor dla sztucznej inteligencji w autonomicznych pojazdach. Ma w tym pomóc współpraca ze znanym producentem chipów firmą AMD. Do tej pory Tesla korzystała z doświadczeń nVidii, ale to nie zadowalało samego prezesa koncernu.
Nieco wcześniej Tesla wykorzystywała układy spółki Mobileye, aczkolwiek po kilku już wypadkach drogowych drogi obu partnerów rozeszły się bezpowrotnie. Obecnie INTEL wykupił akcje tego producenta, ale czy to nie jest błąd, jak sprzedanie Opla PSA?
Czym nas jeszcze zaskoczy Elon Musk? Z całą pewnością będzie pionierem w lotach na Księżyc, a być może później, na Marsa. W jeszcze krótszym czasie pewnie zaskoczy nas bateriami do samochodów elektrycznych, na których zasięg takiego bolidy wydłuży się do 1000-1200 km. To już jest coś!
Przypomnijmy, że jednym z ostatnich wypadków śmiertelnych z udziałem Tesli S był przypadek Joshuy Browna, który elektrycznym samochodem wbił się pod naczepę ciągnika siodłowego. Choć według ustaleń Amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa model ten nie był przystosowany do jazdy w takich warunkach drogowych (czytaj: jedynie jazda po autostradzie). No cóż, kierowca nie żyje, Tesla S zniszczona, a Elon Musk się tłumaczy - dość niezręcznie. To tak, jakby samochód terenowy np. Toyota Land Cruiser mogła jeździć tylko "dookoła komina", po mieście.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Bloomberg
