Warszawa, 15 listopada. Pod hasłem „Dobre 2Lata”, odbywają się konferencje prasowe ministrów w rządzie Beaty Szydło. Najważniejsi ministrowie przedstawiają sprawozdania z działalności resortów. Zgadzając się z wystąpieniami m.in. Mateusza Morawieckiego, Elżbiety Rafalskiej, nieco mniej Mariusza Błaszczaka i Zbigniewa Ziobro, nieco gorzej wypada ocena resortu obrony. Przypisywanie sobie zasług podczas wystąpienia min. Antoniego Macierewicza, zwłaszcza w ostatnim punkcie dot. „Wyjaśnienia tragedii smoleńskiej” jest mijaniem się z prawdą. Ale po kolei...
infografika MON/materiały prasowe
Podczas wystąpienia szef MON przedstawił infografikę i wypunktował same zalety, jak laurkę na "Dzień Kobiet". Postaramy się... punkt, po punkcie naświetlić inny punkt widzenia. Choć media wieszczą coraz słabszą pozycję ministra (a nawet jego dymisję), to nadal ma charyzmę, dobre samopoczucie i ciągle szachuje niespodziankami. W rzeczy samej jest skonfliktowany z generałami, oficerami, Ursulą von der Leyen (min. obrony Niemiec) a nawet... sam ze sobą. I choć w sprawie Smoleńska grunt pali się pod nogami, to nadal zaskakuje „rewelacjami”. Prezes Kaczyński chyba już przejrzał tę grę, bo definitywnie określił termin końcowego raportu na wiosnę przyszłego roku.
Wracając do meritum sprawy, na lotnisku „Chopina” odbyła się konferencja podsumowująca działalność Ministra Obrony Narodowej. Punktujemy kluczowe "zasługi".
"Nasz wysiłek nakierowany jest na to, by Polska była bezpieczna, a gwarantem bezpieczeństwa polskich granic jest obecność wojsk NATO" - podkreślił minister mówiąc o potrzebie stworzenia silnej armii
To tylko słowa, które mówiło wielu ministrów, a nawet premierów i prezydentów. Mieliśmy już być drugą Japonią, Irlandią - a nawet tryskającym gazem łupkowym- szelfem.
Sukcesem skwitował minister powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej. Prawda jest taka, iż mogą być one przydatne w warunkach klęsk żywiołowych i stanu podwyższonej gotowości bojowej, tylko iż gotowości u „Terytorialsów” nie ma. Trudno, a raczej bardzo trudno wyszkolić żołnierza-rekruta w... 16 dni! Grzmiało na tę oczywistą oczywistość – wręcz niedouczenie decydentów - wielu generałów, nawet tych sprzyjających dotąd ministrowi, jak gen. Polko.
Możemy jedynie dodać, że szkolenie ucznia – kandydata na pierwszy stopień uczniowski np. w judo czy karate trwa min. 3 miesiące, ale to naprawdę podstawowe minimum umiejętności. Podobnie było z okresem unitarnym w jednostce wojskowej dla nowo wcielonych żołnierzy - do 2009 roku. Pan minister rozwiązał wszelkie standardy dot. gotowości bojowej, jak również wyszkolenia żołnierzy; zamiast gotowości - z całym szacunkiem - są miesięcznice i apele poległych. Dla zobrazowania sytuacji - wyszkolenie specjalisty np. operatora prowadzącego obiekty powietrzne trwało w wojskach radiotechnicznych od 6-12 miesięcy.
Szczyt NATO w Warszawie – w rzeczy samej przygotowała to poprzednia drużyna. Pan minister tylko podpiął się pod sprężynę naciągniętą przez b. ministra Siemoniaka.
Budowanie potencjału Sił Zbrojnych – trudno tu mówić o budowaniu, raczej o demontażu i niespełnionych obietnicach. Do dziś nie wyjaśniono dogłębnie, kto stoi za zerwaniem umów na Caracale (choć dr Berczyński sam się pochwalił!), do dziś – pomimo obietnic - nie podpisano umowy na śmigłowiec wielozadaniowy Black Hawk, do dziś nie ma strategicznej wizji nt. Sił Powietrznych, okrętów podwodnych, ani konkretów w sprawie baterii "Patriot".
Mamy jedynie F-16 z uzbrojeniem klasycznym produkowanym w Polsce, ale nie spełniającym warunków, mówił niedawno gen. Tomasz Drewniak w „Faktach po faktach”. Pozostałe samoloty takie jak Su-22 i Mig – 29 to już leciwe obiekty. Dziś kilka armii NATO wymienia słynne F-16 (także leciwe) na co najmniej F-35, a my ciągle liczymy na siłę ognia 48 maszyn od koncernu Lokheed Martin (pierwszy oblot... w 1974 roku!).
W dzień konferencji prasowej na lotnisku "Chopina" kierownictwo MON dumnie prezentowało jednego z zamówionych Boeingów 737 (bez przetargu). Jego matką chrzestną została st. szer. Oktawia Nowacka, brązowa medalistka olimpijska. Nawet podczas tej uroczystości pan minister skrytykował zdymisjonowanych generałów i powiedział: "(...) nie byli w stanie budować armii dla niepodległej Polski". /www.tvn24.pl/ Mocne słowa, które nie powinny paść. To był kwiat armii, z wielkim bojowym doświadczeniem zdobytym na misjach, amerykańskich uczelniach wojskowych, zgodnie ze ścieżką kariery zawodowej. Zamiast tego awansuje się kaprala na... pułkownika, w ciągu 17 miesięcy, a major (jeszcze w kwietniu 2017 roku) - po zaledwie kilku medialnych wystąpieniach - staje się podpułkownikiem... i to już w listopadzie br.
Budujemy armię przyszłości – dwustutysięczną armię przyszłości. Tak powinno być jeszcze za czasów poprzedniego min. Siemoniaka i min. Klicha. Powolny demontaż Sił Zbrojnych, likwidacja poboru w 2009 roku (min. Bogdan Klich, PO), a przede wszystkim likwidacja wielu sztandarowych jednostek i uczelni wojskowych to grzech zaniechania. Jeśli panu ministrowi uda się dotrwać do końca tych dni, to warto już wznieść ręce do oklasków.
Ciekawostką "armii przyszłości" jest także ochrona obiektów wojskowych powierzona SUFO (Specjalistyczne Uzbrojone Formacje Ochronne). W tym roku wojsko wyda na tę formację aż 470 mln złotych. Według gen. Polko "Oni udają, że chronią, a wojsko udaje, że jest chronione"!
Zniesione limity awansowe żołnierzy i limit 12-letniej służby żołnierzy szeregowych - dobra zmiana. Tylko tyle, bo nie można znać się na wszystkim...
Podwyżki dla żołnierzy i pracowników wojska – corocznie w urzędach, jak również na szczeblach centralnych przyznawane są sowite nagrody pieniężne (w tym trzynastki a nawet czternastki), zwykle według niezrozumiałego klucza. Zatem podwyżka uposażenia dla żołnierzy nie jest tu żadną łaską. Daleko nam do standardów uposażenia w NATO, a służba wojskowa – często z poświęceniem życia – z dala od rodziny, już dawno utraciła prestiż i honor. Jakże często poświęcona jest li tylko mamonie. Gorzej, jeśli sowicie wynagradza się aptekarza z Łomianek i jeszcze obwiesza medalem – złotym – „Za zasługi dla obronności kraju”. To boli, w kontekście żołnierza, który traci na misji w Afganistanie nie tylko zdrowie, ale także... nogę czy rękę (o syndromie pola walki, czy Nangar Khel nie wspominając).
Wzrosły nakłady na obronność – rzeczywiście wywiązujemy się z moratorium wygłoszonego przez prezydent Trumpa. Do 2018 roku mamy przeznaczyć 2 proc. PKB, a do 2026-2029 2,5 proc. Tu min. Macierewicz występuje jako cudotwórca i uzdrowiciel, a rząd trzyma parasol ochronny nad tymi działaniami, jak poprzednia drużyna w aferze Amber Gold. Należy tylko postawić pytanie, czy „dobra zmiana” będzie aż tak długo na świeczniku. Już widać, że rozpoczyna się grillowanie, a cwane wilki już próbuj swoich sił. Prezes Kaczyński ma już swoje lata, częściowo wykonał swoją misję, ale nie wychował następców. Niestety!
Jeśli zaś chodzi o uzbrojenie, to ciągle nie ma jednolitego spojrzenia w tym arsenale braków. Karabinki 5,56 mm BERYL i Mini-Beryl (za ponad 156 mln zł) nie rozwiązują problemu. Czołgi PT 91 Twardy z reaktywnym pancerzem to świetny sprzęt, ale w latach 90. ubiegłego wieku. W wojskach zmechanizowanych są od 1994 roku, a na współczesnym polu walki dobrze wyglądają tylko na... poligonie.
Niemieckie czołgi Leopard 2, w wersji A4/ A5 już wymagają dalszej modernizacji, choć krytycy zarzucili decydentom, iż zakupili złom od Bundeswehry. Jednym z nowszych zakupów jest armato-haubica 155 mm ASH Krab. Jednak to tylko kropla w morzu potrzeb, zresztą obdarzona wadą konstrukcyjną (pękające podwozia).
Czy to wszystko? Drobiazgi typu Rosomak czy WR 40 Langusta pominęliśmy. Czekamy na duży kaliber, jak tarcza antyrakietowa w Redzikowie czy bateria rakiet „Patriot”.
Nowoczesna koncepcja strategiczna – ładnie brzmi, ale z wykonaniem gorzej. Niemcy dość sprytnie posłużyły się – mówiąc kolokwialnie – Polską i przesunęły swoją rubież obronną na naszą stronę. Co więcej, dopiero niedawno media ujawniły, że sąsiedzi mają już opracowane cztery warianty na wypadek wojny (a co z Unią?). Wschodnia flanka NATO jest jedynie wysuniętą szpicą, która może jedynie wywołać dobre samopoczucie ministra. W realnym konflikcie ze strony Rosji, o czym powiedział w Londynie min. Macierewicz, nie mamy (naszym zdaniem) żadnych szans. NATO nas nie obroni, w co wierzy szef MON, a powoływanie się na art. 5 Traktatu może jedynie wywołać poirytowanie.
Jeśli zaś chodzi o konstytucyjne zadania armii, to łamie je sam minister. Konflikt z głową państwa, gierki na dostęp do informacji niejawnych, a nawet okłamywanie prezydenta w procesie generalskich awansów, to zwyczajna nieodpowiedzialność, o czym mówili generałowie ( Różański, Gocuł czy Drewniak). Formalnie dymisję przyjmuje minister obrony, a zgodnie z konstytucyjną prerogatywą prezydenta - tylko Zwierzchnik Sił Zbrojnych może przyjąć taką dymisję, co zresztą wtedy uczynił (czy zrobiłby to dzisiaj?). Jednak szef MON uzurpuje sobie przynajmniej niektóre prerogatywy, co nie podoba się urzędnikom w Pałacu Prezydenta.
Na koniec. Najciekawsza jest ostatnia zasługa – „Wyjaśnienie tragedii smoleńskiej”. Jak dotąd niemal nic nie wyjaśniono, wrzucono jedynie hipotezy zamiast twardych dowodów, a podkomisja nadal jest opłacana z pieniędzy podatników. I to niemałych!
redakcja autoflesz.com![]()
