Wielkanoc obchodzona na Litwie

W religii chrześcijańskiej Wielkanoc jest najważniejszym świętem, również w obrządku prawosławnym. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa wierni obchodzą bardzo uroczyście. W wymiarze duchowym, to nawiązanie do Zmartwychwstania, dla wiernych (szczególnie dzieci) to także poświęcenie słynnych już darów wkładanych do koszyczka, oczekiwanie na podarunki jakie przynosi "wielkanocny zajączek".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / grób Jezusa w jednym z najładniejszych kościołów na Litwie pw. Piotra i Pawła na Antokolu 

W tym roku redakcja nieco inaczej rozpoczyna te ważne święta, bo na Litwie, gdzie Polacy przypominają o swoich zwyczajach, a w niektórych kościołach święcenie przynoszonych produktów żywnościowych (w tym obowiązkowo chleba, wody i soli) odbywa się w języku polskim i litewskim. Jedynym kościołem w Wilnie, gdzie mszę celebruje się jeszcze w języku polskim jest kościół pw. św. Ducha. Sytuacja na Litwie jest dalece odmienna od tej, jaką próbują nam przekazać rządzący, zarówno z poprzedniej drużyny premiera Tuska, jak i podwładni premiera Morawieckiego. Napiszemy o tym więcej, dziś skupmy się na celebrowaniu, Świąt Wielkiej Nocy.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kościół pw. św. Ducha, wszyscy, powiedzmy niemal wszyscy zachwycają się kościołem pw. Piotra i Pawła na Antokolu, ale tej świątyni nie wolno przegapić podczas pobytu w Wilnie...

Odrobina historii
Wielkanoc pojawiła się po soborze nicejskim w 325 roku. Cesarz Konstantyn Wielki, ustanowił datę Wielkiej Nocy, którą ustalono na pierwszą niedzielę po pierwszej pełni Księżyca. Wielkanoc de facto stała się świętem ruchomym. W kościele prawosławnym nadal praktykuje się Wielkanoc według kalendarza juliańskiego.

Wielka Niedziela – to z kolei Zmartwychwstanie Jezusa, kulminacyjny moment całych świąt. Poniedziałek Wielkanocny zwany „lanym” nawiązuje do oblewania się wodą, co zaczerpnięto od dawnych zwyczajów starosłowiańskich (dodajmy o pogańskim rodowodzie). Nie widzieliśmy rażących przegięć w tym temacie, ale już sama pogoda - deszczowa jak diabli - nie zachęcała do zabaw czy gremialnego wyjścia z domu. Na ulicach jedynie przemoknięci Litwini lub Polacy szukający kolejnych wrażeń. Ani jedni, ani drudzy nie mogli znaleźć wspólnego języka, choć obie nacje mają wspólną historię i unijne konotacje.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  / Grób Pański w kościele pw. św. Ducha

Dodajmy, że pierwszy historyczny władca Polski książę Mieszko I ochrzcił się właśnie na Wielkanoc. W roku 2016 obchodziliśmy 1050-lecie tego wydarzenia.

Pierwsi chrześcijanie – chrystianizatorzy pogańskich ziem słowiańskich - wykorzystali święta Wielkanocne do partykularnych celów, modyfikując je pod kątem liturgicznym, jak również symbolicznym. W tym właśnie dziele należy upatrywać obecne zwyczaje: pisanki, święconki, palmy wielkanocne a nawet słynny Śmigus Dyngus.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Ostra Brama, uznawany za cudowny obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej

Wilno - "święconka" nieco inaczej niż w Polsce
Wracając do obrzędów w kościołach katolickich (i prawosławnych ) w Wilnie, to samo święcenie przynoszonych potraw - w koszyczkach wiklinowych - odbywa się na specjalnie celebrowanej mszy świętej. W Polsce to zwykle epizod trwający kilka minut, tu kapłan przechodzi przez cały kościół i kropi święconą wodą potrawy (chleb, woda, sól, a także jajka, masło, pierogi, wędliny czy ciasto) tak, aby dzieci na dłużej zapamiętały ten uroczysty moment. Zwyczajem jest także pobieranie święconej wody, zwykle zgromadzonej w kadziach lub specjalnych zbiornikach. W niektórych kościołach np. Piotra i Pawła, za nalewanie wody święconej pobiera się „co łaska”. Również podczas wspominanej mszy św. ministranci zbierają „na tacę”. U nas, podczas święcenia – zwyczajowo – nie pobiera się „na tacę”.

Warto też zwrócić uwagę, że na Litwie jest silne przywiązanie do wartości narodowych, podczas świąt na wielu balkonach wywieszone są flagi narodowe i herb Pogoni. W Wielki Piątek w wielu kościołach celebrowana jest "Droga Krzyżowa", gdzie kapłan nie tylko nawiązuje do liturgii, ale dodaje także małe kazanie przy każdej stacji. Szczególnie uroczyście odbywa się to we wspomnianym kościele św. Ducha, Piotra i Pawła czy na Kalwarii Wileńskiej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Kalwaria Wileńska i kościół  pw. Znalezienia Krzyża Świętego

Wielkanoc na Litwie to - podobnie jak w Polsce - największe święto religijne
Litwini, w przeważającej większości katolicy, gremialnie pielgrzymują do kościołów. A tych świątyń w samym Wilnie jest ponad 60,  w tym 20 cerkwi i 3 synagogi. Ale jak powiedzieliśmy tylko w kościele pw. św. Ducha odprawiane są msze św. w języku polskim, a w czasie  Wielkiego Piątku -  w niektórych z nich - drugi kapłan święci przyniesione święconki z modlitwą w języku polskim (np. Kalwaria Wileńska). Dla kontrastu, w kościele pw. św. Kazimierza Litwini celebrują „e-Drogę Krzyżową”, siedząc w ławkach,  gapiąc się w monitor, czytając tzw. stacje z kartki.

Jednym z ciekawszych obrządków jest sztuka  plecenia palm, dla chętnych organizowane są nawet specjalne kursy. Z kolei pięknie zdobione jajka (marguciai) tradycyjnie gotuje się w łupinach cebuli nadającej im złotawo-brązowy kolor. Czarny kolor uzyskuje się zanurzając jajo w korze dębowej, inne kolory np. fioletowy uzyskuje się maczając skorupę w wywarze z malwy. Ale to dopiero połowa sukcesu, jaja są jeszcze zdobione przy pomocy ciekłego wosku; tak powstają – w dużym uproszczeniu – pisanki. Czy są tak ładne jak te kurpiowskie w Polsce? To trzeba ocenić samemu.

W Wielką Niedzielę rano Litwini maszerują na mszę rezurekcyjną, później rozpoczynają świętowanie. Jednym z kulminacyjnych punktów uroczystego śniadania jest dzielenie się „święconką”. Później jest oczekiwanie na prezenty,  dawniej zakopywano skarby w przydomowych ogródkach lub na polu, tak aby dzieci mogły same odnaleźć skarby. Kiedyś i w Polsce ten zwyczaj kultywowano, dziś zanika, bo zmieniają się obrzędy i prezenty. Nie mniej, obdarowywanie najmłodszych prezentami, łakociami, to rytuał podobny jak w Polsce. Na Wileńszczyźnie obowiązkowym napojem do śniadania jest kwas chlebowy, który w Polsce nie jest tak znany jak Pepsi Cola czy Mirinda, a szkoda.

Niestety, nigdzie nie wypiliśmy tak smacznego kwasu chlebowego, jak w Trokach, w restauracji karaimskiej "Senoji Kibinine". A ten cudowny napój, jeszcze kilkadziesiąt lat temu wprowadziła do Bydgoszczy śp. Janina Olechnowicz (na zakwasie z chleba białego i razowego, wody specjalnie przygotowanej, z rodzynkami i skórką cytrynową lub pomarańczową). Tego smaku, cudownego smaku,  już nikt z żyjących repatriantów z Wileńszczyzny nie potrafi powtórzyć; najstarsi z nich dziś mają grubo po 85 lat.  Wśród piwowarów, tajemnice warzenia tego trunku są przekazywane z pokolenia na pokolenie, co do innych wileńskich wiktuałów nastała era posuchy.

 

redakcja autoflesz.com



Publish modules to the "offcanvas" position.