Nissan Leaf, to najchętniej kupowany elektryczny kompakt w Europie. W Polsce boomu jednak nie ma, a niektóre salony dilerskie czekają na autoryzację, aby móc wreszcie sprzedawać ten model.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Debiut nowego Leafa, - w październiku 2017 roku - był mocno nagłośniony w mediach. Klienci zamówili ponad 37 tys. tych ekologicznych pojazdów. Ogólnie, biorąc pod uwagę wszystkie generacje, sprzedano ponad 340 tys. egzemplarzy.
W pierwszej połowie bieżącego roku Polacy kupili 158 egzemplarzy Leafa, zaś przedstawiciele małego biznesu zamówili 14 egzemplarzy dostawczego Nissana e-NV200. Nie jest to liczba, jaką chciałby widzieć premier Morawiecki. Przypomnijmy słynne milion pojazdów elektrycznych do 2025 roku.
Okazuje się, że pomimo wielkiego ciśnienia Unii Europejskiej, kulejącej produkcji TESLI i dofinansowania (w Polsce nawet opłata paliwowa na rozwój aut elektrycznych), elektromobilność nie jest języczkiem u wagi.
Pisaliśmy o tym naciąganym przez urzędników unijnych projekcie, teraz straszą właścicieli diesli zamykaniem centrów wielkich miast a nawet powolnym wysychaniu ropy naftowej. Okazuje się, że tego surowca starczy nam na więcej niż kasandryczne 30-40 lat. Jak twierdzą specjaliści wielkich koncernów olejowo-naftowych, nowe źródła wydobycia wystarczą na więcej niż 50, a nawet 70 lat. Tylko że w tym czasie tradycyjny silnik iskrowy i Diesla z pewnością zamienimy na jakieś perpetuum mobile. Ten, kto opracuje nowe akumulatory, a być może zmierzy się z odwiecznym problemem syntezy wody, stanie się kolejnym wizjonerem – jak przypisywano to Elonowi Muskowi.
redakcja autoflesz.com![]()