Pisaliśmy już wielokrotnie, że Elon Musk, wizjoner i cudotwórca jednak potknął się o własny sukces. Interes nie idzie jak trzeba, a założyciel najlepiej sprzedającego się auta na świecie – do niedawna – będzie musiał powiedzieć – basta.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pierwsza oczywistość to fakt, iż Musk nie może być prezesem firmy, która założył. To wynik postanowienia sądu, który wydał taki wyrok. Musk, jak zwykle bagatelizuje sprawę i próbuje nawet omamić przyszłych właścicieli. Bezskutecznie!
Tesla, wbrew temu co mówili jeszcze kilka lat temu klienci szuka oszczędności na każdym kroku. Obecnie nawet fotele Tesli S nie są już w naturalnej skórze. Co zatem zrobi dotychczasowy prezes najpopularniejszego – elektrycznego - auta na świecie? Cóż, idzie przetartą już drogą i otwiera nowy biznes. Tym razem chce produkować alkohol, już nawet wystąpił do urzędu patentowego o zatwierdzenia znaku towarowego „Teslaquilla”, opisując produkt jako destylowany trunek z agawy.
To nie jedyny kłopot Muska, Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC), dość dogłębnie sprawdziła biznes wizjonera. Wynik jest taki, iż Musk musi zapłacić 20 mln dolarów grzywny i zrezygnuje z funkcji prezesa Tesli na okres trzech lat, ale może w tym czasie piastować funkcję dyrektora generalnego. Co z samochodami elektrycznymi i fabryką akumulatorów? Wkrótce się dowiemy.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Bloomberg