Komitet Ochrony Środowiska Ameryki (EPA) jest odpowiedzialny za nadzór nad prawidłowymi informacjami odnośnie zużycia paliwa podawanymi przez firmy sprzedające swoje pojazdy w USA. Grupa Hyundai - Kia musi zapłacić 3,1 miliardów dolarów kary za podanie nieprawidłowych parametrów zużycia paliwa, które jest większe niż podaje producent. Kara obejmuje 900 tys. samochodów, w tym 8 modeli Hyundaia i 5 Kia, gdzie rzeczywiste zużycie paliwa było wyższe (około 1,5 l) niż firma napisała w danych technicznych.

fot. Artur Kania, autoflesz.com
Spółki przyznały się, że posiadały naciągane, nieprawdziwe dane na temat zużycia paliwa w swoich pojazdach. Wiadomość ta jest ogromnym ciosem dla wiarygodności koreańskich firm zwłaszcza jeżeli chodzi o samochody wyprodukowane pomiędzy 2011, a 31 października 2012 roku. Firmy będą zobowiązane do umieszczenia nowych naklejek z autentycznym zużyciem paliwa, zarówno w nowych jak i już sprzedanych samochodach.
Analitycy twierdzą, że jest to ogromny cios dla obu firm, którym zajmie co najmniej dziesięć lat, aby odzyskać zaufanie klientów. Akcje grupy zanotowały 7 proc. spadek na rynku koreańskim, w tym tylko Hyundai na samej kapitalizacji redukującej jest szacowany na 3,1 miliardów dolarów po jednym posiedzeniu.
Inwestorzy są zaniepokojeni kwotą odszkodowania, które producent musi zwrócić do prawie milina klientów. Analitycy mówią, że koszt dla dwóch samochodów może osiągnąć kilkadziesiąt milionów dolarów, podczas gdy nie można wykluczyć indywidualnych roszczeń od klientów, w których niektóre sprawy już się rozpoczęły.
Hyundai twierdzi, że popełnił tylko błędy związane ze sprzedażą w Ameryce Północnej, pozostałe samochody Hyundai sprzedawane w innych regionach świata, mają poprawnie oznakowane zużycie paliwa.
Niektórzy analitycy twierdzą, że w przeciwieństwie do Toyota Motor Co. i Ford Motor Co., Hyundai i jego spółka zależna Kia natychmiast przyznały się do błędu i ogłosiły program rekompensat, tak że straty mogą być mniejszy niż u konkurencji.
Firma będzie zwracać pieniądze właścicielom za dodatkowe koszty zużycia paliwa plus 15 proc. Jednocześnie została zobowiązana do całostronicowej reklamy opublikowanej w gazecie w niedzielę z przeprosinami.
Źródło: Hyundai, Kia, Autonews
Od redakcji: odnosi się wrażenie, że UE oprócz redukcji CO2 nie interesuje się pojazdami. Nie tak dawno Amerykanie przeprowadzili testy zderzeniowe pojazdów, gdzie bezpieczeństwo pasażerów wg Euro NCAP zostało poddane pod wątpliwość. Teraz dowiadujemy się o przekrętach, w których firmy reklamują ekonomiczne samochody, wprowadzając kolejnych klientów w błąd. Nasuwa się pytanie, gdzie są urzędnicy odpowiedzialni w UE (biorący ciężkie pieniądze) za dbanie o interesy pana Kowalskiego czy Nowaka. Problem nieprawdziwych informacji odnośnie zużycia paliwa dotyczy również Europy.
Inny przykład, awaryjność samochodów. Jak Toyota była "na świeczniku" z tzw. samoistnym przyspieszaniem pojazdów niemal wszystkie media grzmiały. Po uniewinnieniu Toyoty przez Sąd Najwyższy USA cisza, jak makiem zasiał. Nagłaśnia się to, to chce się nagłośnić, szczególnie to za co się bierze pieniądze. Doszło nawet do tego, że z premedytacją uzbraja się minę.
Nie wdając się w polemikę możemy z podniesioną głową powiedzieć, że tylko nieliczna grupa może powiedzieć o sobie, że jest niezależna. Są też tacy co tylko udają, że są niezależni.
