Rząd planuje dopłaty do samochodów na prąd

Jak zwiększyć udział samochodów elektrycznych w polskim rynku? Wydaje się, że rząd znalazł na to receptę.  Projekt rozporządzenia ministra energii o wsparciu z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu przewiduje dopłatę do kupna samochodu elektrycznego w wysokości 36 tys. zł. Dodajmy jednak, że dopłaty te idą z naszych podatków i dopłat do paliw w postaci  tzw. opłaty emisyjnej.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W przypadku transportu publicznego wsparcie ma sięgać 50 proc. kosztów zakupu, ale nie więcej niż 1 mln 45 tys. zł za autobus, 720 tys. za trolejbus, do 150 tys. na autobus napędzany CNG lub LNG oraz do 2 mln zł na autobus napędzany wodorem. Co do wodoru, jednego z najlepszych przykładów zeroemisyjnego zasilania, to nadal raczkujemy na tym polu. A szkoda, bo zarówno Toyota, Hyundai, BMW i Honda już mają seryjne samochody z tym napędem.

Projekt przewiduje dopłatę dla dealerów oferujących takie auta.  Jeżeli pojazd będzie natomiast wykorzystywany do usług komunalnych, dopłaty sięgają nawet  150 tys. zł, zaś w przypadku pojazdów na CNG i wodór – do  75 tys. zł. Warunek jest jeden - "zapewnienie trwałości i użytkowania pojazdu objętego wsparciem zgodne z przeznaczeniem przez co najmniej 2 lata".

W projekcie zawarto także dofinansowanie dla stacji CNG i LNG – aczkolwiek tych ostatnich nie ma wiele, zwykle są to stacje mobilne służące tankowaniu autobusów komunikacji miejskiej skroplonym gazem ziemnym. Szkoda, że tak późno rząd zrozumiał, że należy docenić ten sektor ekologicznych paliw, jeszcze gorzej,  iż nie widzi potrzeby dofinansowania samochodów hybrydowych i LPG. Dodajmy tylko, że takie próby podjęto kilkanaście lat temu, gdy PGNiG chciało  dofinansować konwersje gazowe samochodów zasilanych CNG np. w Bydgoszczy. Niestety, zainteresowanie projektem było znikome, a stacja CNG została zamknięta dla użytkowników prywatnych. Co więcej, prezes MZK odmówił wtedy zakupienia takich autobusów w drodze przetargu.

Co jeszcze planują autorzy projektu? Przede wszystkim wsparcie dla jednej stacji CNG - nie może przekroczyć 750 tys. zł, dla LNG - 1,2 mln, a dla wodoru - 3 mln,  pod warunkiem,  że stacje te będą świadczyć usługi przez  co najmniej 3 lata. Również projekt przewiduje dopłaty do budowy elektrycznych stacji ładowania – średniej mocy do 25,5 tys. zł, dużej mocy – do 150 tys. zł.

Ustawa o elektromobilności gwarantuje  wsparcie dla właścicieli elektrycznych pojazdów np. zwolnienie z akcyzy, wyższe odpisy amortyzacyjne, możliwość korzystania z buspasów czy darmowe parkowanie w płatnych strefach. Jeśli chodzi o ten ostatni przywilej, to wydaje się, że to przysłowiowy haczyk na kierowców. W Krakowie, dla przykładu, już chcą podnieść ceny za godzinne parkowanie, nic się nie mówi o przywilejach, tylko proponuje  8,50 zł/godz. postoju.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Według danych europejskiego stowarzyszenia producentów samochodów ACEA, w 2018 r. w Unii Europejskiej sprzedano ponad 300 tys. osobowych aut elektrycznych, to ponad 38 proc. więcej niż w 2017 r. Najwięcej w Niemczech - prawie 68 tys., w Wielkiej Brytanii - prawie 60 tys., we Francji - 45 tys., Holandii – niemal 30 tys.,  w Szwecji - 28 tys.; w  Polsce zaś sprzedano 704 hybrydy plug-in  i 620 samochodów całkowicie elektrycznych.

Pojawił się też nowy trend w sprowadzaniu kilkunastoletnich samochodów hybrydowych z Holandii (pogwarancyjnych). Tam się wyzbywają na potęgę aut po gwarancji, a polscy handlarze wyczuli kolejny interes. Gwoli ścisłości, taki zakup może być ryzykowny, zwłaszcza w przypadku niepełnosprawnych baterii hybrydowych, ich zakup wiąże się ze sporymi wydatkami. Przypomnijmy jednak, że jedynie Toyota udziela na tę chwilę aż 10 lat gwarancji na takie akumulatory.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: motoryzacja.interia.pl, ACEA, Bloomberg

 

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.