Jednak mieliśmy rację – silniki Diesla znów wracają do łask!

Premier ostatnio wykazał się dowcipem na temat działki zakupionej od kurii wrocławskiej, po publikacji „Gazety Wyborczej” w stylu, powiedzmy to wprost – bez stylu. Spytacie jaki to ma związek z dieslami, odesłanymi prze mainstreamowe media do muzeum? Spróbujemy to wyjaśnić, po raz kolejny pomocne będzie Radio Erewań.

  fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dokończmy jednak puentę tego dowcipu. Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody – powiedział premier? Wtedy było takie radio, które przekazywało fake newsy, o których nieco później. Dlaczego to przytaczamy, bo niektóre media lubują się w takich niesprawdzonych newsach, a później sady muszą rozstrzygać spory. Są też tacy, co próbują oceniać innych, podczas gdy sami nie są bez winy. Tak czy owak, większość mediów obróciła się plecami do silników diesla, tuż  po 2015 roku, czyli po wpadce Volkswagena (afera dieselgate). Dziennikarze prześcigali się w wywodach na temat rzekomo trujących diesli (nie mówimy o starych dieslach kopcących jak naftowa lampa Łukasiewicza). Nie pasowały do promowanej koncepcji „elektryków” i portfolio koncernów motoryzacyjnych. Tymczasem prawda obroniła się sama!

Dziś też, lewicowe media próbują na siłę odgrzebać fakty, aby dołożyć prawej tronie sceny politycznej i samemu premierowi. Skończmy jednak temat - Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w Petersburgu i nie rozdają, tylko kradną! Temat poruszony przez GW wywołał efekt kotwicy wrzuconej do rozlewiska.  Premier zapowiedział pozew, zaś nasze diesle - jak powiedzieliśmy - bronią się same.

Koncerny motoryzacyjne szły pod prąd
Rzeczywiście, szły pod prąd, jak pstrągi na tarło. Wielokrotnie mówiliśmy, że niesłusznie "na siłę" uśmiercano diesle, podczas gdy największe koncerny motoryzacyjne, w tym Mercedes-Benz, PSA, sojusz Renault-Nissan-Mitsubishi, Audi i... Volkswagen rozwijały tę technologię. Toyota już wcześniej powiedziała NIE, choć jak pamiętamy zawiązała sojusz z BMW na wykorzystanie niemieckiej technologii w sprawie najnowszych jednostek Diesla.  Co więcej, inżynierowie Audi i Volkswagena oficjalnie przyznali, że będą optymalizować i modernizować dalej silniki Diesla do 2030 roku. Powód jest prosty - który z arabskich szejków pozwoli na zakręcenie kurka z ropą naftową?  Jeśli niektóre media, przez zwykła naiwność tak myślały, to popełniły seppuku. Dziś nawet nie powiedzą, że się mylili, bo ciśnienie na elektromobilność było zbyt duże. Zatem jak to jest z tymi silnikami Diesla?

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Skoda Super, silnik 2.0 TDI  140KM

Po spadku sprzedaży spowodowanym „aferą disegate”, auta z silnikami Diesla powracają. Ten trend zauważyli  już analitycy rynku niemieckiego. Kasandryczne wieści na temat trujących diesli okazały się nieprawdziwe, jak wspominane wcześniej Radio Erewań. Tu już możemy powiedzieć, iż  ortodoksyjna norma Euro 6d-Temp jest z nawiązką spełniane przez większość nowych jednostek Diesla (Renault 1.6 dCi 114 g/km, bmw 520d 139 g/km CO2,  Audi 1.6 TDI 99 g/km czy Skoda Scala 1.6 TDI 128 g/km). Przytoczone przykłady to konstrukcje silnikowe  sprzed kilku lat, obecne diesle są jeszcze czystsze, dynamiczniejsze i oszczędniejsze zarazem. Jak zatem dotrzeć do świadomości klienta, aby wreszcie przekonał się, że nawet 2,0- litrowy diesel bmw potrzebuje zaledwie 5,0-6.0 l/ 100 km. Niemal wszystkie wszystkowiedzące tygodniki motoryzacyjne (i pewna telewizja turbo) twierdzą, że jednostki diesla bmw w tym 320d common ral (silnik M57) są awaryjne, podczas gdy my eksploatujemy taką jednostkę już na dystansie ponad 300 tys. km (bez wymiany rozrządu). Kolejny przykład to jednostka 1.9 TDI w Skodzie Octavii,  nakręciła ponad  370 tys. km i dalej hula.   Okazuje się, że dbałość o silnik, wymiana oleju co 10-12 tys. km i elementów eksploatacyjnych ma znaczenie.

Diesel jest bardzo oszczędny, choć jazda dookoła komina mu nie służy
Tu kolejna ciekawostka, emisja CO2 jest niemal wprost proporcjonalna do zużycia paliwa, a jednostki Diesla nadal zużywają dużo mniej paliwa od swych benzynowych kuzynów. Co więcej, są jednymi z najefektywniejszych (znacznie większa  sprawność) i najbardziej ekonomicznymi jednostkami. Wielokrotnie przytaczaliśmy wyliczenia dot. ceny jaką trzeba zapłacić  za przejechanie 100 km „na benzynie”, „elektrykiem, „dieslem”, napędem wodorowym czy gazowym. W tym porównaniu średniolitrażowy diesel bije na głowę auta elektryczne ładowane z sieci Greenaway Polska (2,19 zł/kWh + dodatkowe 0,40 zł za przekroczenie limitu czasowego).

Trend powrotu diesli zauważył już niemiecki portal branżowy Automobilwoche. Volkswagen dla przykładu  sprzedał w kwietniu br. aż 49 proc. więcej model z jednostkami TDI, w porównaniu z okresem analogicznym roku ubiegłego. Kierowcy niemieccy wybierali też silniki TDI  w takich modelach jak:  Passat (wzrost udziału z 64 do 85 proc.), Skoda Superb (wzrost z 65 do 85 proc.) czy VW Tiguan (z 49 do 67 proc.).

Jeśli chodzi o Volvo, które zarzekało się, że odchodzi od diesli, to odbiorcy oczekują zupełnie czegoś innego. Nie chodzi tu wcale i „elektryki” tylko nowoczesne diesle, sprzedaż tych jednostek jest wyższa niż "benzyniaków". Aż  61 proc. sprzedawanych aut Volvo to właśnie diesle, są dynamiczne, bardzo oszczędne i - co może zdziwi niektórych - bardzo ciche.

Podobnie jest w dziale aut dostawczych, niemiecka oferta Fiata Ducato zawiera wyłącznie modele z silnikami Diesla, podobnie jest ze stajnią Renault (np. model dostawczy Master). W Polsce nadal nie można wykorzystać na szerszą skalę wersji CNG czy LNG np. w busach czy autobusach, a diesle maja. W Polsce najwięcej diesli znajdziemy w województwach: pomorskie i zachodniopomorskie 42 proc., dolnośląskie, podlaskie i lubelskie 39 proc.

Politycy o dieslach nie mają pojęcia, a mówią, że "są skończone"
Moglibyśmy powiedzieć tak, że ktoś kto nie ma pojęcia o życiu, prawa jazdy czy karty kredytowej, widzi świat w zupełnie innych kolorach niż polityk w Brukseli - dodajmy zarabiający 87 tys. zł miesięcznie (plus dodatki).  Nie ma prawa jednak osądzać Polaków harujących po 12, a nawet więcej godzin w stylu - bez stylu, tylko dlatego, że dostał lukratywna posadę (i emeryturę w euro)  w Brukseli.

 „Diesle są skończone” – miała powiedzieć w niedawnym wywiadzie Elżbieta Bieńkowska. Cóż pani komisarz wielokrotnie mówiła jak wspominane Radio Erewań, a Polaków dość mocno dotknęły słowa o pracy za 6 tys. zł.  „Za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota” - mówiła /fakt.pl, maj 2015/

Sprzedaż diesli rośnie  także w takich państwach jak: Rumunia +7,5 proc., Bułgaria +5,3 proc., Litwa +4,7 proc., Niemcy +20,3 proc., Francja +16,3 proc.,  Hiszpania +38,5 proc., Węgry +48,8 proc. czy Holandia +11,8 / dane  Stowarzyszenia Europejskich Producentów Pojazdów ACEA z 2018 roku/

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.