Wielokrotnie pisaliśmy o nagannej postawie włoskich firm budujących S5 i inne drogi szybkiego ruchu w Polsce. Powtarza się syndrom chińskiego COVEX-u. Szkoda, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wykonała ten ruch tak późno – o co najmniej, kilka miesięcy – za późno. Niemniej, wyrzucenie Włochów z S5 obowiązuje od wczoraj.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Teraz trzeba rozpisać nowy przetarg lub wykonać przetarg uproszczony z udziałem firm polskich. Niestety to potrwa, a opóźnienia w budowie są znaczne, by nie powiedzieć strategiczne. Nowa firma, która wygra ten przetarg wejdzie na plac budowy nie wcześniej niż za kilaka miesięcy, złośliwi twierdzą, że może to być wiosną przyszłego roku.
Czy to było dobre rozwiązanie? Wielokrotnie pisaliśmy, że Włosi nie przyjechali budować nam autostrady, zwłaszcza iż zaproponowali ceny dumpingowe. Co więcej, wykorzystywali polskich podwykonawców i ich maszyny, mieli olbrzymie obstrukcje z płatnościami. O tym cwaniactwie (niektórzy mówią o praniu brudnych pieniędzy) doskonale wiedział Marek Gotowski, który już w ubiegłym roku zszedł z placu budowy, ale do dziś sprawy odszkodowań za poniesione straty obie formy „Gotowski” i GDDKiA wyjaśniają w sądzie.
Dla wizerunku zamawiającego do poważna strata wizerunkowa, wątpliwe odszkodowanie, a przede wszystkim brak właściwego nadzoru na placu budowy. To, że Włosi pracowali zimą i jeszcze wczesną wiosną - a raczej udawali iż pracowali - specjaliści z GDDKiA wiedzieli od dawna. Los Pizzarotti podzielił wcześniej inny włoski wykonawca Salini, wyrzucony z S5 i odcinka autostrady A1.
Przypomnijmy, że Impresa Pizzarotti & C.S.p.A. odpowiadała, jako lider, za budowę odcinków:
- Nr 1 Nowe Marży-Dworzysko dl. 23,3 km;
- Nr 2 Dworzysko-Aleksandrowo 22,4 km;
- Nr 5 Białe Błota-Szubin 9,7 km
Jadąc z Poznania do Bydgoszczy czy z Bydgoszczy w stronę Gdańska - obserwowaliśmy już wczesną wiosną totalny chaos, robotników ani śladu, maszyny przegrupowane w nieznane miejsce, a przepusty i wiadukty straszyły skorodowanymi prętami stalowymi. Czy tego wcześniej dyrekcja nie widziała?
Aktualnie trzeba zrobić inwentaryzację, ustalić zakres wykonanej pracy, a raczej tego czego nie zrobiono w nakazanym umowami terminie. Ewentualne zaskarżenie Pizzarotti do sądu jest możliwe, ale sprawy odszkodowawcze potrwają latami, a S5 musi wreszcie nabrać tempa.
Sytuacja jest trudna wizerunkowo spalona, jak Koalicja Europejska. Miało być tanio , szybko i bezproblemowo. Wyszło, jak zwykle!
redakcja autoflesz.com![]()
