Od wielu lat media karmiły nas legendą geniuszu marszałka Piłsudskiego, podczas pamiętnej „Bitwy Warszawskiej" często nazywanej cudem nad Wisłą. Tymczasem na ten sukces złożyło się przynajmniej kilka aspektów sztuki wojennej. Tylko jednym z nich, ale jakże ważnym, była praca polskich kryptologów Wydziału II Radiowywiadu Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa.
fot. archiwum
Przypomnijcie sobie postać Mariana Rejewskiego, który dopiero w wolnej Polsce mógł dostąpić należnych zaszczytów, choć o nie nigdy nie zabiegał. Trzeba wiedzieć, że kryptologia, podobnie jak łączność w wojsku, jest kluczem do zwycięstwa. Tak było podczas rozpracowywania – nie do rozpracowania – niemieckiej Enigmy, tak było na wiele lat przed zwycięską „Bitwą Warszawską”.
Faktycznie dopiero na kilkanaście miesięcy przed bitwą udało się polskim kryptologom, a przede wszystkim zapomnianemu, por. Janowi Kowalewskiemu złamać szyfry depesz i rosyjskich rozkazów. Czy to był przypadek?
Nie, w wojsku, a zwłaszcza w kryptologii nie ma przypadków, są tylko lepsi i gorsi kryptolodzy i... rutyniarze szyfranci! Kowalewski był geniuszem, podobno samoukiem, znał kilka języków, miał fotograficzna pamięć i analityczny umysł. Uczył się amatorsko kryptologii na podstawie przeczytanej kiedyś książki „Złoty żuk” Edgara Poe. W wojsku, a tym bardziej w kryptologii nie można liczyć na przepadki*, amatorską robotę, dlatego zdolnego analityka oddelegowano do Sztabu Generalnego, tam miał stworzyć komórkę kryptograficzną (Biuro Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa). Do pomocy por. Kowalewski ściągnął wybitnych polskich matematyków z Uniwersytetu Warszawskiego i Lwowskiego. To były ikony matematyki, miedzy innymi takie jak: Wacław Sierpiński, Stanisław Leśniewski czy Stefan Mazurkiewicz.
*/ por. Kowalewski, tak piszą o nim znawcy tematu, jedną z pierwszych depesz bolszewików rozszyfrował z... nudów zastępując kolegą na służbie
Zespół por. Kowalewskiego nie miał łatwego zadania, gdyż depesze czy meldunki pisane były także cyrylicą, ale często miały słowa tzw. klucze, które zastępowano cyframi. Ponadto Kowalewski znał francuski, ukraiński i rosyjski, a szczegóły potrafił odtworzyć dzięki fotograficznej pamięci.
Matematycy, od 1919-1920 roku analizowali i dekodowali meldunki bolszewików, na tyle dobrze, że mogli odczytać niemal pełną ich treść. Warto przypomnieć, że jedynym, jak dotąd szyfrem niezłamanym przez najtęższych kryptologów był szyfr Indian Navajo, podczas walk marines na Pacyfiku (II wojna światowa).
Tym sposobem marszałek Piłsudski znał z wyprzedzeniem poczynania wojsk bolszewickich gen. Tuchaczewskiego i mimo przeważających sił rosyjskich pokonał bolszewików.
Por. Kowalewski był skromnym człowiekiem, po wojnie osiadł w Londynie, przyjął jednak odznaczenie Virtuti Militari - Srebrny Krzyż od marszałka. Co ciekawe, Kowalewski nie współpracował z inną grupą kryptologów zajmujących się Enigmą (Rejewski, Różycki, Zygalski). Wydaje się niektórym, że to tylko drobny epizod, ale na wagę niepodległości Polski!
Geniusz i zasługi por. Kowalewskiego docenił Prezydent RP - postanowieniem z 4 lipca 2012, w uznaniu wybitnych zasług dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, który przekazano rodzinie w czasie uroczystości 15 sierpnia 2012 r.
Zamiast podsumowania - por. Kowalewski w stopniu kpt. został wysłany do Japonii (1923 rok) aby tam szkolił japońskich kryptologów. Robił to tak dobrze, że został uhonorowany najwyższym odznaczeniem tego kraju - Orderem Wschodzącego Słońca. Już w 1939, został awansowany do stopnia podpułkownika, pomagał w Rumunii polskim uchodźcom. W styczniu 1940 roku, na rozkaz gen. Sikorskiego tworzył plan ofensywy wojsk alianckich przeciwko Niemcom na Bałkanach. Jego pozycja i geniusz analityczny był solą woku samego Stalina, który kategorycznie żądał odwołania Kowalewskiego ze stanowiska. Stało się to w marcu 1944 roku, po wkroczeniu nazistów na Węgry. Należy nadmienić, że fiasko operacji bałkańskiej zawdzięczamy stanowisku Roosevelta, który poparł Stalina na konferencji w Teheranie wbrew stanowisku Churchilla.
Podpułkownik rez. Jan Kowalewski zmarł na emigracji w Londynie w 1965 roku. Obecnie jest patronem 1 Grójeckiego Ośrodka Radioelektronicznego w Grójcu. Z niepotwierdzonych informacji wiemy, że miał zostać awansowany na stopień pułkownika już na emigracji.
Warto przy okazji poddać ocenie karierę genialnego kryptologa i błyskawiczny - w pełni zasłużony - rozwój jego kariery wojskowej. Ale nawet tak genialni oficerowie nie mieli kosmicznej ścieżki przyspieszonego rozwoju, jak to było za pamiętnych czasów b. min. Macierewicza, który w ciągu niepełnego roku - ze stopnia majora - awansował swoją rzeczniczkę Annę Pęzioł-Wójtowicz na stopień pułkownika! Dokładniej - w kwietniu 2017 roku była jeszcze majorem, pod koniec roku już pułkownikiem! I to w niespełna 13 lat służby wojskowej!
15 sierpnia - co to za święto?
W dziejach Polski to bardzo ważne święto. Jak już wcześniej powiedzieliśmy tego dnia 1920 roku Polacy odnieśli wielkie zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej podczas wojny polsko-bolszewickiej. Na pamiątkę tych wydarzeń od 1992 roku obchodzone jest Święto Wojska Polskiego.
15 sierpnia przypada również święto kościelne Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny - obchodzone od czasów V wieku.
redakcja autoflesz.com![]()
