Platforma naftowa, z 26 pracownikami na pokładzie, eksplodowała w piątek w Zatoce Meksykańskiej. Eksplozja spowodowało śmierć co najmniej dwóch robotników, a kolejnych dwóch uważa się za zaginionych. Jedenastu pracowników przetransportowano do szpitala, stan niektórych poszkodowanych jest krytyczny. To kolejny groźny wypadek po katastrofie ekologicznej z 2010 roku z BP w roli głównej.

fot. policymic.com
Właścicielem feralnej platformy naftowej jest przedsiębiorstwo z siedzibą w Houston Black Elk Energy, położona około 20 km na południe od Grand Isle w Luizjanie.
Niefortunnym zbiegiem okoliczności eksplozja ta pojawiła się w momencie, kiedy gigant naftowy BP zawarł ugodę w sprawie zarzutów (w środę), przyznając się do winy w sprawie śmierci 11 pracowników i zgodził się zapłacić 4,5 miliardy dolarów w kary. Katastrofalna eksplozja platformy Deepwater Horizon miała miejsce w kwietniu 2010 r., która doprowadziła do najtragiczniejszej katastrofy ekologicznych w USA.
Incydent ten obejmuje stałą platformę produkcyjną, ponieważ zlokalizowana jest na płytkich wodach Zatoki Meksykańskiej. Jak donoszą specjaliści, zagrożenie poważnym wyciekiem jest więc niewielkie.
Z raportów Science Monitor wynika, że w latach 2001 – 2010, rząd USA udokumentował 69 wypadków śmiertelnych, 1349 osób rannych i 858 pożarów i wybuchów na morskich platformach znajdujących się w Zatoce Meksykańskiej. Firma naftowa Black Elk Energy nie wydała jeszcze oświadczenia, trwa akcja ratownicza prowadzona przez straż przybrzeżną.
Źródło: policymic.com