Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium - powiedział marszałek Józef Piłsudski. Przypominamy o tym w 80. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Wilno kwiaty na pomniku marszałka Piłsudskiego w Wilnie
Mimo, że minęło już 80 lat od sowieckiej agresji na Polskę, Rosja nadal przekonuje, że winnych wybuchu II wojny światowej (i wkroczenia wojsk sowieckich do polski) nie należy szukać w otoczeniu najbardziej zaufanych ludzi Stalina. Co więcej, rosyjska propaganda napaść na Polskę 17 stycznia 1939 roku – od wschodu - nazywa: wkroczeniem wojsk, pochodem czy zabezpieczeniem swoich interesów – mówi prof. Jerzy Dudek, historyk IPN.
Ludzie Putina twierdzą, że Stalin nie miał wyjścia i musiał zawrzeć pakt Ribbentrop-Mołotow z Hitlerem, aby przesunąć w czasie spodziewaną, aczkolwiek niewykonalną - zdaniem Stalina - niemiecką agresją na Związek Sowiecki. Przypomnijmy, że Stalin pomimo twardych dowodów na agresję niemiecką, do końca nie wierzył w ten akt desperacji przywódcy III Rzeszy.
Stalin był wytrawnym politykiem i jeszcze potężniejszym tyranem, katem, ale nie dla Rosjan. Gdy Niemcy wkroczyli do Polski czekał jeszcze 17 dni na... No właśnie - na co? Przede wszystkim czekał na reakcję Francji i Wielkiej Brytanii. Nasi sojusznicy zachowali się dokładnie tak, jak to miało miejsce w przepadku aneksji Krymu. Zarówno Stalin, jak i Putin wiedzieli, że poza cienką linię wojskowej fasadę Zachód nie zrobi żadnego kroku, aby przeszkodzić w planach podboju Krymu. Również naczelny wódz marszałek Rydz-Śmigły był zaskoczony tą agresją Sowietów, ba, nakazał nawet odstąpić od stawiania czynnego oporu. Ale to już znamy, a historia lubi się powtarzać, jedynie kolejne starcie z Amerykanami w mistrzostwach świata w koszykówce (Chiny 2019) może odwlec się na dekady.
- Władze sowieckie uzasadniały wkroczenie do Polski tym, że z powodu wojny z Niemcami nasze państwo przestało istnieć, a rząd ZSRR musi wziąć pod opiekę mieszkających na polskim terytorium Ukraińców i Białorusinów – tłumaczy Maciej Westphal, historyk z gdańskiego Muzeum II wojny światowej
Ta narracja jest wygodna establishmentowi z kręgu ludzi Putina. Co więcej, niektórzy politycy idą w zaparte, jak wtedy gdy odkryto masowe groby polskich oficerów w Katyniu, Charkowie czy Miednoje. Borys Jelcyn, gdy był już prezydentem, zrobił duży krok do przodu i powiedział przed krzyżem katyńskim „прощать” (przebaczcie). Wcześniej zrobił to Michaił Gorbaczow na wyraźne żądanie gen. Jaruzelskiego, którego dziś b. minister Macierewicz chciał pozbawić stopnia generalskiego.
Podczas przygotowywania oficjalnej wizyty w Związku Radzieckim, wiosną 1990 r., Jaruzelski postawił warunek, iż złoży wizytę, jeśli zostaną ujawnieni sprawcy zbrodni katyńskiej. Ówczesny prezydent ZSRR, Michaił Gorbaczow, w obecności delegacji polskiej, na czele z prezydentem RP, gen. Wojciechem Jaruzelskim, 13 kwietnia 1990 r. przyznał publicznie, że zbrodnię popełniło NKWD. Przeprosił naród polski za to morderstwo (ale Putin nie garnie się do nazwania tej zbrodni ludobójstwem) oraz przekazał generałowi dwie teczki z nazwiskami blisko 10 tys. zamordowanych oraz różne dokumenty. Rodzina Katyńska uzyskała bezpośredni dostęp do list osób bliskich – ofiar zbrodni. Został też opublikowany stosowny komunikat agencji TASS. To był punkt zwrotny. Od tego momentu wszelkie przemilczenia, uniki w radzieckim społeczeństwie, a także na forum międzynarodowym straciły wszelki grunt. Szczególnie ważne i moralnie cenne dla naszego narodu jest to oświadczenie strony radzieckiej. Otworzyło ono drogę do poznania prawdy o tragicznym losie polskich oficerów internowanych w 1939 r. Ale na krótko. /źródło: wikipedia.org/
Impas w stosunkach dwustronnych, celowe przeciąganie śledztwa w sprawie katastrofy polskiego TU 154M, embargo na polskie produkty rolne, wzajemne oskarżenia i dyplomatyczna szorstkość doprowadziły do długofalowego wyalienowania z życia politycznego i gospodarczego strony. Ale Polska i jej obecni funkcjonariusze nie byli dłużni, a polityczny policzek w sprawie niezaproszenia Władimira Putina na uroczystości 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej czy huczne starania o Fort Trump, to dyplomatyczny grzech pychy. To boli i każdy ma tu swoje racje, ale "(...) należy wybaczać, aby uzyskać przebaczenie" – powiedział papież Franciszek.
Wracając na chwilę do Katynia i tragicznego lotu polskiego prezydenta z elitą narodu - do tej pory nie podano twardych wyników z prowadzonego śledztwa. Trzeba jednak zapytać, kto je jeszcze prowadzi? Podkomisja b. ministra obrony Antoniego Macierewicza, pomimo szumnych zapowiedzi i sowicie opłacanych tzw. ekspertów udowodniła, że nie zna się na swojej robocie. Najbardziej bliska prawdy była komisja Millera i dra Laska. Jednak to może być sytuacja podobna do tragedii gen. Sikorskiego czy zamachu na prezydenta Kennedy’ego - prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się prawdy.
Dawno temu, gdy schorowany polski podoficer z Wilna opowiadał o faktach zakazanych dot. Katynia wspominał także o Ponarach podwileńskiej wsi, gdzie litewscy kolaboranci wymordowali ok. 100 tys. ludzi (choć inne źródła podają ok. 80 tys.; w większości Polacy i Żydzi). O tym mówi się mało lub wcale, a fakt zajęcia 19 września 1939 toku przez Litwinów Wilna traktowany jest dość swobodnie. A warto wiedzieć, iż w tym właśnie czasie uaktywniły się bojówki litewskie, które szykanowały, poniżały, a nawet biły Polaków – mieszkańców Wilna (w 1938 roku było ich ponad 63 proc. - Polaków). Doszło nawet do tego, iż litewscy komuniści (zdecydowana mniejszość w stosunku do rdzennych Polaków, poniżej 0,9 proc.) prosili wujka Stalina o przyłączenie Litwy do Związku Sowieckiego, co dyktator chętnie wykorzystał!
- W 1939 r. Litwini zrobili wiele, aby pozbyć się Polaków i okryli się jako naród hańbą najpierw kolaborując z Sowietami, a później jeszcze ściślej z III Rzeszą – napisała Marta Borzęcka, polskaniepodlegla.pl
- Rosjanie zajęli Wileńszczyznę oraz jej stolicę (dop. red. 15 sierpnia 1940 roku). Sowieci zaczęli prowadzić na szeroką skalę masowe aresztowania i deportacje Polaków, szczególnie wojskowych, wyższych urzędników, inteligencję i duchownych. Wielu z wojskowych zostało później zamordowanych w Katyniu – dodaje Borzęcka
Polskie rodziny wojskowe dostały propozycję nie do odrzucenia – eszelon lub emigracja do Kazachstanu. Tym sposobem wielu Polaków z Wileńszczyzny dotarło w towarowych wagonach na Ziemie Odzyskane. Byli też tacy, co tułali się po zachodnich rubieżach Polski, zanim trafili do Bydgoszczy. Tu kolejna niespodzianka, którą ze łzami w oczach opowiadał nieżyjący już Stanisław Olechnowicz z dowództwa Wileńskiej Brygady Kawalerii. Wojskowi komisarze nie przywitali ich wylewnie, a oschła biurokratyczno-komunistyczna machina wydala jedynie stosowne dokumenty do zakwaterowania. Za mienie pozostawione poza granicami Polski starali się niemal 60 lat, z różnym skutkiem, niektórzy otrzymali jedynie 15 proc. rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie.
Dla wielu Polaków, głównie z Kazachstanu, to nadal odległa perspektywa, aby osiąść na stare lata na Ojczyźnie. Może warto, zamiast przedwyborczego rozdawnictwa, zrobić coś wymiernego właśnie dla ich dzieci lub wnuków.
- przeczytaj także:
Wilno – kombinacja wielowiekowych tradycji i nowoczesnego kosmopolityzmu
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: polskaniepodlegla.pl