Frank-Walter Steinmeier nie jest zwolennikiem wypłacania Polsce reparacji za II wojnę światową. W podobnym tonie, znacznie wcześniej wypowiedziała się kanclerz Angela Merkel. Czy słusznie?

Podsycanie tematów przedwyborczych, w tym reparacji wojennych, jest zwyczajnym praniem mózgów Polaków i dawaniem nadziei. Niestety, prawda jest taka, że kilka poprzednich rządów parafowało stosowne dokumenty uniemożliwiające podnoszenie roszczeń ze strony Polski. Nawet Donald Trump nie poparł w jakikolwiek sposób tematu reparacji.
Arkadiusz Mularczyk stwierdził, że obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej przypomniały światu o wojnie i wielkich stratach. Nie zapomniał przy okazji wspomnieć o reparacjach.
- Mieliśmy wielką ekspiację ze strony państwa niemieckiego. Myślę, że to ważny element, ważny krok - powiedział poseł Mularczyk
- Oczywiście dalszym działaniem musi być budowanie presji na państwo niemieckie, że jeśli chce być traktowane jako państwo praworządne, to musi ten temat z Polską uregulować - z Polską, z Grecją czy z innymi krajami – dodał Mularczyk
W 2018 r. szacował on wysokość reparacji, jakie należą się Polsce od Niemiec, na 850 mld dolarów! Do sprawy reparacji odniósł się w niedawnym wywiadzie dla magazynu "Bild" prezydent. Andrzej Duda powiedział, że reparacje są "kwestią odpowiedzialności i moralności".
- Niemcy nie powinni uważać przeszłości za sprawę zamkniętą - uważa Frank-Walter Steinmeier. Jednocześnie prezydent Niemiec wypowiedział się jednak wyraźnie przeciw powracaniu do tematu reparacji wojennych.
Niemcy uważają, że temat reparacji wojennych został zamknięty deklaracją z 1953 roku, w której Polska zrzekła się odszkodowań wojennych wobec Niemiec. Rząd Marka Belki w 2004 roku potwierdził to stanowisko. Jednak, premier Morawiecki w rozmowie z dziennikarzami niemieckiej grupy medialnej Funke stwierdził, że deklaracja z 1953 roku była "układem między Polską a NRD", którego obecne władze nie uznają.
Przypomnijmy, że podczas konferencji w Poczdamie (1945 roku ) osiągnięto porozumienie, zgodnie z którym Polska otrzymała reparacje z udziału ZSRR w sprawach odszkodowawczych wynikających z powojennego podziały Niemiec na strefy okupacyjne. Kilka lat później ZSRR i Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL) zawarły porozumienie w tej sprawie - o zaprzestaniu pobierania reparacji od b. NRD (nota z 1954 roku).
W podobnym tonie wypowiedział się niedawno premier Leszek Miller, który odpowiedział wprost, że Niemcy – stosując podobna retorykę– mogą żądać Dolnego Śląska, Szczecina czy Gdańska, a nawet działki na Marsie.
Z pewnością temat nie jest zamknięty i będzie podnoszony jak katastrofa Smoleńska, ale wydaje się, że dotychczasowe działania formalno-prawne poprzednich rządów zamknęły bezpowrotnie drzwi historii.
- Mam nadzieję, że tą droga będziemy nadal mogli podążać również z Polską, nie zatracając się we zwróconej wstecz debacie o reparacjach - zaznaczył Steinmeier
Warto także zwrócić uwagę, że żaden z dotychczasowych rządów nie poniósł tego tematu w stosunku do b. ZSRR, choć wiadomo, że Jałta i Teheran bezpowrotnie zmieniły mapę powojennej Europy.
Mularczyk przyznał, że zgodnie z traktatem poczdamskim Polska miała otrzymać reparacje od Niemiec za pośrednictwem ZSRR, ale „nigdy nie dostaliśmy”. I kto ma rację skoro b. prezydent Aleksander Kwaśniewski mówi wprost - żadnych reparacji nie będzie.
Aleksander Kwaśniewski powiedział kilka dni po obchodach 80. rocznicy II wojny światowej: "Temat jest zamknięty i rozgrywany w Polsce tylko na użytek wewnętrznej polityki, w tym osłabienia skrajnych sił prawicowych, które mogą odebrać PiS część głosów wyborczych. Przez cztery lata rządów PiS nie ruszyły żadne rozmowy międzyrządowe ws. reparacji, nawet dyskrecjonalne, mimo że kwestia ta w Polsce jest podnoszona przez PiS od kilku lat".
"Prezydent (dop. red. - Andrzej Duda) nie poruszał tego tematu, a premier Morawiecki mówił na miękko o zadośćuczynieniu. Żadnych reparacji nie będzie. To temat poważny, ale przez rządzących traktowany utylitarnie. Pamiętajmy, że po wojnie zostały zmienione granice na korzyść Polski, a część terytoriów była niemiecka. Jeśli temat reparacji miałby podnieść również kwestię doliczania, w tym rachunku ziem zachodnich polskich, to Polska byłaby w kłopocie" - ocenia Kwaśniewski.
Prezydent Kwaśniewski ma jednak wybiórczą pamięć, o obozach CIA w Polsce już nie pamięta, o doradzaniu dyktatorowi Nursułtanowi Nazarbajewowi, prezydentowi Kazachstanu chciałby zapomnieć, a porady dla Kulczyk Investments - fakt, zgodnie z obowiązującym prawem - traktował pewnie utylitarnie. / źródło: wprost 04 stycznia 2013 r./.
Przypomnijmy tylko, że to Aleksander Kwaśniewski ułaskawił najwięcej osób (skazanych) proszących o ułaskawienie - na rozkładzie był wtedy - między innymi Piotr Filipczyński vel Peter Vogel (zwany skarbnikiem lewicy) czy Zbigniew Sobótka; cieniem na łaskawej pamięci pochyla się także tuszowanie afery z nieudaną inwestycją Laboratorium Frakcjonowania Osocza. /wp.pl, marzec 2006 r./
redakcja autoflesz.com![]()