Wodór przyszłością motoryzacji?

Toyota idzie za ciosem i już zaczyna produkować drugą generacją pierwszego seryjnego samochodu zasilanego ogniwami paliwowymi fuel cell. Już w przyszłym roku zapowiadane są pierwsze stacje wodorowe w Warszawie, zatem wodorowa rewolucja staje się faktem praktycznie na naszych oczach.

 

fot. Toyota

A co zatem z elektromobilnością? Zdanie w tym temacie są podzielone, ale to będzie epizod tej dekady. Przy okazji informujemy, że nadal nie ruszyły dopłaty  do elektryków, które obiecał rząd, a cena prądy na szybkich stacja ładowania Ionity poszybował gdzieś w... kosmos.

Toyota, jak prekursor technologii wodorowej systematycznie rozwija technikę hybrydowa, w tym plug-inn oraz ogniwa paliwowe. Czyżby jej wizje były wyznacznikiem postępu przyszłej motoryzacji?

To już jest nudne, że mówimy o pojazdach elektrycznych i bateriach - mówiąc kolokwialne - o ograniczonym  zasięg. Nawet Elon Musk musi przyznać, że ma mocną konkurencję jak np. Jaguar i-PACE czy Mercedes- Benz EQC. Zwiększenie pojemności  baterii (w tym ich liczba) powoduje wzrost zasięgu, ale również rośnie masa pojazdu, a przy okazji trzeba dostarczyć więcej energii (prądu ładowania).  Samochody wodorowe (z ogniwami paliwowymi) takich  ograniczeń nie mają.

Warto zauważyć, że samochód z napędem wodorowym to swoista odmiana „elektryka”, w którym wodór wchodzi w dość prostą reakcję chemiczną, a jej efektem końcowym jest prąd elektryczny. Prąd ten w pojedynczym ogniwie jest zbyt mały, dlatego łączy się je w baterie mogące już zasilić silnik elektryczny. Mówiąc jeszcze prościej, silnik elektryczny w obu samochodach jest niemal identyczny, zupełnie inne jest źródło zasilania. 

Auto Gaz Holandia

Autobusy napędzane wodorem produkuje podpoznański Solaris a nawet  Ursus, który dostał kolejne wspomaganie finansowe, jak bydgoska PESA. Należy się zatem spodziewać, że  już rok przyszłym pobudzi  oczywistą oczywistość - rozwój mobilnych stacji wodorowych.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.