Wybory tylko korespondencyjne – to decyzja PiS po naradzie na Nowogrodzkiej, czy tak będzie?

Nocne głosowania, parcie na niekonstytucyjne rozwiązania, dyktatura nieomylnego prezesa, to tylko niektóre elementy układanki Jarosława Kaczyńskiego, o których słyszymy w rozmowach z ludźmi stojącymi tak jak my w „sterylnych”  kolejkach. po chleb czy warzywa. Czasu coraz mniej, a sytuacja jest krytyczna.

 fot. Marta Marchlewska, Kancelaria Sejmu

Potwierdza to RMF FM, zdaniem dziennikarzy radiowych głosowanie  w sprawie wyborów  prezydenckich ma się odbyć jednak 10 maja. Dziennikarze stacji dowiedzieli się, że Prawo i Sprawiedliwość chce zmienić projekt ustawy, która w piątek ma być procedowana w Sejmie. Jest jednak haczyk, ustawa musi przejść przez Senat, a ten ma 30 dni na jest procedowanie i zgłoszenie poprawek. To oznacza, iż pomyśl Jarosława Kaczyńskiego może zostać storpedowany. Ale...

- PiS chce, aby wybory prezydenckie 10 maja odbyły się w całości korespondencyjnie, z pominięciem głosowania w lokalach wyborczych. PiS złoży poprawkę do swojego projektu kodeksu wyborczego - informuje dziennikarz stacji, Patryk Michalski

Jednym słowem "wybory kopertowe" – to pierwsza taka sytuacja w historii. Decyzja o przeprowadzeniu wyborów "kopertowych" miała zapaść podczas wczorajszej narady kierownictwa partii, do której doszło przy siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

Ale to nie wszystko, PiS przygotowuje też ustawę neutralizujące bierne zachowanie się samorządów na tę okoliczność -  donosi RMF FM.

Projekt PiS ma zakładać, że jeśli samorządy będą odmawiać organizacji wyborów, to w poszczególnych miastach, gminach będą się one mogły odbyć z pominięciem samorządów.

- Jeśli scenariusz się potwierdzi, byłyby to pierwsze takie wybory w historii - z zamkniętymi lokalami wyborczymi, bez urn wyborczych. Karty do głosowania zostaną rozdane za pośrednictwem skrzynek na listy, bez sprawdzania tożsamości osób odbierających i bez potwierdzenia odbioru - pisze Bertold Kittel z TVN 24

Takie wybory to fikcja, a jeszcze kilka lat  temu sam Jarosław Kaczyński krzyczał w Sejmie o „oszustwach” wyborczych. Rząd robi co może, nawet nie ogłasza stanu wyjątkowego, aby doprowadzić 10 maja do wyborów prezydenckich. Doradcy Kaczyńskiego wiedza też, że wielu członków komisji wyborczych już odrzuciło  prace w takich krytycznych i niepotrzebnie podsycanych przez PiS warunkach. Jeszcze gorzej zrobiło się po słowach wicemarszałka Terleckiego, który chciał wzorem organizatorów stanu wojennego wprowadzić komisarzy do samorządów.

Panowie opamiętajcie się, Polacy wam tego nie wybaczą, bo nie czas i mowa o wyborach w dobie szalejącej pandemii koronawirusa. Owszem sytuacja jest  niecodzienna, by nie powiedzieć dramatyczna, ale takie parcie do wyborów nie jest zgodne z Konstytucją, ale nawet ze zdrowym rozsądkiem. Nie jest też prawda, że prezydent Duda mógłby stracić  poparcie w przypadku przełożenia wyborów np. na wrzesień czy  - jak to chciał Jarosław Gowin – za rok.
Rząd zrobił dużo, podjął działania wyprzedzające, na tę chwilę sprawdza się w dobie SARS-CoV-2, ma poparcie większości Polaków – dlaczego zatem niszczyć ten potencjał dla kaprysu człowieka – choć genialnego stratega – ale wyalienowanego całkowicie z życia publicznego, a raczej rodzinnego.

Druga sprawa, to nawet nierozsądne, aby działania rządu, w tym bardzo rozsądnego min. Szumowskiego, przestawiać na drugi tor wyborczy, jak zwrotnicę kolejowa na bocznej stacji. Prawda jest taka, iż koronawirus i działania opóźniające  rządu przed szczytem pandemii w Polsce dzieją się poza pryncypałem. Co więcej, idą w dobrym kierunku. Dla tego takie przekładanie zwrotnicy może tylko doprowadzić do niechybnej katastrofy.

Owszem w Bawarii odbyły się właśnie wybory korespondencyjne.

- Trzeba pamiętać, że w Niemczech możliwość wyboru korespondencyjnego istnieje już od lat 50. Niemcy doskonale znają ten system - jako wyborcy i jako państwo, jako samorząd. To nie jest nic nowego – tłumaczy  dr Agnieszka Łada, niemcoznawczyni, dyrektorka Programu Europejskiego w Instytucie Spraw Publicznych

Jednak, jak podaje dziennik "Sueddeutsche Zeitung", 22 marca bawarski Landtag podczas posiedzenia wideokonferencyjnego zmienił część przepisów, by wybory w całości mogły się odbyć korespondencyjnie. Zmiany miały zagwarantować, że druga tura nie będzie prawnie kwestionowana.

Pomimo naginania przepisów w Niemczech już słychać głosy krytyki. Przecież te głosy  w kopertach muszą policzyć komisje, które następnego dnia - mówiąc kolokwialnie - idą do pracy lub opiekują się dziećmi. Tu znów pojawia się zagrożenie zarażenia koronawirusem. Zatem to także nie jest wyjście awaryjne, to jedynie wytrych, aby otworzyć zamek do Pałacu Prezydenta.

Na pokrzepienie serc
Warto zauważyć, że opozycja na czele z nowym przewodniczącym PO,  w jakikolwiek sposób,  nie łączy się z rządem na okoliczność wspólnej pracy - w kierunku przeciwdziałania pandemii. Ciągłe fochy, podgryzanie, brak empatii, nieustanna krytyka niczemu nie służą. Wiadomo już że b. marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma charyzmy, ani pomysłów na prezydenturę. Szkoda, że ludzie PO tak późno to zauważyli, zatem falstart kandydatki i bojkot wyborów należy rozpatrywać tylko w jednej kategorii – polityczny walkower. Inni dodaje jeszcze chęć wyjścia z twarzą, niestety zbyt późno. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, jak w hicie „Perfektu”.  

Podstawowy zarzut dla KO to ciągle ten sam - skargi do Komisji Europejskiej, podważanie kompetencji prezydenta, a ostatnio opóźnianie podpisania przez  Prezydenta RP Tarczy Antykryzysowej. Czy opozycja w jakikolwiek sposób załatwiła, zorganizowała, włączyła się w wir pracy na rzecz pandemii? Potrafi tylko  gderać o zbyt małej liczbie testów i tekturowej tarczy Antykryzysowej.  Spójrzcie jak to robią w Stanach Zjednoczonych, we Włoszech czy Wielkiej Brytanii. Jednak można wznieść się ponad podziałami i zrobić coś wspólnie na rzecz pokonania pandemii. A czy w Polsce nie można?

Wspomnieliśmy o min. Szumowski, to taki charyzmatyczny Rudolph Giuliani do zadań specjalnych (przypomnijmy tylko skuteczna walkę z przestępczością czy bohaterską postawę podczas zamachu na WTC w Nowym Jorku). Ten minister ma charyzmę, działa opanowanie, choć ma problem z samym Jarosławem Kaczyńskim. Jego zdanie jest inne nt. wyborów, ale nie może tego głośno powiedzieć. Dlaczego? Bo już nie byłby ministrem zdrowia...

Minister Piontkowski, zastąpił roześmianą od ucha do ucha b.min. Annę Zalewską. Uspokoił nastroje w szkolnictwie, szuka najlepszych rozwiązań w okresie pandemii - i choć tego nie mówi - docenił pracę nauczyciela. Wierzymy, że podobnie jak medycy nauczyciele przebrną ten najtrudniejszy okres w powojennej historii polskiego szkolnictwa.

Jadwiga Emilewicz - na stanowisko minister rozwoju została powołana w listopadzie 2019. Nie sądziła, że  przyjdzie jej się zmierzyć z niewidzialnym przeciwnikiem. Jak do tej pory robi to skutecznie, co ważne, nie ma parcia na szkło i "ośmiorniczki", jak jej poprzedniczka min. Bieńkowska.  Chyba jako jedyna, do swojego ministerstwa jeździła na... rowerze.  Do czasu, jakiś amator cudzej własności „pożyczył’  sobie ten jednoślad, a po apelu mediów odstawił na swoje miejsce. Widać, iż w tym rządzie jest wielu fachowców, nie polityków. Czy to samo moglibyśmy powiedzieć o b. rządzie Donalda Tuska? Z pewnością zapamiętamy, że zbyt  często TVP pokazuje pewnego b.ministra, co to ostentacyjne mówił, że „piniędzy nie ma i nie będzie”! Jeszcze lepiej powiedział o ukochanej Bydgoszczy: "Jeśli zamieszkam w Bydgoszczu...". I nie zamieszkał, na szczęście!

Z ostatniej chwili:  a jednak wicepremier Jarosław Gowin postawił się Kaczyńskiemu.  To drugi przypadek po kryształowym prezesie NIK Marianie Banasiu.  Wicepremier Jarosław Gowin dostał ultimatum od prezesa -  albo poprze pomysł korespondencyjnych wyborów w maju, albo on i jego politycy zostaną wyrzuceni z rządu - ujawnia RMF FM

Jarosław Gowin ogłosił już politykom swojej partii, że nie poprze pomysłu PiS na korespondencyjne wybory, a w związku z tym muszą się spodziewać utraty stanowisk. Jeśli więc prezes PiS nie wycofa się z pomysłu wyborów kopertowych, a Jarosław Kaczyński nie odwoła swojego ultimatum, to większość parlamentarna rozpadnie się. /źródło: fakty.interia.pl./ 02 kwietnie  godz. 14.00/

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: RMF FM, tvn24.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.