Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym – trwa dogaszanie

To największy pożar na terenie Biebrzańskim Parku Narodowym od wielu dekad. Słoneczna pogoda, brak kropelki deszczu, silny wiatr, wyschłe torfowiska, problemy z dojazdem na miejsce katastrofy – to wszystko sprawiło, że  spłonęło już 6 tys. ha. Przykro o tym mówić, ale źródłem tej katastrofy był człowiek, jawnie mówi się o podpaleniu (wypalanie traw).

 fot. Biebrzański Park Narodowy/ materiały prasowe

W akcji gaśniczej z powietrza biorą udział drony, helikopter i samolot dromader, które gaszą pożar specjalnym proszkiem gaśniczym (i wodą). Akcja jest wyjątkowo trudna do całkowitego opanowania. Na szczęście wysiłki strażaków, służb leśnych, ochotników i oddziałów WOT nie idą na marne - udało się opanować żywioł, choć wystarczy silniejszy wiatr i pogorzelisko może ponownie zmienić zasady gry.

Obszar objęty pożarem zbytnio się nie powiększa, zatrzymaliśmy go w tych 6 tys. ha i nie zagraża już okolicznym miejscowościom. To udało się powstrzymać – powiedział Tomasz Gierasimiuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku

 - Dobrą robotę, jak mówił, robiły też zrzuty wody z samolotów gaśniczych. Jednak daleki jest od mówienia, że pożar jest opanowany. Podkreślił, że sytuacja jest nieprzewidywalna, wystarczy, iż będzie silniejszy wiatr i wszystko może się zmienić – dodał  Gierasimiuk

Andrzej Grygoruk,  Dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego powiedział na antenie RMF FM, że ogień rozwija się w północnej części parku, wzdłuż Kanału Augustowskiego i Kanału Woźnawiejskiego, gdzie teren nie jest zalesiony.

Są to naturalne szuwary turzycowe, trzcinowe, dlatego tak trudno to ugasić – wyjaśnił Grygoruk

- Z każdym hektarem ginęły nowo narodzone łosie, sarny, jelenie i dziki. Płonęły jaja i pisklęta, ginęły zwierzęta w obronie gniazd i młodych. Wielki szacunek dla strażaków, którzy ponad dobę w ogniu, często bez jedzenia i picia, wstrzymywali rozszalały żywioł. Oni widzieli spalonego bielika i sarny, widzieli, jak ptaki siadają w ogniu, broniąc swoich gniazd. Dziękuję za walkę o Naturę i nasze mienie – napisała na swoim profilu Agnieszka Zach, przewodnik po Biebrzańskim Parku Narodowym

Warto dodać, że przyroda, ptactwo leśne i błotne, jak również zwierzęta długo będą "chorować" w tym trudnym okresie. Co więcej, Biebrzański Park Narodowy był jednym z najczęściej fotografowanych dzikich miejsc przyrody, trochę to potrwa zanim wrócą  tu ponownie z Nikonami, Canonami czy Sony.

redakcja autoflesz.com

Źródło: fakt.pl , Biebrzański Park Narodowy

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.