Koronawirus, sprzedaż aut używanych, wybory prezydenckie w Polsce

Na początku może czytelnikowi wydawać się, że to niespójne tematy, ale... Praktycznie od lutego br.  obserwujemy rynek aut używanych w Polsce, a obecnie śledzimy wybory prezydenckie. Zamknięcie granic, lockdown, wyraźna pauperyzacja polskiego społeczeństwa, jak również zwolnienia pracowników (a jednak) spowodowały zubożenie klasy średniej. Krezusi i ci co niemal bezboleśnie przeszkli kryzys finansowy w 2008 roku nadal są na prostej. Ich kryzys nie dotknął w takim stopniu, aby musieli wystawić swoje drogie cztery kółka na sprzedaż. W tym kontekście zahaczamy o wizję prezydentury Andrzeja Dudy i kandydata Rafała Trzaskowskiego.

 

Zupełnie inaczej  na tę sprawę patrzą Polacy, którzy zapożyczali się w bankach, wyrzucali ostatni zarobiony na saksach grosz, aby pokazać sąsiadce kolejne prestiżowe auto. Dziś, po czterech miesiącach pandemii COVID-19, zaciskanie pasa widać choćby po ogłoszeniach samochodowych na Allegro czy OLX. Niektóre samochody czekają już trzy miesiące z okładem na nowego właściciela. I będą nadal czekać...

W tym okresie pandemii podaż samochodów używanych bardzo wzrosła, kupujących jest znacznie mniej. I nie chodzi tu nawet o cenę, która zwykle jest „do negocjacji”, ale głównie o pozbycie się kilkunastoletniego egzemplarza. Są też przypadki zamykania komisów samochodowych, czy wyprzedaże w salonach (trwające nawet do tej pory). Co ciekawe, niektóre marki samochodowe dają wyjątkowo duże upustu (Volkswagen, PSA, a nawet Nissan). Ostatnio nawet z okazji 125- lecia Skody można wyhaczyć całkiem niezłe egzemplarze  z bonusem, jak również przymierzyć  się do modeli eksponowanych na placu aut używanych.

Problemy z zamknięciem granic, kwarantanna, znacznie tąpnięcia w imporcie aut z drugiej ręki przyczyniły się także do zubożenia oferty sprzedaży samochodów. Na portalach aukcyjnych pojawiały się ciągle odnawiane oferty sprzedaży samochodów ze Szwecji, Austrii, Włoch, a także USA. Koronawirus we Włoszech spowodował tsunami sprzedażowe, jak niedawno w Grecji, podobnie jest w Stanach Zjednoczonych (dodajmy, umowy po dość okazyjnych cenach). Chętnych jednak ciągle brakuje, choć średnia półka cenowa to 12-25 tys. zł. Ciekawostką jest fakt, iż  tąpnięcie wystąpiło także w grupie samochodów do 50 tys. zł; winę za to ponosi (najprawdopodobniej)  rynek pojazdów poleasingowych.

W grupie pojazdów klasy premium praktycznie nie widać tąpnięcia, aczkolwiek Mercedes-Benz, Audi i BMW, to nadal najbardziej prestiżowe marki na polskim rynku (oprócz Rolls-Royce’a, Astona Martina czy Lotusa - to klasa sama w  sobie).  Dość znacznie przesunęło się - w górę -  zainteresowanie marką Audi, szczególnie w grupie młodszych właścicieli.

Dziś już niemal nikt nie pamięta,  jak zawodne to samochody, zwłaszcza w kontekście wypadku b. premier Beaty Szydło. Przypomnijmy tylko, że pancerne Audi A8 L Security  złamało się jak zapałka na... drzewie w Oświęcimiu (nie ustalono dokładnie, ale najprawdopodobniej przy prędkości ok. 47-50 km/h).

Choć sprzedaż aut z drugiej ręki spadła, powoli powraca sprzedaż aut w salonach. Przypomnijmy, że w okresie pandemii uruchomiono internetową sprzedaż i opiekę doradcy klienta. Coraz więcej motomaniaków decyduje się na zakup nowych samochodów... biorąc  kredyt samochodowy (dziś nawet z odroczeniem spłaty na trzy miesiące, np. Volkswagen).

Tendencja podaży nad popytem będzie się utrzymywać, koronawirus jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Podpowiadamy, o czym jeszcze  mogli powiedzieć obaj kandydaci na prezydenta RP
Rozkręcanie biznesu na nowo po kwarantannie koronawirusa SARS-CoV-2 , w polskich warunkach, z pomocą państwa (wpompowano ponad 200 mld zł w tarczę antykryzysową) – choć ironizuje z tego kandydat Rafał Trzaskowski – trochę potrwa.  Premier Morawiecki potwierdził też kolejną  pomoc państwa na dopłaty do elektryków. Faktycznie  ruszają, ale nie wszyscy – mówiąc kolokwialnie - „załapią się”. Warto też pomyśleć o dopłatach do nowych samochodów, w zamian za złomowanie starych, nie spełniających obowiązujących norm spalania. Mamy też nadzieje na rachunek sumienia decydentów wysyłających niesłusznie diesle do muzeum.

Pozwolimy sobie trochę rozszerzyć temat dodając - co nieco -  do debaty prezydenta Dudy i konferencji prasowej prezydenta Warszawy. Trochę nas dziwi, że w swoich wystąpieniach na temat prezydentury, zabrakło - co najmniej -  kilku tematów. Jednym z nich (była i nadal jest) jest ekologia i motoryzacja,  w tym i faworyzowanie elektromobilności. Chcielibyśmy zatem jeszcze usłyszeć odpowiedzi na inne pytania:

  • najbliższe perspektywy... co z dalszym wykorzystaniem LPG, CNG, hybrydami  plug-in i... silników Diesla;
  • żaden z kandydatów  nic nie powiedział na temat sieci 5G; dlaczego(?);
  • Niemcy odchodzą od węgla, dawno to już zrobiła b. premier †Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii, a kandydaci pewnie nie wiedzą, iż można z węgla produkować syntetyczne paliwo (w czasie II wojny światowej  udanie tę technologię rozwijali Niemcy). Skoro mamy tyle złóż węgła (szacuje się na 15-25 lat), to dlaczego nie wykorzystać tego surowca do produkcji syntetycznej benzyny?  A może przyczyna jest inna – nieopłacalność wydobycia (i przerobu na paliwo), a może niepotrzebny import taniego węgla z Kolumbii, Rosji, Kazachstanu czy RPA;
  • żaden z kandydatów nawet nie wspominał o Polakach w Kazachstanie. Skoro kandydat Trzaskowski chciał relokować imigrantów (i uzgadniał nawet dopłaty z Unią Europejską), co potwierdziła b. premier Ewa Kopacza, to dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, aby ściągnąć do kraju Polaków (dziś ich synów, córek i wnucząt) przymusowo wysiedlonych w czasie II wojny światowej do Dalekiego Kraju;
  • w okresie pandemii wielu polskich importerów (Toyota, Mercedes-Benz, czy Nissan) przekazywali swoje samochody szpitalom, placówkom zdrowia, medykom. Dlaczego w ślad za tym nie dodać bonusów dla personelu medycznego. Faworyzuje się posłów (niskie oprocentowanie kredytów, pożyczki bezzwrotne, a nawet dopłaty do paliwa tzw. kilometrówka. Najsprytniejsi (czytaj nie mający prawa jazdy i samochodu) bez pardonu pobierali należności. To więcej niż pensja średnio zarabiającego Polaka. Czy na tym polega uczciwość poselska?
  • dlaczego kandydat na prezydenta RP nie odpowiedział na temat rozgrzewający Polaków w sprawie OFE. Przypomnijmy, za rządów b. premiera Tuska przeniesiono aż 153 mld zł z OFE do ZUS . W tej nieco zapominanej już operacji (by nie powiedzieć skoku na kasę) "zaginęło" aż 19 mld zł. Wtedy, nikt, dosłownie nikt z obozu ówczesnej władzy nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, które zresztą zadał Konrad Piasecki RMF FM. /więcej: „Gdzie zginęło 19 mld zł”; rmf24.pl/
    To była kuglarska sztuczka b. ministra Jacka Rostowskiego (mięedzy innymi część tych pieniędzy wpadła w formie obligacji do krajowego Funduszu Drogowego). Ale czy słusznie, a co się dzieje z dawnym podatkiem drogowym? Prezydent Duda w czasie swojego ostatniego wystąpienia (niestety bez kandydata KO) tylko  niewinnie zahaczył o ten temat, a trzeba było prześwietlić oponenta,  przynajmniej tak, jak chce to zrobić prezes NIK-u Marian Banaś w stosunku do min. Szumowskiego;
  • co nieco o smogu i ekologii powiedział kandydat Rafał Trzaskowski. Natomiast nic nie powiedział o ekologicznych tramwajach od Hyundaia, które  w ilości 213 szt. mają dotrzeć do stolicy wiosną 2021 roku. Przypomnijmy, że prezydent stolicy odrzucił ofertę bydgoskiej Pesy na dostawę tańszych i produkowanych na miejscu Swingów. Dlaczego?

W okresie pandemii dojazdy do pracy własnym samochodem  to jeden z pretekstów do posiadania własnego i taniego w eksploatacji auta. Taniego tylko z pozoru, bo jak powiedzieliśmy podaż (z drugiej ręki) jest wyższa niż popyt. Gdyby Polak zarabiał tyle co pielęgniarka w Niemczech, pewnie nie zajmowałby się szukaniem tzw. okazji za 12-15 tys. zł, nie musiałby też wyjeżdżać za chlebem do Holandii czy Wielkiej Brytanii. Ale czy zrozumie to kandydat, europoseł (2009-2013)  i prezydent Warszawy?
W tym kontekście ostatnie dwie wypadki w Warszawie dot. wykonywania przewozów autobusowych przez firmy zewnętrzne (Arriva), a dokładniej spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym przez młodych kierowców, do tego pod wpływem narkotyków muszą budzić nasz  niepokój. Trzeba  zatem postawić pytanie – czy można zarządzać stolicą „z pokoju obok lub z  samochodu”? Według prezydenta stolicy... MOŻNA.

 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.