Rafał Trzaskowski nie dał rady – Andrzej Duda wygrywa II turę wyborów prezydenckich w Polsce

„Zwyciężymy, wystarczy policzyć głosy” z butą krzyczał Rafał Trzaskowski. Nie pomógł częściowy przepływ elektoratu Szymona Hołowni, ani Krzysztofa Bosaka, przychylność zdecydowanej większości mediów (także proniemieckich), ani obcy kapitał wpompowany w tę wyjątkowo brudną, długą i podsycaną jadem kampanię. Reelekcję wygrał prezydent Andrzej Duda, który otrzymał 51,03 proc. głosów,  a jego oponent 48,97 proc. To on będzie Prezydentem RP przez najbliższe 5 lat.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ zwycięstwo Rafał Trzaskowskiego w Bydgoszczy i kilku innych dużych miastach w Polsce nie wystarczyło...

Ale to tylko jedna strona medalu, druga to podzielenie Polski na dwa, a teraz pewnie na trzy obozy. Niektórzy nawet próbowali mówić o plemionach. Dlaczego? Bo niemal 10 mln Polaków nie poszło w ogóle do wyborów. Frekwencja wyniosła aż 68,18 proc. Warto dodać, że na prezydenta Andrzeja Dudę głosowało 10 mln 440,648 tys. wyborców, zaś na Rafała Trzaskowskiego 10 mln 18,263 tys.

Nadal tlącym się w zarodku problemem jest arogancja i buta totalnej opozycji, która już widziała kandydata Rafała Trzaskowskiego w Pałacu Prezydenckim. Borys Budka nawet  już myślał o roli przewodnika po komnatach pałacowych, już widział tam nowego prezydenta KO. Jeszcze nie teraz!

Ile trzeba mieć jadu, pychy, zacietrzewienia, aby tuż po zakończeniu wyborów zaproszeni dziennikarze sprzyjający totalnej opozycji zaczęli już podsycać temat protestów wyborczych, a nawet mówić o unieważnieniu wyborów.

Nic z tych rzeczy, późnym popołudniem przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Sylwester Marciniak ogłosił oficjalne wyniki wyborów. Szybko, precyzyjnie, a nawet z dreszczykiem emocji. Z kolei Grzegorz Schetyna powiedział, po ogłoszeniu oficjalnego wyniku, że wynik ten należy uznać, ale to jego prywatne zdanie. Sztabowcy KO mają - niestety - inne!

Rzeczywiście, to był horror, a najbliższy prawdy były sondaże exit poll Ipsos, podane tuż po 21.00 (zaraz po zamknięciu wszystkich lokali wyborczych). Tu warto przypomnieć wybory prezydenckie pomiędzy Lechem Wałęsą a Aleksandrem Kwaśniewskim, które ostatecznie wygrał w 1995 roku  ten drugi, otrzymując o 2 punkty procentowe więcej głosów (frekwencja wyniosła wtedy 68,23 proc.). Przypomnijmy, że za Aleksandrem Kwaśniewskim dość długo ciągnął się zarzut, że skłamał w swoim oświadczeniu na temat wykształcenia (wyższe magisterskie, którego nie miał). Nie wpłynęło to jednak na ewentualne unieważnienie wyborów, a Sąd Najwyższy wydał pozytywne dla Kwaśniewskiego postanowienie. Co więcej, jak ustaliła "Warszawska Gazeta" /źródło: warszawskagazeta.pl, autor Grzegorz Jakubowski, 19 sierpnia 2016 roku/ Kwaśniewski używał bezprawnie tytułu magistra nie tylko w kampanii wyborczej, ale także wcześniej -  w dokumentach urzędowych w latach 80.

Gdzie szukać porażki Rafał Trzaskowskiego?
Jedną z podstawowych była debata w Końskich, sztab kandydata ogłosił wtedy, że to ustawka i kandydat KO (wiceprzewodniczący PO) nie pojawił się w studiu. Przypomnijmy, iż to b. przewodniczący Grzegorz Schetyna powiedział, że wybory w Polsce wygrywa się w Końskich, a nie w Warszawie, gdzie – nomen omen – frekwencja była wyjątkowo duża (77,4 proc.).

Kolejny problem kandydata, to brak wiarygodności, ciągła zmiana decyzji, pewność siebie, traktowanie przedmiotowo interlokutorów, a nawet poglądy neomarksistowskie negujące wychowanie dziecka w rodzinie. Ale naszym zdaniem to także laurka za lokomotywy PO (Donald Tusk, Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna a obecnie Borys Budka). Wyborcy, zwłaszcza  50+ to pamiętają.
Zupełnie inaczej przemawiał do wyborców w całej Polsce  Andrzej Duda, on stawiał na rodzinę, wychowanie dzieci, naukę Kościoła, bezpieczne państwo. Był przy tym wiarygodny i mówił dokładnie to, co myślał. Aczkolwiek często przeciągał (i powtarzał dość często) zagadnienia dotyczące polityki prorodzinnej (500+, 300+),  społecznej i socjalnej (13 pensja, obniżka wieku emerytalnego, służba zdrowia).  Nie miał przy tym wielu wpadek i zdał egzamin - choć kontrkandydat zadawał ciosy poniżej pasa – np. dotyczące początków pandemii w Polsce i nieskutecznych działań rządu (?).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / niestety w Bydgoszczy największe formaty banerów i najlepsze miejsce do ich wyeksponowania wskazywali  sztabowców Rafała Trzaskowskiego...

Szymon Hołownia, który zdecydowanie pomógł  Trzaskowskiemu powiedział dziś, że nawet jakby Platforma wystawiła Gandhiego w wyborach, to i tak miałaby  elektorat negatywny, bo wyborcy pamiętają wspomniane wcześnie rządy Tuska i jego pretorian (afery, sprzedawanie polskiego majątku, OFE, Amber Gold, autostrady, LOT, zamykanie kopalń węgla, likwidacja posterunków, a nawet strzelanie do górników). Aż 85,5 proc. elektoratu Szymona Hołowni zagłosowało za Trzaskowskim, za Dudą tylko 14,5 proc. W przypadku Krzysztofa Bosaka 51,5 proc. jego elektoratu zagłosowało za starającym się o reelekcję A. Dudą, zaś za R. Trzaskowskim 48,5 proc. Szef PSL Kosiniak-Kamysz pozostał nieugięty na propozycje ewentualnego sojuszu z PiS. Jak pamiętamy był największym przegranym z I tury wyborów (zaledwie 2,6 proc. głosów). Oficjalnie za kandydaturą Andrzeja Dudy opowiedział się Marek Jakubiak i jego Federacja dla Rzeczypospolitej.

Rafał Trzaskowski był zauroczony inteligencją, zwłaszcza elektoratem w największych polskich miastach, liczył też na wyborców LGBT (ale ci  już sami byli skołowani, jak kandydat ciągle opowiadał coś innego).  To błąd, a pokazali to rolnicy i wyborcy w najmniejszych gminach, w których chlebem i solą przyjmowano starającego się o reelekcję Andrzeja Dudę. Błędem Lewicy i jej przewodniczącego Włodzimierza Czarzastego było też wystawienie Roberta Biedronia do wyścigu o fotel w Pałacu Prezydenckim. Dziś robi rachunek sumienia i przyznaje, że 4,7-5 proc. społeczności LGBT,  to zbyt mało aby ustawiać optykę wyborczą pod takiego kandydata. Lewica od czasu Magdaleny Ogórek nie ma szczęścia i akceptacji Polaków, nie zmienił tego udział w wyborach Roberta Biedronia, który podobnie jak kiedyś Paweł Kukiz był objawieniem na polskiej scenie politycznej.

Rafałowi Trzaskowskiemu nie wyszło też przeciągniecie na swoją stronę prezesa NIK Mariana Banasia. Wszyscy do końca czekali aż odpali bombę z krótkim lontem. I choć popadł w niełaskę PiS, z pewnością dostanie rozgrzeszenie. Niektórzy nie zauważyli  też (lub nie chcieli zauważyć) totalnej wpadki Rafała Trzaskowskiego - kandydat na najwyższy urząd w państwie  nie miał żadnego pojęcia o polskiej amii, chciał likwidacji WOT,  a na czas przejściowy chciał przekazać je Dowódcy Wojsk Lądowych. Problem w tym, że DWL zlikwidowano 1 stycznia 2014 roku!

Zwycięstwo Andrzeja Dudy z przewagą  2,06 proc. nie jest już błędem statystycznym, to solidna przewaga mierzona elektoratem dużego miasta w Polsce (ponad 450 tys. mieszkańców). Nakreślona przez niego wizja państwa, to kontynuacja polityki prorodzinnej z silnie zaznaczonym wątkiem narodowym opartym na nauce Kościoła. Pragmatycznie, choć konserwatywnie, jak uważa przynajmniej część Polaków.  I choć oponent mówił o zmianach, likwidacji TVP Info, bo tego ponoć oczekują Polacy, to zapominał, iż nie przesadza się starych, dorodnych drzew. Żałujemy, że nie doszło do debaty pomiędzy interlokutorami  w Końskich, żałujemy też, iż kandydat do fotela prezydenta nie odpowiedział wprost na zasadnicze pytania np. dot. konwencji stambulskiej, finansowania byłych esbeków, ekologii i elektromobilności, sieci 5G  czy ocieplenia stosunków z Rosją i Francją.

Trzeba też dodać, że prezydent Warszawy był tak pewny zwycięstwa, iż wspólnie z wierchuszką PO rozdzielali już stanowiska. Jedno nich miało przypaść znanemu ze skandali posłowi Sławomirowi Nitrasowi. To on rozgoryczony porażką swojego faworyta napisał w sieci, iż "Zwycięzca był na dopingu", jak kiedyś Ben Johnson  (b. rekordzista świata na 100 m) w Seulu.
I jeszcze na koniec, prezydent Andrzej Duda zaprosił zaraz po zakończeniu wyborów i podaniu wstępnych (sondażowych wyników) Rafała Trzaskowskiego z małżonką do Pałacu Prezydenckiego. Euforii nie było, oponent dyplomatycznie podziękował. Dziś nie wiadomo, czy uściśnie dłoń nowego-starego prezydenta RP. Za to już spływają gratulacje od przywódców zaprzyjaźnionych krajów, np. od:  prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, premiera Węgier Viktora Orbana, premiera Czech Andreja Babisza czy prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy. Donald Trump napisał w nocy w mediach społecznościowych: "Gratuluję mojemu przyjacielowi prezydentowi Andrzejowi Dudzie z Polski jego historycznej reelekcji". Gratulacje złożyła również Georgette Mosbacher, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce:  "Panie Prezydencie gratuluję reelekcji! Nie mogę się doczekać dalszej silnej współpracy polsko-amerykańskiej" – podkreśliła.


redakcja autoflesz.com



.

Publish modules to the "offcanvas" position.