Daimler, do którego należy m.in. Mercedes-Benz ogłosił w czwartek, że zawarł w Stanach Zjednoczonych ugodę w związku z aferą wszech czasów „Dieselgate”... na sumę 2,2 mld dolarów. Okazuje się, że nie tylko grupa Volkswagena stosowała niedozwolone oprogramowanie fałszujące wyniki pomiarów.
Odszkodowanie podzielono na dwie części - pierwsza w wysokości ok. 1,5 mld USD przeznaczona jest dla amerykańskiej administracji, druga – znacznie niższa - 700 mln USD dla właścicieli takich aut i pokrycie kosztów prawniczych.
W Stanach Zjednoczonych jedynie 250 tys. właścicieli takich pojazdów z nielegalnym oprogramowaniem złożyło skargi. Przypomnijmy, że afera "Dieselgate” rozkręciła się na dobre po śledztwie Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), wykazujące istnienie trefnego oprogramowania aż w 11 mln samochodów Volkswagena. Dziś rdzewieją na stadionowych i wynajętych parkingach. Nielegalne oprogramowanie (firmy Bosch) zaniżało poziom emisji szkodliwych tlenków azotu w warunkach testu laboratoryjnego, ale przy normalnym użytkowaniu emitowało niemal 40 razy więcej szkodliwych substancji (NOx, CO, sadze).
Jak wykazało śledztwo, Volkswagen nie był jedynym producentem, który stosował w samochodach zabronione oprogramowanie. Oprogramowanie takie wykryto również w samochodach koncernu Fiat Chrysler Automoibles (FCA) i BMW.
Źródło: Bloomberg, motoryzacja.interia.pl